Jump to content

Anubis

Members
  • Posts

    11
  • Joined

  • Last visited

Everything posted by Anubis

  1. Chyba, że cała szkoła jest renegacka, ewentualnie obracała się w tych środowiskach do Azar Javed . Kto wie, jak mocno mógł zmienić się Wiedźmin w innych rejonach świata.
  2. Pragnę zwrócić uwagę waszmości na drobny ale strasznie ważny szczegół - zabójca nosił medalion w kształcie węża. Niby nic, ale fakt, że Geralt i inni wiedźmini też noszą medaliony sugeruje, że są pewne koneksje. Zwłaszcza że powszechnie wiadomo, że tylko na północ od Cintry są trzy szkoły wiedźmińskie (poza Wilkiem jeszcze Gryf i Kot). Może szkoła Węża to jakaś południowa szkoła, nilfgaardzka? Albo to pokłosie eksperymentów Alvina/Jakuba?
  3. Wiem o tym po prostu jury ładnie brzmi .
  4. To jedyny temat w tym dziale więc gdzie miałem odpowiadać ? W ogóle ruch na forum jest tak mały że w sumie się nie dostrzega kiedy były pisane posty...
  5. Forum jest zawsze takie martwe czy chwilowo mu się umarło ?
  6. Nie ryj i nie twarz tylko pyszczek ;D . A wąski to jest na hieroglifach zobacz sobie nowoczesne rysunki od razu go polubisz.
  7. Gadasz bzdury, Tot jest ładny. Taki fajny ibis .
  8. Anubis

    Skąd jesteś?

    Proszę nie obrażać w mojej obecności pięknej stolicy Wielkopolski z której pochodzę . Same wschodnie wieśniactwo, ech ;D . Każdy porządny Wielkopolanin wie, że za Koninem zaczyna się Azja. O!
  9. Anubis to starożytny egipski bóg balsamowania i chowania zmarłych, syn Ozyrysa pierwszego władcy bogów. Jest sędzią zmarłych i opiekunem pióra Ma'at, które symbolizuje równowagę wszechświata. Ma wygląd potężnego, chudawego człowieka o głowie szakala. Mój ulubiony bóg egipski, drugi jest Tot .
  10. Powiem krótko - czekam i zacieram łapki.
  11. Odniosę się bezpośrednio do każdej pozycji jeśli pozwolicie . Proszę szczerze - czy to kogoś zaskoczyło? Wiedźmin to najlepszy polski towar eksportowy nie licząc Lema i Zajdla. Jest strasznie popularny wśród młodzieży ze względu na przystępność i względną nowoczesność fantastyczną, którą cechuje się świat przedstawiony. Wiedźmin jest kreowany na najlepszą polską fantastykę i pierwsze miejsce w ogóle mnie nie dziwi. Też mnie to nie poruszyło bo każdy wie, że jak nie pierwszy, to drugi na pewno będzie Lem albo Zajdel. Zero zaskoczenia, no może lekki żal ze względu na niskie miejsce... Tu zaczyna się robić interesująco. Lód to największa powieść jaką w życiu przeczytałem - mówię tu o tych w jednym tomie - bardzo oniryczna, o niepokojącym nastroju. Uwielbiam Dukaja i szczerze mu kibicuje przy każdej pozycji, jednak trzecie miejsce w przekroju CAŁEJ polskiej fantastyki... No cóż... Mieliśmy takie gwiazdy jak Sapkowki, Lem i Zajdel, według mnie z tej tradycyjnej trójcy powinniśmy wybierać przynajmniej pierwszą czwórkę. Dukaj zasłużył na miejsce, ale nie na trzecie. Mimo to spodziewałem się go w rankingu. Także bez emocji, dziwi mnie tylko relatywnie niska pozycja w stosunku do sławy i kunsztu autora. To jest pomyłka. Naprawdę, dla mnie to jest jakaś zbrodnia i morderstwo na polskim kanonie fantasy. Dobra, zgadzam się, Pilipiuk to dobry pisarz ale nierówny. Nie całe Kroniki są tak dobre jak ich niektóre fragmenty. Nadto, nie są aż tak popularne. Jeśli już jury rzeczywiście miało ciśnienie na wrzucenie do kanonu jakiegoś polskiego fantastę młodego pokolenia, to miało większy wybór niż się wydaje - Piekara, Pilipiuk, Ćwiek, Kossakowska, Komuda. Było ich tam kilku i dam sobie głowę uciąć, że opowieści o Mordimerze Madderdinie zasługują na to miejsce, nie Jakub Wędrowycz. W ogóle przyznanie miejsca Piekarze byłoby naprawdę na miejscu bo ten autor się rozwija i zaczyna istnieć poza Sagą Inkwizytorską (Arivald z Wybrzeża choćby). "Polski Gaiman", Ćwiek, również mógłby powalczyć ale nadal jest w sumie nieznany, więc... Kończąc - to miejsce powinien mieć Dukaj pod Zajdlem, ewentualnie Piekara. Podsumowując - zabrakło mi tu Trylogii Husyckiej, a jeśli już jest Dukaj to czemu akurat tak trudny w odbiorze, niszowy Lód? Opowiadania z - na przykład - W kraju niewiernych poziomem nie odbiegają od Lodu a są ciekawsze, łatwiejsze w przyswojeniu. Ogólnie to jestem trochę rozczarowany .
  12. Dopiero teraz zauważyłem temat to i się witam . Dobry wszystkim, jestem Anubis i jestem starożytnym egipskim bóstwem śmierci. Rzecz jasna nie naprawdę, po prostu ta postać jest fajna i szpanuje wiedzą o Egipcie . Naprawdę jestem tylko prostym użytkownikiem internetu dla którego fantastyka w całości jest ważnym hobby, elementem życia. Nie miałem co robić więc poszukałem jakiejś strony o fantasy i jestem .
  13. Ja mam Niedokończone Opowieści w formie książki i muszę przyznać, że naprawdę bardzo warto je kupić. Nie są to może jakieś całkowicie nowe, przełomowe informacje w tolkienistyce - pozycja ma swoje lata i zdążyła przygasnąć w tle HotME, które jest samo w sobie kilkanaście razy bogatsze i obfituje w nowości. Mimo to uważam, że warto poszukać/zdobyć NO, bo jest tam kilka wartych uwagi opowiadań oraz wiele ciekawych informacji np. o Istari czy Aragornie i Arwenie.
  14. Ja bym w sumie zagrał w jakąś sesję na forum, zwłaszcza jeśli ma to być dobrze zrobione D&D .
  15. Podobnie jak Hazreth nie przeszedłem po prostu najnowszego Gothica bo był miałki, głupi, infantylny, nudny i wbrew pozorom najnormalniej w świecie brzydki. Proszę mi tu teraz nie wyjeżdżać z tym, jaka to ta grafika nie była na swe czasy innowacyjna, jaka piękna... Może i tak, ale przy okazji była zoptymalizowana gorzej od Crysisa, sama gra zaś nie miała nic wartościowego do pokazania. Wcześniejsze części sagi, zwłaszcza pierwsza, miały ten niepowtarzalny klimat Khorinis, Kolonii, tego zabrakło w późniejszych częściach. Wyspa była tym co utrzymywało spójność fabuły, tego już NIE BYŁO w kolejnych odsłonach. Szkoda. Zgadzam się też, że seria Gothic nigdy nie miała być w założeniu takim pełnokrwistym cRPG. Nie ma tu odgrywania roli, Bezimienny jest postacią już nakreśloną i stworzoną. Właściwie to rola gracza ogranicza się do wyboru pomiędzy ścieżką maga a wojownika, nawet tak podstawowa rzecz jak opcja grania typowym złodziejem gdzieś przepadła (pojawiła się w szczątkowej formie w GII, no ale litości, nie nazywajmy tego całą profesją). Gothic to była od zawsze przede wszystkim dobrze opowiedziana historia, wyraziste charaktery, ciężki klimat i emocjonująca walka. Z tym pierwsze dwie części + dodatek radziły sobie świetnie, próby innowacji wprowadzone w trójce odbiły się czkawką gorszą niż w przypadku Pożal Się Boże Obliviona... Co do grafiki 3D... No cóż, grałem w Planescape: Torment, grałem w Baldurs Gate i jeszcze w kilka gier z taką grafiką. Grałem w Morrowinda, w Two World, Gothica, Wiedźmina i Mass Effect. Muszę przyznać, że ręcznie rysowane tło naprawdę ma klimat, czuje się w powietrzu ten smak klasycznego cRPG. Jednak wydaje mi się, że to kwestia nie grafiki a samej gry, bo każdy kto grał w P:T powie, że to gra wyjątkowa. Wstrzymam się więc od głosu. A wracając do tematu. Risen ani mnie ziębi ani grzeje, po prostu kolejna podobna do Gothica III czy Two World produkcja. Nawet screeny są podobne - ta sama, plastelinowa grafika postaci/potworów, te same wściekłokolorowe krajobrazy, nawet te same uczucia budzi u mnie próba wprowadzenia do tego Disneylandu swoistej "mroczności" - czytaj, budzi lekkie zażenowanie. Gra zapowiada się obiecująco ale powiedzmy sobie szczerze - KAŻDY cRPG zapowiada się zawsze obiecująco, nowatorska i czego to tam autorzy nie wymyślą. Ciężko będzie dorównać zapowiedziom, zwłaszcza, że sam tytuł został jakby przyćmiony przez Dragon Age: Origins i Mass Effect 2.
  16. No więc... Ogólnie to tak. Zauważyłem, że w jedynym poświęconym tej wspaniałej grze RPG temacie na Enklawie - co jest wręcz zbrodnią według mnie - zauważyłem, że większość piszących sądzi, że Warhammer jest systemem strasznie mrocznym, gdzie postacie to parobki i jakiś plebs nurzający się w odchodach i okropnościach Starego Świata. Chcę rozpocząć dyskusję - czy Warhammer naprawdę jest taki "mhrrrroczny"? Ze względu na świat i mechanikę rzecz jasna... Ja śmiem twierdzić, że nie. No bo pomyślmy chwilę. W Warhammerze jeśli się uprzeć mamy smoki, są takie wręcz strasznie epickie smocze ogry, nieśmiertelne i potężne. Są, a raczej byli, Smoczy Jeźdźcy z Caledoru (albo jeden z nich nazywał się Caledor, wybaczcie ewentualny błąd bo nie mam pod ręką Bestiariusza). Wampiry są potężne i napakowane do granic możliwości, a po Starym Świecie hasały takie wielkie osobistości jak Sigmar, Nagash czy Valen. Nadal są takie potężne charaktery jak Teclis, Malekith, Morathi, lordowie slannów Kroak i Mazdamundi (wymiatali całe ARMIE Chaosu sami po rozwaleniu bram) i wielu innych. Tutaj jeden cios potrafi przesądzić o losach bitwy. Rycerze Bretonii ruszają do boju na pegazach a wierzchowcem Imperatora Karla Franza II jest gryf, taki typowy gryf. To zdecydowanie NIE jest świat dark fantasy. To jest jak już dark heroic. Mechanika... No cóż, jest trudniejsza niż w D&D, ale zarazem prostsza. Niestety nie mogę z czystym sumieniem powiedzieć by była śmiercionośna. Dobrze zrobiony, przemyślany i obdarzony łutem szczęścia krasnoludzki zabójca trolli bierze na klatę lekko trzy bełty z ciężkiej kuszy po dostaniu... no, może z +100 doświadczenia. Nie mówiąc o zabójcach demonów. Arcymagowie poszczególnych Kolegiów to naprawdę są eksterminatorzy, nie mówiąc już nawet o mistrzach magii elfów z Wieży Hoeth... Slannowie, dzieci Pradawnych, to niemożliwe kozaki odporne całkowicie na Chaos (oprócz najmłodszych mających po pięć tysięcy lat, takich bobasków), manipulują Wiatrami Magii jak chcą i właściwie Chaos się ich boi bo nie rusza Lustrii. Tak więc litości, nie mówcie mi że mechanika jest naprawdę dark i w ogóle masakryczna.... To moja opinia rzecz jasna, chętnie poznam Wasze .
  17. Sprawa nie jest aż taka prosta. Generalnie jest bardzo wiele demonów Chaosu na tyle potężnych, by można je nazwać bóstwami. Generalnie chaosyci, ewentualnie chaośniacy jak ich nazywają fani Warhammera służą albo Wielkiej Czwórce (Khorne - Pan Rzezi, Nurgle - Bóg Zarazy, Slaneesh - Pan Zmysłowej Przyjemności, Tzeentch - Zmieniający Drogi) albo tzw. Chaosowi Niepodzielnemu. Poza tymi siłami jest jeszcze Hashut - brutalny demon wyznawany przez krasnoludy Chaosu, Rogaty Szczur - spaczone, pokręcone bóstwo skavenów (szczuroludzi) i Malal - bóg-renegat, który pozostając złym walczy z resztą bóstw tak Chaosu jak i reszty. Oficjalnie w drugiej edycji nie ma Malala, tak jak nie ma bogów prawa (Solkan i Arianka). W pierwszej edycji były jeszcze dwa małe bóstwa Chaosu - Necoho Wątpiący i Zuvassin, jednak nie ma ich w nowym Warhammerze. Niedopatrzenie - wiara w Sigmara (Imperatora, whatever, ale ten przydomek to bardziej do Warhammera 40.000) jest dominującą religią w Imperium, gdzie jego duchowni mają dwa miejsca w radzie elektorów, ale nie jest to jedyna religia. Poza nią, bardzo popularny jest choćby Ulryk - bóg wojny, którego arcykapłan ma miejsce w radzie. Nadto, poza Imperium Sigmar jest nieznany właściwie, a w Estalii i Tilei czci się podobne, regionalne bóstwo - Myrmidię. Poza Sigmarem jest choćby jeszcze Verena bogini sprawiedliwości, Ranald bóg łotrzyków, Esmeralda bogini niziołków ( ;D ) i wielu innych. Warhammer to świat, gdzie istnieje naprawdę wielu bogów. Znowu jakieś straszne niedopatrzenie, wręcz niewiedza wylewająca się z tego zdania... Elfy mają bogatą mitologię bezpośrednio związaną z ich historią (król feniks, Malekith, mroczne elfy etc. etc.), krasnoludy czczą bogów-przodków. Jaszczuroludzie i slannowie oddają cześć Pradawnym jako bogom (np. Sotek, wąż świata który pożarł Rogatego Szczura). Wampiry fakt nie wierzą w nic ale też nie muszą. W Warhammerze też tak jest... OMG... W Warhammerze nie jest tak, że jest ten dobry i ten zły. Imperium jest przeżarte korupcją i wewnętrznymi konfliktami między elektorami, Bretonia (królestwo na zachodzie) to dekadenckie państewko gdzie szlachcice niewolą wręcz chłopów, Tilea to brudne, gorące królestwo porozrywane na skłócone, walczące ze sobą państwa-miasta... Chaos z kolei jest Życiem prawdziwym, takim jakiego nie znają ludzie ani elfy. Tzeentch to bóg magii, Slaanesh to bóg przyjemności fizycznej. Nic nie jest oczywiste jak w D&D... Sprecyzowana linia technologiczna? WTF? Elfy z Loren na spółkę z drzewcami obok produkującej armaty, muszkiety i Bóg wie co jeszcze Akademii Inżynieryjnej w Nuln? Ty to nazywasz wyważeniem? Śmiech... Dobrze zrobiony krasnoludzki zabójca trolli w Warhammerze jest w stanie wziąć na gołą klatę trzy pociski z ciężkiej kuszy. W rzeczywistości na jego płuco leżałoby daleko za nim... Wypracowany ludzki fechmistrz w Warhammerze to zabójca zdolny zarżnąć dwa bataliony szarych żołnierzy. Dobrze zrobiony arcymag Kolegium Ognia w Warhammerze to bestia zrzucająca na wrogów komety. Więc proszę mi tu nie mówić o "mroczności" Warhammera bo jest to śmieszne .
×
×
  • Create New...