Banita - Jacek Komuda - Recenzja
Brak wstępu do artykułu.
Po całkiem udanym 2025 r. nadszedł czas, by bliżej przyjrzeć się cRPG-om, które powinny ukazać się w swojej pełnej wersji w bieżącym roku kalendarzowym. Jeśli większość studiów spełni swoje obietnice, może okazać się, że najbliższe miesiące będą obfitować w bardzo ciekawe produkcje. Przyjrzyjmy się bliżej.
Kiedy nie mam możliwości wybrania czarodzieja, w grach komputerowych zwykle decyduję się na łotrzyka. Jest coś pociągającego w odzianych na czarno jegomościach, którzy dzięki sprytowi i bacznej obserwacji otoczenia wykonują zlecenie, zanim przeciwnicy w ogóle dostrzegą niebezpieczeństwo. Złodziej Krzysztofa Haladyna teoretycznie powinien więc przypaść mi do gustu. Problem w tym, że choć mówimy o pisarzu z pewnym dorobkiem, nie miałem wcześniej do czynienia z jego twórczością i nie widziałem, czego oczekiwać.
Jam Jacek Dydyński, kiedyś szlachcic, polski pan.
Teraz banita wyjęty spod prawa!
Tyle znaczyłem, co szabla, którą najmowałem za złoto magnatów.
Dziś nie mam nic!
Dworu, rodziny… Straciłem młodość w zwadach, pojedynkach.
Wzgardzony, wyśmiewany, oddaję szablę, co kiedyś służyła hetmanom - na usługi pięknej kurtyzany.
Stworzenia – jak mówią - bez duszy. Zabić je - ot jak świecę zgasić.
Ja jednak wiem, że to nieprawda…
Bo zamieniłem szlachecką fantazję…
Na miłość ladacznicy.
Dziś zagram o nią w kości z samą panią Śmiercią.
Brak wstępu do artykułu.