"Martwy świat" Filipa Walkowicza od dziś w księgarniach
Dzisiaj swoją premierę miała powieść Filipa Walkowicza pt. Martwy świat. Przenosi ona czytelników do współczesnej Polski, tyle że... zaraz po apokalipsie zombie.
Drova: Forsaken Kin otrzymała niedawno polską wersję językową. Twórcy pragnęli odwdzięczyć się w ten sposób za niebywałą popularność, jaką swego czasu zyskał u nas ów niepozorny „indyk”. Tytuł przebił się na czołówki branżowych mediów głównie za sprawą licznych nawiązań do nieśmiertelnego Gothika. Spóźnialscy mojego pokroju mogą sobie zadawać pytanie, czy cały ten szum miał uzasadnione podstawy, czy też wynikał z przypływu nostalgii i parcia na chwytliwe nagłówki.
Bezwąsy Janusz z Zielonej Góry powrócił w ostatnim tomie swoich przygód. Poprzednie wzbudziły we mnie mieszane uczucia. Owszem, były niezłymi „czytadłami", ale ciekawie zaprojektowany świat bladł w obliczu szeregu dziwacznych rozwiązań oraz chaotycznej, nazbyt pospiesznej narracji. (...) Tym razem bohater planuje wyprawę na terytorium Rosji.
Czy kiedykolwiek zastanawialiście się, jak mogłaby wyglądać apokalipsa zombie nad Wisłą?
Opowieść o miłości, zemście i człowieczeństwie w świecie, w którym człowiek przestał być najgroźniejszym drapieżnikiem.
Polska, rok 2025. Rosja przy użyciu nowej broni biologicznej doprowadza do zakończenia wojny w Ukrainie. Jakimś sposobem tajemniczy wirus wydostaje się z laboratorium i zmienia ludzi w żądne krwi monstra. Otoczone wojskowym kordonem miasta i wsie zaczynają przypominać twierdze. Zagrożenie czai się za każdym rogiem. Dwudziestodwuletni Filip próbuje przetrwać w nowej rzeczywistości, która zabrała wszystko, co było mu drogie.
Czy znajdzie w sobie siłę do dalszej walki? Czy ktoś mu pomoże? Czy w tym koszmarze uda mu się zachować choć skrawek dawnej normalności?
Dzisiaj swoją premierę miała powieść Filipa Walkowicza pt. Martwy świat. Przenosi ona czytelników do współczesnej Polski, tyle że... zaraz po apokalipsie zombie.