Recenzujemy "Kontrolera" W. Zielińskiego
Na początku bieżącego roku do księgarń trafiła debiutancka powieść Wojciecha Zielińskiego, która nosi tytuł Kontroler. Teraz, kilka miesięcy później, dostała się pod naszą recenzencką lupę.
Drova: Forsaken Kin otrzymała niedawno polską wersję językową. Twórcy pragnęli odwdzięczyć się w ten sposób za niebywałą popularność, jaką swego czasu zyskał u nas ów niepozorny „indyk”. Tytuł przebił się na czołówki branżowych mediów głównie za sprawą licznych nawiązań do nieśmiertelnego Gothika. Spóźnialscy mojego pokroju mogą sobie zadawać pytanie, czy cały ten szum miał uzasadnione podstawy, czy też wynikał z przypływu nostalgii i parcia na chwytliwe nagłówki.
Podobnie jak większość autorów fantasy, Anthony Ryan ma tendencję do tworzenia opasłych, wielotomowych sag. Historycznie rzecz biorąc, nie zawsze wychodziło mu to na zdrowie. (...) Pisząc Siedem Mieczy, Szkot chciał spróbować swoich sił w krótszych formach, co zapobiegło niektórym problemom… i stworzyło nowe.
Co łączy wydarzenia na odwrotnej stronie Księżyca z atakiem chińskiej grupy uderzeniowej na rosyjską stację badawczą? Czy niezwykłe spotkanie polskiego laureata Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki, ewakuacja rosyjskiego szpiega oraz prace nad tajemniczym artefaktem znalezionym na miejscu katastrofy tunguskiej mogą mieć wpływ na bezpieczeństwo świata?
To tylko niektóre z pytań towarzyszących najważniejszej kwestii: czy jesteśmy wyjątkowi we wszechświecie, a jeśli tak, to co nas wyróżnia?Odpowiedź może determinować zmianę istniejących układów geopolitycznych w imię wyższych celów. Jedno jest pewne ‒ Kontroler sprawi, że zarówno nasz, jak i inne światy nigdy już nie będą takie same...
Na początku bieżącego roku do księgarń trafiła debiutancka powieść Wojciecha Zielińskiego, która nosi tytuł Kontroler. Teraz, kilka miesięcy później, dostała się pod naszą recenzencką lupę.
Zanim sięgnąłem po książkę Zielińskiego, zrobiłem coś, czego zwykle unikam jak ognia: przeczytałem internetowe komentarze na jej temat. (...) Szybko przypomniałem sobie jednak, dlaczego z reguły podobne opinie ignoruję. Mają one bowiem tendencję do polaryzacji: gra czy powieść albo jest absolutnie genialna i zasługuje na dziesiątkę, albo zupełnie do bani i należy jej się okrąglutkie zero. Jak zwykle sytuacja okazała się jednak znacznie bardziej złożona.