Breslau Forever - Andrzej Ziemiański - Fragment #1

Kuger kuśtykał z celi więzienia śledczego do pokoju przesłuchań. Miał tylko jedną rękę. Opierał się na kuli, bo teraz miał też tylko jedną nogę. Na szczęście dwaj strażnicy nie wyzłośliwiali się i usiłowali go podtrzymać. Dotarł do pokoju przesłuchań.
Pozwolono mu usiąść, co przyjął z ulgą. Miszczuk i Wasiak z marszu potraktowali go srogo.
– No i co macie na swoje usprawiedliwienie, Kuger? No co?
Pani tłumacz ledwie się wyrabiała. Znała jedynie szkolny niemiecki.
– Jak wam się usprawiedliwić, Kuger? – tłumaczyła. – Co wam teraz powiedzieć?
– Ja tam nie wiem. – Zamyślił się. – Co mam wam powiedzieć?
– On nie chce nic powiedzieć – tłumaczyła na polski.
– No to powiedz mu, że zrobimy z nim jak polskie gestapo! – wrzasnął Miszczuk.
Przetłumaczyła.
– Zrobią z tobą jak polskie NKWD. – Tak to brzmiało w jej wersji. Widać też czegoś doświadczyła w życiu.
Kuger się przestraszył.
- Ja nic nie wiem! - krzyknął. - Ja prosty policjant. Nie wzięli mnie na wojnę, bo jakiś Ślązak rękę mi okaleczył. A potem ruski bombowiec nogę urwał! Jestem... Byłem - poprawił się - zwykłym policjantem. Tak jak i wy.
Tłumaczka była niezła.
- On mówi, że był bombowcem, a z was to zwykłe policjanty
- Nie żadne policjanty - wydarł się Miszczuk. - My jesteśmy z Milicji Obywatelskiej!
Kobieta dawała z siebie wszystko.
- On mówi, że nie są policji tylko... tylko... z pospolitego ruszenia.
- Boże. Nie rozumiem.
- No... - nie mogła się skupić. - Aufstand. Powstanie. „Hej, kto Polak, na bagnety!” - usiłowała mu wytłumaczyć, śpiewając.
Nie pojął.
- Jakie bagnety? Przecież wygraliście wojnę.
- No, nie rozumiesz? - Zanuciła znowu: - „Strzelcy maszerują, ułani werbują... zaciągnę się!”.
- Kompletnie nic nie rozumiem. Przetłumaczyła:
- Absolutnie odmawia współpracy. Jest zagorzałym nazistą i powiedział, że Hitler zwycięży.
Miszczuk pokręcił głową.
- Nie powiedział. Może jestem i głupi, ale nawet ja wiem, jak się mówi „Heil Hitler”. On w ogóle nie użył słowa „Hitler”.
Włączył się Wasiak.
– Spytaj go, jak długo ślęczał nad tą sprawą z Grunewaldem.
Przetłumaczyła:
– Oni pytają, jak długo kochałeś się z Grunewaldem.
Kuger oniemiał.
– Przepraszam, co?! Nigdy nie kochałem się z mężczyzną. Jestem protestantem. Człowiekiem wierzącym. Ja? Z Grunewaldem?
– Co on mówi? – dopytywał się Wasiak.
– Mówi, że nie walczył pod Grunwaldem. I nie można go o to oskarżyć. – Tłumaczka zamyśliła się na chwilę. I dodała: – Cholera. On może mieć rację. Przecież to dość dawno było. Myślicie, że można żyć aż tyle lat?
Miszczuk się zdenerwował. Wasiak ukrył twarz w dłoniach.
– Dziewczyno, gdzieś ty się uczyła niemieckiego?
– No, w Związku Radzieckim. Wywieźli całą rodzinę i pojechaliśmy do kołchozu. Szczęście mieliśmy. Bo innych wieźli... – zawahała się – no, wiecie gdzie.
Obaj skinęli głowami.
– No i w tym kołchozie poznałam takiego profesora. Buraki wykopywał. To był światowej sławy profesor od germanistyki. Jakieś prace wypisywał o niemieckiej poezji. No, ale był Rosjaninem, a ja po rusku słabo rozumiem. Jak nas razem dali do wożenia gnojowicy, to mnie trochę nauczył. No i tyle umiem. – Spuściła oczy. – Żadnych szkół nie kończyłam.
– Wszystko jasne. – Miszczuk zapalił camela i nagle w porywie litości wetknął go w usta Niemca. Ten przyjął papierosa tak skwapliwie, że Miszczukowi zrobiło się
głupio. Odkroił grubą pajdę z czerstwego bochenka, który przysłali mu dawni sąsiedzi z rodzinnej wsi. Posmarował solidnie słonym amerykańskim masłem i podał Niemcowi. Kuger nie wiedział, czy najpierw palić, czy jeść. Robił obie rzeczy naraz. Co, zważywszy że miał tylko jedną rękę, zakrawało na wyczyn świata.
- Nie dojdziemy do niczego. - Wasiak wstał i podszedł do okna. Zerknął na strażników. - Odprowadzić więźnia!
Jeden z nich zaczął się szarpać z drzwiami.
- Coś się zepsuło w zamku, panie sierżancie! - zameldował.
- Ja wam pokażę - wybełkotał Kuger z pełnymi ustami. - Tu jest zapadka, która zatrzaskuje drzwi, jak ktoś włączy przycisk alarmowy w biurku. Chyba ktoś z was włączył przypadkiem kolanem. Ja wam zaraz wszystko pokażę.
- Co on mówi? - spytał Miszczuk.
- Że mi wszystko pokaże! Ale ja nie chcę widzieć! -Tłumaczka obróciła się na krześle. - Jestem kobietą.
Wasiak załamał ręce. Miał tylko podstawowe przeszkolenie w milicji, ale powiedział:
- No, na zboczeńca to on mi nie wygląda. Podprowadzić więźnia do drzwi.
Kuger, niesiony właściwie przez dwóch strażników, odblokował drzwi błyskawicznie.
- Teraz wyje syrena na wartowni, ale to też da się wyłączyć.
- Co on mówi? Tłumacz.
- On mówi, że teraz będzie wyć.
– Jasna cholera. Czemu chce wyć? Daliśmy papierosa, daliśmy chleb, nie biliśmy... Czemu chce wyć?
– On mówi, że syreny śpiewają. Nie! – Kobieta zreflektowała się nagle. – Syrena wyje.
– Faktycznie – dodał jeden ze strażników. – Słychać wycie z oddali.
– Dobra – przerwał Miszczuk. – Jeśli powie, jak to wyłączyć, to dajcie mu paczkę cameli, zapałki i chleb.
– Zaraz – włączył się Wasiak. – A skąd on to wszystko wie?
Kuger domyślił się pytania. I odparł:
– Pracowałem w tym pokoju przed wojną.

Mrozie
Zobacz komentarze ()

Komentarze

Ostrzeżenie

Komentowanie jest zarezerwowane dla zarejestrowanych użytkowników. Zaloguj się poniżej lub zarejestruj - za darmo i w mniej niż 2 minuty!

Zaloguj się
Nie zalecane na współdzielonych komputerach
Szybsze logowanie
Dołącz do nas na Facebooku! Dołącz do nas na Facebooku!
Dołącz do nas na Twitterze! Dołącz do nas na Twitterze!
Dołącz do nas na Twitterze! Zasubskrybuj informacje z Enklawa Network w Google News!