Kameleon - Rafał Kosik - Fragment #1

Nie widzieli się nigdy wcześniej. „Czarnych” dostarczono na pokład już w hibernatorach. Pewnie odbyli wiele takich podróży we śnie. Siedzieli teraz zaspani przy wielkim, owalnym stole w mesie i rozmawiali ściszonymi głosami. Co jakiś czas śmieli się z dowcipów kompletnie niezrozumiałych dla załogi, z którą zresztą nawet nie próbowali się zaznajamiać. Jayde, Hood, a nawet Nordsletten czuli się obecnością żołnierzy skrępowani. Ich statek nie był już tylko ich. Zajęli przeciwną stronę stołu i jedli w milczeniu. Kapitan, po wymianie zdań z dowódcą Czarnych, wyraźnie wzburzony poszedł dokończyć obiad w swojej kabinie. Szare ściany mesy wydały się jeszcze zimniejsze niż zwykle.
– Ten priorytet go zdołował – szepnął Hood. – Teraz nie jest już najważniejszy, w pewnych kwestiach musi się podporządkować tamtemu. Oddał pole.
Skończyli jeść, wsunęli tace w otwór zmywarki i wyszli.
– Jest parę spraw, o których powinniśmy porozmawiać – mruknął Hood.
– Spiskujcie beze mnie – oświadczył Nordsletten, idąc w stronę sterowni. – Mam pracę.
Patrzyli chwilę za nim i ruszyli dalej. Okna izolatki były zasłonięte. Hood chciał je odsłonić, ale zatrzymał dłoń przed przyciskiem. Zerknął tylko na wyniki. Jeszcze gorsze niż przed godziną.
– Nie ma sposobu, żeby mu pomóc? – zapytał.
– Nawet nie potrafimy poprawnie zrobić zastrzyk – Jayde pociągnęła go za rękaw w kierunku swojej kabiny. – Chodź, tu będzie bezpieczniej.
Zamknęli za sobą drzwi i usiedli. W porównaniu do poprzednich generacji statków kabina była spora, ale i tak, mimo jasnoszarych ścian, sprawiała wrażenie klaustrofobicznej. Oprócz łóżka zmieściły się w niej zawalony ubraniami fotel, stolik, kilka płytkich półek i tablica obwieszona zdjęciami. Szafa ukryta była w ścianie
– Czy to, co zrobił Kwarcowy Kretyn, nie kwalifikuje się jako bunt? – zapytał Hood.
– Nad kapitanem jest regulamin. – Jayde zrzuciła buty i usiadła na pryczy po turecku. – Jest też plan misji. Przewidywał wybudzenie Czarnych po wykryciu rozbitków. Bardziej martwi mnie ten nieznany moduł decyzyjny. Wybudził ich bez pytania o zgodę kapitana.
– To chyba jakiś program wojskowy. Wirtualny generał dla tamtych.
– Może… może ta skrzynia w ładowni to ich wyposażenie i dlatego Kretyn udaje, że to kawałek statku. Kamuflaż bezczelnie wciskany nam jako prawda nie do odrzucenia? A jeśli Stuart zachorował po kontakcie z zawartością skrzyni?
– To się może roznieść po statku, jak Czarni otworzą twoją blokadę.
– Zaprogramowałam podciśnienie w ładowni i śluzie. – Jayde uśmiechnęła się. – Jeśli tylko filtry wytrzymają, będziemy bezpieczni.
– Ile razy leciałaś?
– To moja pierwsza misja. Czemu pytasz?
– Ja byłem na dwóch. – Popatrzył jej w oczy. – W obydwu przypadkach wyglądało to identycznie - nic się nie działo. Dolecieliśmy, obejrzeliśmy planetę kompletnie niezdatną do terraformowania, wynudziliśmy się parę miesięcy i wróciliśmy. Teraz jest inaczej.

Mrozie
Zobacz komentarze ()

Komentarze

Ostrzeżenie

Komentowanie jest zarezerwowane dla zarejestrowanych użytkowników. Zaloguj się poniżej lub zarejestruj - za darmo i w mniej niż 2 minuty!

Zaloguj się
Nie zalecane na współdzielonych komputerach
Szybsze logowanie
Dołącz do nas na Facebooku! Dołącz do nas na Facebooku!
Dołącz do nas na Twitterze! Dołącz do nas na Twitterze!
Dołącz do nas na Twitterze! Zasubskrybuj informacje z Enklawa Network w Google News!