"Trzy stygmaty Palmera Eldtricha" powróciły do księgarń
Dom Wydawniczy Rebis wypuścił do księgarń dodruk powieści Philipa K. Dicka pt. Trzy stygmaty Palmera Eldritcha. Nowe wydanie utrzymało dotychczasową szatę graficzną.
Dom Wydawniczy Rebis wypuścił do księgarń dodruk powieści Philipa K. Dicka pt. Trzy stygmaty Palmera Eldritcha. Nowe wydanie utrzymało dotychczasową szatę graficzną.
Pisanie recenzji klasyków, a do takich trzeba z pewnością zaliczyć niemal każde dzieło autorstwa Philipa K. Dicka, to wyjątkowo niewdzięczne zadanie. Niełatwo bowiem powiedzieć coś odkrywczego o książce znanej od lat, takiej, która dawno ugruntowała sobie pozycję rynku i zdobyła szerokie grono oddanych czytelników. Zapewne są jednak na świecie ludzie, zwłaszcza ci wywodzący się z młodszego pokolenia, którzy nie mieli jeszcze styczności z twórczością Amerykanina. To właśnie do nich skierowano poniższe słowa.
Trzeci tom najlepszych opowiadań Philipa K. Dicka Dick pomysłowo wtłacza naszą rzeczywistość w najdziwniejsze schematy bądź zmusza do spojrzenia na nią z nieznanej, niepokojącej perspektywy i przyprawia to wszystko jaskrawą odmiennością, która na długo pozostawia w podświadomości czytelnika jątrzące kolce. (...) Podstawił światu pod nos genialne zwierciadło jego wad, ukazujące zniekształcony, a jednak niewytłumaczalnie bliższy rzeczywistości aspekt prawdy.
Pierwsza wersja najwybitniejszej powieści Dicka Valis, zresztą poza nazwą superinteligencji z gwiazd nie mająca z nią niemal nic wspólnego. Redaktor, który przyjął Radio... do wydania, zasugerował Dickowi drobne poprawki, a nie znał go na tyle dobrze, by wiedzieć, iż ten odeśle mu nową książkę. Ameryką rządzi totalitarny reżim, dławiący wszelkie przejawy wolnej myśli.
Floyd Jones, ponury, nieco szalony niedorajda, w krótkim czasie przeistacza się z jarmarcznego jasnowidza we wstrząsającego całą planetą przywódcę mas. Dar prekognicji ułatwia mu wprawdzie drogę na szczyty władzy, nie jest jednak przyczyną wyniesienia nowego mesjasza. Jones daje doświadczonej przez wojnę jądrową ludzkości coś więcej, coś, czego ona pragnie najbardziej - Marzenie.
Timothy po śmierci syna i kochanki udaje się na pustynię judejską w poszukiwaniu anokhi. Jego wyprawa kończy się jednak tragicznie - ginie, nie odnajdując ani Boga, ani odpowiedzi na żadne z pytań. Chociaż akcja powieści skupia się głównie na losach biskupa Archera, w narracji dominuje jego praktyczna i wrażliwa synowa, Angel Archer, prowadząca sklep muzyczny w Berkeley. To właśnie ona przeżyje wbrew wszystkiemu - zostanie, by dać świadectwo.
Jest rok 2025. Prawie cała ludzkość żyje w podziemnych osadach zbudowanych podczas III wojny światowej i trudni się wytwarzaniem skomplikowanych robotów walczących na wszystkich frontach. Nikt nie wie, że wojna skończyła się dziesięć lat wcześniej. Na utrzymaniu takiego stanu rzeczy zależy Yansowcom, elicie ludzkości, która rządzi światem poprzez prezydenta Talbota Yansa, będącego produktem ich płodnej wyobraźni.
Opowiadania w tym zbiorze stanowią próbę zrozumienia, wsłuchania się w głosy docierające z jakiegoś innego miejsca, niezwykle odległego, głosy bardzo słabe, ale ważne. Usłyszeć je można tylko późną nocą, gdy milknie bezustanny zgiełk i wrzawa naszego świata... (Sprawdzałem to kiedyś na zegarku, odbiór jest najlepszy między trzecią a czwartą czterdzieści pięć rano).
Powieść o "zniknięciu" gwiazdora TV Jasona Tavernera. Akcja utworu posłużyła do przedstawienia ponurej wizji Stanów Zjednoczonych, w których każdy - począwszy od wariatki podrabiającej dokumenty po chirurgicznie zmienioną królową uciech - donosi na każdego, w których nawet wszechmocna policja ma coś do ukrycia. Piękna i zarazem wstrząsająca powieść, która dociera do najgłębszych warstw naszej jaźni.
Świat po wojnie jądrowej. Na skażonej ziemi rodzą się nie tylko groteskowe rośliny i storzenia, ale też groteskowe idee. W małej społeczności Charlottesville w Utah dominuje kult Carletona Lufteufla, sprawcy nieszczęść, które spadły na ludzkość. Urodzony bez rąk Tibor McMasters, twórca wspaniałego fresku w kościele wyznawców Lufteufla, zaprzęga do swojego wózka ukochaną krowę i wyrusza w pielgrzymkę, by móc namalować prawdziwy wizerunek Boga Gniewu.
Joe Fernwright, jak jego ojciec, zajmuje się renowacją ceramiki. W skomunizowanym plastikowym świecie nie ma jednak klientów, a jego dzienny zasiłek do wieczora zjada inflacja. Joe jest gotów na wszystko. Nawet na przyjęcie wielce ryzykownej oferty pracy od tajemniczego, obdarzonego nadnaturalnymi mocami kosmity. W dziwnych okolicznościach podpadłszy władzy, Joe dołącza do jego menażerii ekspertów z całej Galaktyki, którzy mają wydobyć starożytną katedrę z dna morza na odległej planecie.
Nie jestem postacią występującą w tej powieści. Jestem samą tą powieścią. W tych czasach było nią całe nasze społeczeństwo. Lata sześćdziesiąte ubiegłego wieku - w Polsce wspominane jako szara i raczej ponura «mała stabilizacja» epoki Gomułki - w Stanach Zjednoczonych były czasem wielkiej społecznej rewolucji. Młodzi ludzie powszechnie odrzucali dotychczasowy, mieszczański model kultury.