Fantastyka: Pod lupą

Nigdy nie byłem miłośnikiem książek popularno-naukowych, zwłaszcza z obszaru, który bezpośrednio interesuje mnie historycznie. Niestety, często bywa bowiem tak, że pod płaszczem "przystępności" dla czytelnika maskowane jest spłycenie tematu, będące nierzadko efektem indolencji badawczej autora. Obok tak chwytliwego ostatnio tematu jak dzieje Ragnara Lodbroka nie mogłem jednak przejść obojętnie, nawet pomimo pewnych obaw. Promykiem nadziei był fakt, że za opracowanie zabrał się Artur Szrejter - archeolog z wykształcenia, a zatem osoba, która powinna być zdolna do właściwego czytania i interpretowania źródeł historycznych.

Wydawanie książek, które opowiadają historie powiązane z głównymi wątkami fabularnymi nowych gier, stało się normą w świecie marketingu. Rzadko zdarza się, by stworzone w ten sposób promocyjne "poczytajki" zbliżały się poziomem do naprawdę dobrej literatury gatunku, choć trzeba przyznać, że napisana przez Drew Karpyshyna trylogia Mass Effect okazała się chlubnym wyjątkiem od tej reguły. Wysoka jakość owych książek pozwalała z optymizmem patrzeć na nową powieść osadzoną w tym popularnym uniwersum. Czy Mass Effect: Andromeda - Nexus początek spełnia oczekiwania fanów? Czytajcie dalej.

Powiadają, że prawdziwy dreng ma jeno dwie miłości: wino i dziewki. Ja jednak mam jeszcze jedną – prozę Łukasza Malinowskiego. Zaprawdę Skald to biegły w strof składaniu i w mojej opinii jeden z najlepszych polskich pisarzy ostatnich lat. Nie zamierzam więc trzymać was w niepewności – to bardzo dobra książka. Znowu.

Trzecia część trylogii Eriki Johansen. Trzecia = ostatnia. Powiem szczerze, że zdarzało mi się wspominać tę trylogię zanim pojawił się w sprzedaży trzeci tom i niemal czekać na zakończenie. Niestety nie dlatego, że to wspaniała opowieść, a raczej z czystej ciekawości, czy autorka wreszcie pokusi się o wyjaśnienie czytelnikowi, o co właściwie chodziło jej przez pierwsze dwa grube tomiszcza. Czy wyjaśniła? Sama nie wiem.

Poprzednia powieść Christie Golden z cyklu Assassin’s Creed nie należała do najbardziej udanych, choć częściowo wynikało to zapewne z miernego scenariusza filmowego, na którym ją oparto. Mimo świadomości całkiem niezłego pióra autorki, które regularnie daje o sobie znać choćby w powieściach z uniwersum Warcrafta, kiepskie wspomnienia wyniesione z przygód Lyncha kazały mi podejść do Herezji ze sporym dystansem.

Biorąc do ręki książkę Sebastiena de Castella nie spodziewałem się wiele. Banalny tytuł, okładka wprawdzie gustowna, ale w stylu wyraźnie zerżniętym z pudełka Dragon Age: Początek – słowem: wtórność. Na szczęście okazało się, że to nie do końca tak.

Twórczość Kena Liu ceniłem sobie od bardzo dawna. Początkowo moje uznanie zyskały sobie jego opowiadania, spośród których co najmniej kilka ukazało się na łamach Nowej Fantastyki. Później przyszła kolej na Królów Dary - powieściowy debiut pisarza, którym udowodnił, że doskonale radzi sobie również z dłuższymi formami literackimi. Po tak dobrym starcie oczekiwania wobec debiutującej dzisiaj na rynku polskim Ściany burz musiały być wielkie.

Klasyczne fantasy zawsze będzie miało swoich zwolenników tym bardziej, że autorzy starają się wprowadzić do tego nurtu nieco świeżości. W 2016 r. Jacek Łukawski zadebiutował powieścią Krew i stal, która zapoczątkowała cykl Kraina martwej ziemi, kontynuowany w tym roku książką pt. Grom i szkwał. Fabuła cyklu osadzona w quasi-średniowiecznych realiach, pełna przemocy, polityki i krwi, przenosi czytelnika w świat zbudowany w sposób charakterystyczny dla powieści fantasy, ale z nietypowym słowiańskim kolorytem.

W Uniwersum Metro 2033 nuklearna zawierucha nie ominęła Polski, choć na ten temat wciąż wiadomo stosunkowo niewiele. Po Krakowie eksplorowanym przez Pawła Majkę i Wrocławiu, po którym oprowadził czytelników Robert J. Szmidt, przyszła pora na Warszawę. W dziełach wspomnianych autorów bohaterowie z oczywistej przyczyny nie mogli korzystać z ikonicznego dla serii metra. W przypadku stolicy nadwiślańskiego kraju sytuacja przedstawia się o wiele lepiej, bowiem do momentu wybuchu wojny oddano do użytku obie nitki podziemnej kolei. Artur Chmielewski, który poprzez Achromatopsję postanowił wprowadzić warszawskie podziemia do kanonu post-apokaliptycznej sagi Dmitrija Głuchowskiego, nie mógł z tego daru nie skorzystać.

Przeglądając asortyment rosyjskich księgarni internetowych pod kątem literatury fantastycznej można natknąć się na takie kategorie jak fantastyka historyczna, detektywistyczna czy humorystyczna. Dzięki prostemu podziałowi spragniony strawy duchowej poszukiwacz od razu wie do jakiego się udać działu. Chcąc poprawić sobie nastrój, rozweselić się nieco, można sięgnąć po humorystyczne fantasy autorstwa ukraińskiej pisarki Aleksandry Rudej, której powieści tłumaczone są na język polski. Sztylet rodowy to pierwszy tom serii pod takim samym tytułem, wydany nakładem wydawnictwa Papierowy Księżyc jesienią 2016 roku.