Recenzujemy "Drogi przez morze" A. Pilipiuka
W ubiegłym tygodniu do księgarń zawitał nowy zbiór opowiadań "bezjakubowych" Andrzeja Pilipiuka, który nosi tytuł Drogi przez morze. Dziś ta niepozorna antologia trafiła na nasz Enklawowy warsztat.
Po całkiem udanym 2025 r. nadszedł czas, by bliżej przyjrzeć się cRPG-om, które powinny ukazać się w swojej pełnej wersji w bieżącym roku kalendarzowym. Jeśli większość studiów spełni swoje obietnice, może okazać się, że najbliższe miesiące będą obfitować w bardzo ciekawe produkcje. Przyjrzyjmy się bliżej.
Bezwąsy Janusz z Zielonej Góry powrócił w ostatnim tomie swoich przygód. Poprzednie wzbudziły we mnie mieszane uczucia. Owszem, były niezłymi „czytadłami", ale ciekawie zaprojektowany świat bladł w obliczu szeregu dziwacznych rozwiązań oraz chaotycznej, nazbyt pospiesznej narracji. (...) Tym razem bohater planuje wyprawę na terytorium Rosji.
Echa z przeszłości potrafią powrócić, a cienie - przemówić.
A nikt nie potrafi wsłuchiwać się w szepty minionego tak, jak Andrzej Pilipiuk.
Oto kolejny zbiór opowiadań podążających ledwo uchwytnymi śladami przeszłości. Dotknij tajemnicy zaginionego skarbu drużyny Werwolf, przejdź przez warszawskie Pompeje, poczuj na karku oddech klątwy ciążącej na pewnej szczególnej broni.
Przeszłość wciąż żyje obok nas i cicho prosi o pamięć.
W ubiegłym tygodniu do księgarń zawitał nowy zbiór opowiadań "bezjakubowych" Andrzeja Pilipiuka, który nosi tytuł Drogi przez morze. Dziś ta niepozorna antologia trafiła na nasz Enklawowy warsztat.
Andrzej Pilipiuk jest obecny na rodzimej scenie fantastyki od tak dawna, że nikomu nie trzeba już chyba tłumaczyć, kto zacz, hasło „cykl opowiadań nie-Wędrowyczowskich” wyjaśnia zaś niemal wszystko. W przypadku Drogi przez morze jedyną niespodzianką jest dość nietypowa jak na autora struktura publikacji.