Grillbar Galaktyka - Maja Lidia Kossakowska - Recenzja

Żyjemy w dziwnych czasach, gdy z jednej strony  zachęcani jesteśmy do zdrowego trybu życia i odżywiania, a z drugiej coraz trudniej jest znaleźć zdrowe i smaczne produkty w zalewie maksymalnie przetworzonego „śmieciowego” jedzenia. Sami ulegamy sugestii i żywimy się tekturą, czyli tak zwanym chrupkim pieczywem, zagryzanym odtłuszczonym twarogiem, a śledzimy z zacięciem i fascynacją coraz to nowe programy kulinarne, w których królują szefowie kuchni na co dzień wiodący życie celebrytów. Wniosek jest prosty: jedzenie zawsze będzie stanowić jedną z największych przyjemności człowieka.

Maja Lidia Kossakowska, w swojej humorystycznej  powieści s-f Grillbar Galaktyka pokazuje, że nie tylko ludzie lubią sobie podjeść i jak nic cenią wyszukane i wykwintne potrawy, a dobrego szefa kuchni honorują niczym gwiazdora filmowego.
Powieść, za którą autorka otrzymała nagrodę imienia J. Zajdla jedni chwalą i doceniają inni, jak to bywa, krytykują. Sam fakt otrzymania takiego wyróżnienia o czymś świadczy.

Fabuła książki jest prosta jak, mówiąc kolokwialnie,  konstrukcja cepa, ale w niczym nie umniejsza jej wartości, gdyż prostota zawsze się obroni. Historię swego życia opowiada uznany międzygalaktyczny szef kuchni Hermoso Madrid Iven, na skutek intrygi politycznej zmuszony do ucieczki aż na krańce galaktyki, która nie stanowi już tajemnicy. Podróżując po różnych planetach poznaje nowych ludzi ( oraz rdzennych mieszkańców, absolutnie nie przypominających niczego znanego) i nowe smaki. Bawiąc się kuchnią i eksperymentując tworzy niezwykłe potrawy z równie nietypowych składników, którym to autorka poświęca wiele uwagi. Nie można jej odmówić wyobraźni, gdyż opisuje mnóstwo egzotycznych produktów oraz potraw, wśród których sromotnik z Liry, laudyjski grzywacz ponczowy czy czarnotrufle z Jugot są najmniej dziwaczne.

Opisując absurd i biurokratyzację Unii Międzygalaktycznej, autorka w słabo zawoalowany sposób przedstawia swoje spojrzenie na Unię Europejską i współczesną politykę. Aby podkreślić niedorzeczność działań władzy, komisarzem ds. żywienia ustanawia obcego z układu Gamma, który jest żywym kryształem, nieposiadającym układu pokarmowego.
Ale to nie wszystko. W tych dziwnych czasach przed restauracjami demonstrują bojownicy kampanii antyrestauracyjnych, przeciwnicy jedzenia mięsa, warzyw, nabiału, spożywania czegokolwiek poza kosmicznym eterem. Mięso czy ryby produkowane są w sposób sztuczny, a właściwie każda forma życia uznawana jest za myślącą w związku z czym nadawane są jej prawa i przywileje.

Uciekając przed gangsterami szef kuchni trafia na trop spisku obcych tworzących Śluźnię i próbujących opanować wszechświat za pomocą ponoć odżywczej i zbilansowanej, ekologicznej papki, która miałaby być serwowana zamiast normalnego, prawdziwego jedzenia. Na to Hermoso absolutnie nie może pozwolić i wypowiada Śluźowcom wojnę. Wraz z grupą przyjaciół stara się zdemaskować oszustów i znaleźć dowody na własną niewinność.

Pomimo prostej fabuły, a może właśnie dzięki niej, książka zapewnia to co powinna, czyli kawał dobrej rozrywki. Dynamiczna akcja,  pełna pomysłów międzyrodzajowa drużyna i duża dawka  humoru tworzą całość, od której trudno się oderwać. Kossakowska bawi się słowem, nawiązuje do zjawisk kultury masowej; najpopularniejszych programów kulinarnych czy filmów w sposób inteligentny i zabawny, jednocześnie dający do myślenia. Odnosząc się do spraw ważnych w sposób humorystyczny, autorka bawiąc uczy.


Lektura polecana fanom kuchni eksperymentalnej.


Profil redaktora Honotara77


Opublikowano: 25.04.2013 01:15