Opowieści niesamowite - Marcin Rusnak - Recenzja

W ostatnim czasie można odnieść wrażenie, że rynek literacki w Polsce się bardzo polaryzuje. Z jednej strony mamy coraz droższe książki pojawiające się na rynku nakładem wydawnictw, których ceny są uwarunkowane wieloma różnymi czynnikami i jest to temat na zupełnie inny artykuł. Z drugiej strony pojawia się coraz więcej inicjatyw self-publishingowych, które często, w formie e-booków, trafiają do sieci za darmo. Do tej ostatniej kategorii należą Opowieści niesamowite - zbiór opowiadań Marcina Rusnaka, który debiutantem już nie jest, aczkolwiek jego twórczość nie zyskała jeszcze znaczącego rozgłosu.

Antologia składa się z 12 historii, w większości publikowanych już wcześniej, lecz zazwyczaj w bardzo niszowych mediach (np. informatorze konwentowym). Opowiadania Rusnaka są bardzo różnorodne i to pod każdym względem. Gatunkowo mamy tutaj pełną rozpiętość: od fantasy, przez science-fiction, cyberpunk, post-apokalipsę, aż po horror. Historie charakteryzuje również bardzo odmienna długość, ponieważ teksty obszerne, kilkudziesięciostronnicowe, przeplatają się z miniaturami mieszczącymi się na 2-3 stronach. Wszystko to zostało zebrane w trzy "księgi" po 4 opowiadania każdą, aczkolwiek nie jestem przekonany czy ten podział, opierający się głównie na podziale wedle subkategorii fantastyki, był najszczęśliwszy. Krótkie teksty, choć interesujące, umykają uwadze; wydają się być jedynie przerywnikiem i tak naprawdę można szybko o nich zapomnieć. A szkoda, bo nie są to proste, bezrefleksyjne opowiastki.

Tak rozległemu wachlarzowi gatunkowemu musiały towarzyszyć nie mniej różnorodne inspiracje i w większości przypadków są one dość czytelne. Miłośnicy Baśni z tysiąca i jednej nocy znakomicie odnajdą się w barwnym Faridzie tkaczu i latającym dywanie, fanom cyberpunku z pewnością spodoba się ponury, przepełniony akcją Zły szeląg. Ciekawym eksperymentem jest Bociani zagon. Spotykamy tam Filipa Saggo, niezbyt utalentowanego maga i zarazem głównego bohatera książkowego debiutu Rusnaka - Czasu ognia, czasu krwi - który stara się pomóc rozwikłać medyczną zagadkę zadufanemu w sobie lekarzowi chodzącemu o lasce... Tak, skojarzenia z Dr Housem są oczywiste, choć warto nadmienić, że cała historia jest osadzona w realiach końca XIX w. Miłośnicy serialu o geniuszu medycyny z ze szpitala Princeton Plainsborough z przyjemnością odnajdą liczne nawiązania do filmowego pierwowzoru. Pozostali czytelnicy, zwłaszcza liczący na zapowiadany przez autora steampunk, mogą poczuć się zawiedzeni, gdyż zbyt wielu elementów związanych z tym nurtem fantastyki w opowiadaniu nie uświadczymy.

Rusnak całkiem sprawnie radzi sobie również na horrorowym poletku. Dwa z czterech opowiadań, Koszmar z Yelland i Pudełko pełne cudów, stanowią swego rodzaju hołd dla twórczości Howarda Phillipsa Lovecrafta. I choć oba są napisane naprawdę sprawnie, to najbardziej straszny wydaje się jednak Ostatni śnieg w roku, który nie ma nic wspólnego z mitologią Cthulhu - opowieść za to umiejętnie straszy w zupełnie inny sposób. Jeśli bowiem przyjrzeć się z bliska głównemu bohaterowi historii i wziąć pod uwagę, że którekolwiek z jego przypadłości mogą się stać kiedyś naszym udziałem, o przerażenie naprawdę nietrudno.

Opowiadania zebrane w antologii to w większości przypadków historie nieskomplikowane konstrukcyjne, choć niekiedy autor pokusił się o wyjście poza schemat. Tak np. stało się we wspomnianym już Faridzie tkaczu..., gdzie przeplatają się dwie osie czasu, co pozwoliło autorowi na bardzo dobre stopniowanie napięcia i wprowadzenie interesujących zwrotów akcji. Podobny zabieg zastosowano w Zabijając ptaki, choć efekt końcowy okazał się mniej spektakularny. Na wyróżnienie zasługuje za to Pielgrzymka, gdzie Rusnak w dość przewrotny sposób wykorzystał klasyczny motyw spotkania ludzkości z Obcymi. Finał opowieści daje do myślenia.

Opowieści niesamowite to przede wszystkim zbiór bardzo różnorodnych i, w gruncie rzeczy, równych opowiadań, które w żadnym wypadku nie nudzą, a niejednokrotnie potrafią zmusić do głębszych refleksji. Antologia nie jest bardzo obszerna, lecz może skutecznie wypełnić dobrą lekturą przynajmniej 2-3 długie, jesienne wieczory. Jeśli dodać do tego fakt, że ksiażkę można pobrać za darmo i zarazem legalnie, lista ewentualnych argumentów przeciw jej przeczytaniu musi spaść do poziomu zera.


Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 26.10.2013 17:06