Nieskończony i Boski - Robert Rath - Recenzja

W świecie gier komputerowych nekroni przeżywają obecnie swoje pięć minut. Dostali własną kampanię w Mechanicusie II, istotną rolę w DLC do Rogue Tradera, a niebawem ruszą na pola bitewne Dawn of War IV. Kilka dni temu powyższe wieści zbyłbym wzruszeniem ramion, widząc w nich niewiele ponad świecących na zielono robonieumarłych. Dzięki lekturze Nieskończonego i Boskiego zrozumiałem jednak wreszcie, dlaczego cieszą się taką popularnością.

Na początek małe wyjaśnienie. Choć gry z uniwersum Warhammera regularnie zaliczam od blisko trzech dekad, do niedawna stworzony przez Brytyjczyków świat znałem dość pobieżnie. Pomijając Rogue Tradera, cyfrowe adaptacje 40K spychają bowiem zwykle fabułę na dalszy plan, czemu zresztą trudno się dziwić. Przydługie ględzenie średnio pasuje przecież do dominujących w tej marce turówek, strategii czy „akcyjniaków”. Jakiś czas temu na poważnie zabrałem się za poświęcone kosmicznemu odłamowi „młotka” książki i choć obecnie mam ich na koncie kilkanaście, większość dotyczyła czasów Herezji Horusa, gdzie nekronów - z pojedynczymi wyjątkami - siłą rzeczy być nie mogło. Słowem: w mojej głowie wciąż były to dziwaczne, wracające do życia roboty o dyskusyjnym stylu wizualnym. Tymczasem wystarczyło chwilkę poskrobać, by zrozumieć, że są znacznie ciekawsi, niż sugeruje ich powierzchowność.

Zełgałbym pisząc, że powieść Roberta Ratha była dla mnie lekturą prostą. Autor założył, że jego dzieło trafi głównie do najwierniejszych fanów, więc darował sobie wprowadzanie czytelnika w zawiłości świata przedstawionego. Jeśli nie wiecie, skąd wzięli się nekroni, jak funkcjonuje ich społeczeństwo, kim byli c’tan albo nie macie pojęcia, jak do licha ciężkiego funkcjonuje Arka Zagłady, będziecie błądzili po omacku. Ładnych kilka godzin spędziłem z telefonem w ręku, nadrabiając zaległości i szukając wyjaśnień dla nowych dla mnie terminów. Wraz z nabywaną wiedzą rosło jednak zainteresowanie tematem, więc w gruncie rzeczy nie narzekam. Ostrzegam po prostu, że to bardzo hermetyczne dzieło i raczej odradzałbym je debiutantom, zwłaszcza tym, którzy nie mają ochoty na przyspieszony kurs nekronologii.

Kupuj bez DRM na GOG.com!

Jeśli dokonasz zakupu z powyższego linku, możemy otrzymać niewielką prowizję.

Zgodnie z sugestią wynikającą z tytułu, głównymi bohaterami powieści uczyniono Orikana Wróżbitę oraz Trazyna Nieskończonego. Pierwszy pełni rolę krypteka, czyli kogoś w rodzaju mędrca – w tym przypadku wyspecjalizowanego w „magii” czasu. Jest przebiegły, wytrwały, ale też bezwzględny i chorobliwie zazdrosny o własne osiągnięcia. Trazyn przypomina natomiast zdziwaczałego badacza. Najważniejszym celem jego egzystencji jest powiększanie zasobów wypełniającego całą planetę muzeum. Stare fajki, hełmy albo rozpadające się zwoje nie wykluczają przy tym obecności żywych istot zatrzymanych w polach stazy. Wszak tylko kompletny szaleniec nie chciałby posiadać odwzorowanego w najdrobniejszych szczegółach orczego obozu! Mimo pewnych podobieństw, panowie do cna się nienawidzą. W analogicznej sytuacji ludzie, aeldari czy inne prymitywne rasy bez ochyby sięgnęłyby po wielkie działa i powystrzelały wzajemnie w jakimś zapomnianym zakątku kosmosu. Oni podchodzą jednak do sprawy w sposób znacznie bardziej wyrafinowany. Zazwyczaj.

W tym miejscu na jaw wychodzi największa zaleta Nieskończonego i Boskiego. Robert Rath perfekcyjnie oddał obcość umysłów nekronów, wynikającą z wiążących ich gatunek praw oraz niebywale dalekosiężnej perspektywy działania. Cóż da urwanie przeciwnikowi głowy, jeśli śmierć stanowi dla niego najwyżej drobną niedogodność? Po co działać pochopnie, skoro do dyspozycji ma się całą wieczność? 200, 300, a choćby i 1300 lat wyczekiwania na idealny moment do zasadzki? Dlaczego nie! Mówimy wszak o istotach, dla których trwająca dekadę sztuka teatralna jest co najwyżej lekko przegadana.

Śledzenie sporu gorejącego z niezmienną siłą - choć kontynenty zmieniają swe położenie, a cywilizacje giną i ustępują miejsca innym - bawi tym bardziej, że całość cechuje specyficzny, lekko humorystyczny ton. Zapiekłe w nienawiści „blaszaki” przypominają parę podstarzałych profesorów szarpiących się za fraki w imię sprawy, którą reszta świata ma głęboko w nosie. Momentami można odnieść wrażenie, że upokorzenie rywala jest ważniejsze niż pierwotny cel, acz tego ostatniego zupełnie pozbawionym znaczenia określić zdecydowanie nie wypada.

Nieskończony i Boski to świetna, choć niełatwa w odbiorze książka. Z jednej strony ma szansę sprawić, że polubicie nekronów, z drugiej już na wstępie wymaga sporej wiedzy o ich naturze. Próba przebrnięcia na ślepo przez specjalistyczne terminy, nazwy technologii czy liczne odwołania do ich kultury niemal na pewno wywoła frustrację. Jeśli jednak coś już o nich wiecie albo podobnie jak ja jesteście gotowi dokształcać się na bieżąco, będziecie zadowoleni. Zwłaszcza jeśli szukacie odmiany od zwyczajowego huku bolterów i straceńczej walki w imię Imperatora.


Cursian
Zobacz komentarze ()

Komentarze

Ostrzeżenie

Komentowanie jest zarezerwowane dla zarejestrowanych użytkowników. Zaloguj się poniżej lub zarejestruj - za darmo i w mniej niż 2 minuty!

Zaloguj się
Nie zalecane na współdzielonych komputerach
Szybsze logowanie
Dołącz do nas na Facebooku! Dołącz do nas na Facebooku!
Dołącz do nas na Twitterze! Dołącz do nas na Twitterze!
Dołącz do nas na Twitterze! Zasubskrybuj informacje z Enklawa Network w Google News!