World of Warcraft: Kronika. Tom 1 - Recenzja

Przyznam, że Insignis kolejny raz zaskoczyło mnie w kontekście uniwersum Warcrafta. Ostatnio udało mu się to przy okazji wznowienia opublikowanego niegdyś przez Isę Ostatniego Strażnika, a teraz za sprawą „rzucenia” na rodzimy rynek książki o tyle interesującej, co zupełnie nietypowej. Mowa o pierwszym tomie Kroniki, czyli czegoś w rodzaju bogato ilustrowanego podręcznika do historii stworzonego przez Blizzarda świata. Nie ma tu tradycyjnie rozumianej fabuły, nie ma konkretnych przygód, ale za to bezcennej dla fanów wiedzy co niemiara.

Zacznijmy nieszablonowo, bo od wyglądu. Kronika prezentuje się naprawdę pierwszorzędnie. Masywna, licząca ponad 160 stron książka formatu A4 została wydrukowana na wysokiej klasy papierze i otoczona twardą oprawą. Mniej więcej 1/5 objętości stanowią śliczne, szczegółowe ilustracje bądź mapy, dzięki którym łatwiej zwizualizować sobie przyswojone chwilę wcześniej informacje. Trzymając Kronikę, miałem wrażenie obcowania z produktem kolekcjonerskim, a nie wydaną po kosztach kaszaną, która za chwilę rozpadnie mi się w rękach. Jedyny minus to dość specyficzny zapach lakieru, ale to kwestia bardzo indywidualna i przejściowa.

No dobrze, a o czym to w ogóle jest? Otóż tom pierwszy traktuje o najdawniejszym okresie w historii Azeroth, między innymi kosmologii i procesie powstawania świata. Mimo że uwielbiam Warcrafta, o wielu rzeczach miałem blade pojęcie lub nie miałem go wcale. Kronika pozwoliła mi lepiej zrozumieć wątek Tytanów i Przedwiecznych Bogów, dowiedzieć się trochę o narodzinach Sargerasa, Czarnym Imperium, powstawaniu poszczególnych ras, a także okresach ich świetności i upadku. Opisano między innymi wojny trolli i elfów, eksodus gnomów i tak dalej. Sporo miejsca poświecono Wojnie Starożytnych, a zatem zdradzie Illidana i Rozdarciu, czyli katastrofie, w wyniku której jednolity niegdyś świat został podzielony na znane dziś kontynenty. A co powiecie na wieści o starożytnej Pandarii? A może wolicie jednak poczytać o dawnych państwach ludzi lub genezie krasnoludów? Pierwszy tom kończy się 45 lat przed otwarciem Mrocznego Portalu i pokrótce streszcza początkowe lata życia Medivha, więc w pewnym stopniu nawiązuje do wspominanego wcześniej Ostatniego Strażnika.

Żebyśmy mieli jasność: ktoś, kto nie ma bladego pojęcia o uniwersum, po przeczytaniu Kroniki nie stanie się nagle ekspertem, bo poszczególne tematy siłą rzeczy opisano w dość powierzchowny sposób i po szczegóły trzeba sięgnąć do gier czy powieści. Jeśli jednak już wiecie, o co w tym wszystkim chodzi i szukacie czegoś, co pozwoli wam poukładać sobie zebraną przez lata wiedzę, trudno o lepszą książkę. Gdybym w ogóle miał się czegoś czepiać, to tłumaczenia nazw własnych, ale że robię to, recenzując absolutnie każdą Warcraftową pozycję wydaną przez Insignis, nie będę ponownie przynudzał. Połapanie się w rodzimej terminologii jak zwykłe bywa kłopotliwe – tyle w temacie

Rozpływam się, słodzę i pieję peany, ale nic na to nie poradzę, bo naprawdę trudno mi wyobrazić sobie miłośnika Warcrafta, który nie chciałby zobaczyć Kroniki pod choinką. Gdybym kolejny raz nie kartkował własnej kopii, sam byłbym zachwycony. Świetna rzecz.


Profil redaktora Murky


Opublikowano: 03.12.2019 20:56