Maja Lidia Kossakowska - Bramy światłości, t. 1 - Recenzja premierowa

Maja Lidia Kossakowska przyzwyczaiła czytelnika do najwyższego standardu: ciekawej akcji, oryginalnej fabuły, nietuzinkowych bohaterów i wspaniale wykreowanych światów. Wiadomo, że na jakości nie można oszczędzać, także czasu. Z tego względu wielbiciele talentu autorki chyba nie mają jej za złe kilkuletniego oczekiwania na najnowszą, piątą część cyklu Zastępy anielskie zatytułowaną Bramy światłości, która ukaże się 11 stycznia tego roku.

Bóg odszedł, a jego Królestwo musi dalej trwać. Gabriel trzyma władzę w swoich rękach, a ta ciąży mu niemiłosiernie, wpływając bardzo negatywnie na charakter anioła. Nic dziwnego, że nieoczekiwana wieść, którą przyniósł Razjel Pan Tajemnic, tylko go rozdrażniła. A była to wiadomość nieoczekiwana i zwyczajnie mało prawdopodobna. Podobno Pan się odnalazł! Sereda, Świetlista, podróżniczka i odkrywca, wyczuła Jego emanację. Aby sprawdzić, czy to rzeczywiście Pan, czy może sztuczka Antykreatora, Gabriel wysyła wyprawę odkrywczą do Stref Poza Czasem, której kierownictwo powierza zaprawionemu w boju Abaddonowi, Niszczycielowi Światów. Dlaczego nie Razjelowi? Odpowiedź daje lektura powieści.

Autorka z precyzją odtworzyła każdy szczegół opisywanych światów. Piekło, Niebo, Strefy Poza Czasem, zasiedlone przez znane i nieznane ludziom byty są całkiem inne, ale też niezwykle podobne do życia na Ziemii. Anioły tylko wyglądem przypominają świetliste, czyste i miłosierne istoty, o których naucza się na lekcji katechezy. Diabły wcale nie są tak dogłębnie złe i bezlitosne jak uczyły babcie, strasząc niegrzeczne wnuki. Wszystkie stworzenia, które wyszły spod Bożej ręki, mają w sobie pierwiastek dobra i zła i same decydują, który zwycięży i zdeterminuje ich los.

Maja Lidia Kossakowska po mistrzowsku zbudowała postacie występujące na kartach powieści. Każdy z bohaterów jest tak złożony, tak skomplikowany, że można spodziewać się po nim wszystkiego, tak jak po każdym z ludzi. Dobro walczy ze złem, mądrość z głupotą, a miłość z nienawiścią. I wszystko to w jednej istocie, czy to anielskiej czy diabelskiej, bez różnicy.

Ten najnowszy tom serii różni się nieco od poprzednich - i dobrze. Wprowadzając nowych bohaterów i zmieniając miejsce akcji, autorka przydała cyklowi świeżości, tak pożądanej w każdej dłuższej serii. Jednocześnie pozostawiła to co najlepsze - styl, niesamowitą inwencję i wyobraźnię w kreowaniu rzeczywistości oraz inteligentną i zaskakującą fabułę. Bardzo dobrze wyważone proporcje akcji, opisów i dialogów nadają fabule lekkości i skłaniają do jej zgłębiania, a realistyczni bohaterowie zachęcają do podążenia ich śladem. Niektóre ze znanych już postaci poznajemy nieco lepiej - odkrywamy ich przeszłość, co pozwala spojrzeć na nie w nowy sposób.

Kossakowska ponownie ofiarowuje czytelnikowi ucztę literacką godną bogów. Powracają starzy znajomi, pojawiają się nowe interesujące postaci, a świat wykreowany przez autorkę zdaje się nie mieć końca. Wszystko to podane w najlepszym stylu. Polecam.


Profil redaktora Honotara77


Opublikowano: 11.01.2017 21:45