Fantastyka: Pod lupą

Sięgając po książkę o inkwizytorze ze świata Warhammera 40K, spodziewałem się schematycznej opowieści o zaślepionym nienawiścią fanatyku palącym całe osiedla w myśl zasady „zabij ich wszystkich, Imperator rozpozna swoich”. Dan Abnett udowodnił swym dziełem, że wysłannik Świętych Ordo nie musi wcale być szaleńcem sięgającym po broń, zanim skończy jeszcze zadawać pytanie.

Marcin S. Przybyłek zasłynął do tej pory przede wszystkim serią o Gamedecu, lecz ma na koncie także m.in. Orła Białego, czyli coś w rodzaju Warhammera 40k w krzywym zwierciadle. (...) Stara kobieta i smok stanowi teoretycznie nowy start i nie nawiązuje w żaden sposób do poprzednich dzieł autora. Zgodnie z tradycją akcja rozgrywa się jednak w przyszłości, tyle że dość specyficznie rozumianej.

Recenzując pierwszy tom Gotrekowego Omnibusa, wspominałem że krasnolud przez lata istniał gdzieś na krawędzi mej świadomości, ale nigdy nie zdołał się przebić do niej na tyle silnie, bym siadł wreszcie do lektury jego przygód. Kiedy w końcu się zdecydowałem, bawiłem się na tyle zacnie, że niemal z miejsca zabrałem się za “dwójkę”.

Antykwariat pod Salamandrą wywołał we mnie mieszane uczucia. Oryginalny, ciekawy świat wzbudził spory entuzjazm, niestety autor dość szybko roztrwonił go niekonsekwencją w trzymaniu się własnych zasad, tworząc coraz to bardziej absurdalne wyjątki dla głównego bohatera. W efekcie cierpiała wiarygodność, dobijana dodatkowo nadużywaniem motywu metaforycznej odsieczy kawaleryjskiej, raz po raz ratującej Janusza ze śmiertelnej zdawałoby się opresji. Podchodząc do “dwójki”, miałem nadzieję, że coś się w tej sprawie zmieni.

Kupuj bez DRM na GOG.com!

Jeśli dokonasz zakupu z powyższego linku, możemy otrzymać niewielką prowizję.

Przygody krasnoludzkiego berserkera kusiły mnie od wielu, wielu lat, ale świadomość, że musiałbym wysupłać fundusze na kilkanaście oddzielnych tomów, skutecznie podcinała skrzydła odżywiającym co jakiś czas planom zrobienia czegoś w tej sprawie. (...) Niedawno natknąłem się jednak w sieci na wzmiankę o wydaniach zbiorczych. Jeśli miałem się za to zabrać, nim Chaos nas wszystkich pochłonie, lepszej okazji już pewnie nie będzie.

Najnowsza powieść Anthony’ego Ryana zastała mnie w ciekawym stanie ducha. Wydanego w 2023 roku Pariasa, będącego pierwszym tomem trylogii Przymierza Stali, wspominam jako całkiem udaną książkę. Nie była być może nader odkrywcza, ale za to cechowała się relatywnie mrocznym klimatem oraz nieźle napisanymi postaciami. Skąd zatem wątpliwości?

Andrzej Pilipiuk jest obecny na rodzimej scenie fantastyki od tak dawna, że nikomu nie trzeba już chyba tłumaczyć, kto zacz, hasło „cykl opowiadań nie-Wędrowyczowskich” wyjaśnia zaś niemal wszystko. W przypadku Drogi przez morze jedyną niespodzianką jest dość nietypowa jak na autora struktura publikacji.

Bywają cykle, które rozwijają się z każdym kolejnym tomem. Ich autorzy uczą się na błędach, dopracowują bohaterów, zagęszczają intrygę i serwują czytelnikom satysfakcjonujące zakończenia epickich, rozpisanych na tysiące stron przygód.

Okres okołoświąteczny kojarzy się ostatnio z wyjątkowo paskudną, zniechęcają do spacerów pogodą. Skoro zaś o śniegu można zapomnieć, czasu chwilowo jakby więcej, a przed ponurą rzeczywistością najlepiej skryć się pod ciepłym kocem, można przy okazji sięgnąć po przyzwoitą fantastykę. Taką jak Lord Wieży chociażby. W końcu kiedy będzie lepszy moment na liczącą ponad 850 stron „cegłę”?

Z twórczością Anthony’ego Ryana pierwszy raz styczność miałem przy okazji recenzowanego przeze mnie jakiś czas temu Pariasa. Wspominam go jako powieść dość konserwatywną w formule, niemniej wciągającą i wartą uwagi. Co zabawne, choć w umyśle pozostały mi jeszcze niektóre sceny, nazwisko autora zdążyłem kompletnie zapomnieć. Do Pieśni krwi zasiadłem więc ze świeżym umysłem, bez oczekiwań czy wymagań.

Strony: 1 2 3 Ostatnia »
Dołącz do nas na Facebooku! Dołącz do nas na Facebooku!
Dołącz do nas na Twitterze! Dołącz do nas na Twitterze!
Dołącz do nas na Twitterze! Zasubskrybuj informacje z Enklawa Network w Google News!