Sonky

Redakcja
  • Content Count

    134
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About Sonky

  • Rank
    Senior Member
  • Birthday 03/16/1994

Recent Profile Visitors

251 profile views
  1. Chodzi mi o tą wypowiedź. Trochę tak jakby odgrzewali kotleta. Chociaż faktycznie chyba planowali dodanie nekromanty po premierze.
  2. Dawno już wypuszczano trójkę, ale czy to nie było tak, że Blizz twierdził jakoby wszystko na temat nekromanty zostało już powiedziane i dlatego wprowadzono szamana?
  3. Sonky

    Co czytacie?

    Nie masz nieskazitelnego charakteru, przykro mi :|
  4. Sonky

    Co czytacie?

    Mrozie, proszę Cię, powiedz że żartujesz. Ta powieść to niewyobrażalna pomyłka. Nie lubię rozstawać się z książkami, ale to jest jedyne, co sprzedałem z biblioteczki. Brzydki ziomek rusza w pościg za Swoją Ukochaną, która go zlewa. I nagle ŁUBUDUBU, z mgły wychodzi trzech... delikwentów, których tak poruszyła ckliwa opowieść bohatera, że czynią go pięknym, silnym i zdrowym. Naprawdę chciałem to przeczytać, ale wymiękłem gdzieś przy snajperskich strzałach z łuku i zachwytach nad nieskazitelnym charakterem postaci. Już powieści o amerykańskim rycerzu były lepsze.
  5. Sonky

    Co czytacie?

    Ja właśnie skończyłem Słowa Światłości Sandersona. Chyba za dużo high w tym fantasy. Trzeba znaleźć kolejny po Kronikach Królobójcy cykl do rozgrzebania.
  6. Ja tam nie wiem, co post, to link z reklamą w stopce. Kiedyś, to przynajmniej viagrę ze wschodu reklamowali.
  7. Jak to mówią: wystarczy być dobrym w swojej dziedzinie
  8. Sonky

    Polcon 2015 Poznań

    Czemu akurat 3? ^^ Też nigdy nie byłem na tego typu zlotach, ale jakby powstała inicjatywa enklawowego zlotu, to ja z chęcią, ktoś musi wygarnąć Mrozowi
  9. Może zadanie kończy się jak spełnia się prośbę świadomości? Bo z tego co pamiętam, to można rzucić ją w kąt. W sumie to snuję tylko domysły
  10. Z tym Wojownikiem było bodajże tak, że od tej świadomości trzeba było zażądać przekazania swoich doświadczeń. Bo był wybór: albo się bierze specjalizację, albo doświadczenie.
  11. Sonky

    Co czytacie?

    Zacząłem czytać Bohatyra. Wstęp rozczarowuje i jest zbyt naiwny nawet jak na baśń moim zdaniem :|
  12. Synek, Tyś MG, to się wcinaj, jak chcesz. Możesz trochę naprowadzić historię na obmyślone tory
  13. WILHELM Ojoj, jak mocno, pomyślał Wilhelm, gdy agresywny brodacz bezwładnie osuwał się w gnój. Brutal odwrócił się w stronę nadbiegającej dwójki rosłych młodzieńców, prawdopodobnie wykidajłów i synów kowala bądź piekarza, którzy byli zbyt ciemni, by pomóc ojcu w pracy. Agresor z gracją schylił się przed sierpowym pierwszego i powalił go celnym kopniakiem w kolano. Drugiego oponenta nie pozbył się tak łatwo i obaj zwarli się wpadając na ławę. Ludzie odskoczyli, kury rozbiegły się gubiąc pióra, a gliniana zastawa poleciała z brzękiem. Wilhelm spojrzał na swoich rozmówców. Karzeł gdzieś zniknął, a ten bez uszu patrzył na burdę z odrobiną obrzydzenia. Upadek Brutala był sygnałem jego kompanii do ataku. Ruszyli z rykiem przewalając ławę. Gdzieś przeraźliwie piszczała kobieta. Biegnąca grupa zadeptała leżącą służkę i bez pardonu rzuciła się na walczących. Mniej odważni z dalszej części izby rzucili pierwszymi kuflami. - Pomocy! – wrzeszczał karczmarz – mało karczmy nie rozwalą! Trzeba stąd jak najszybciej wyjść. Wilhelm ponownie spojrzał na bezuchego towarzysza. Ten wyrwał jedną z luźniejszych desek stołu i, robiąc niczym mieczem, rzucił się w stronę źródła zamieszek. To zostałem sam, szybko zauważył mężczyzna i z trudem wstał zza stołu. Długą chwilę zajęło mu lawirowanie między walczącymi. Nie obyło się bez zadrapań i stłuczeń. Gdy w końcu dotarł do wyjścia, przez które z różną prędkością wypadali goście, potknął się o leżące w gnoju ciało i upadł jak długi na twarz. Poczuł na sobie buty. Musiał przez krótki okres czasu leżeć nieprzytomny, bo ocucił go wrzask tuż nad głową: - Wy kurwie syny! Poszli won stąd! Którego wtrącić do ciemnicy?! Następnie chwycono go za kapotę, wywleczono na zewnątrz i rzucono w błoto. Gdy chciał wstać, but przyszpilił go do ziemi. - Leż, śmieciu – rzucił mężczyzna z pałką stojący nad nim. Wilhelm potem długo się zastanawiał, jakim kryterium kierowała się straż, gdy wypuszczono część gości, a część rzucono przy nim uważając za winnych.
  14. Mało tego, poszło jak nie przymierzając coś z czegoś, ale jest. Uff.
  15. WILHELM Wygląda jak kurze jajo. Wilhelm uśmiechał się do swojej myśli, gdy nowoprzybyły zasiadał do stołu. Najniższy z mężczyzn skinął na dziewkę, by ta przyniosła dodatkowy kubek. - Nieźle cię życie urządziło, przyjacielu – rzekł mężczyzna z krótkimi włosami pochylając dzbanek nad dodatkowym kuflem. Gość łapczywie chwycił naczynie i wypił duszkiem. Pragnienia nie można mu odmówić. Widocznie jest strudzony podróżą jeszcze bardziej niż życiem. Sapnął, stuknął kubkiem o blat stołu i beknął z cicha nie robiąc sobie nic z lekko uniesionych brwi karła, który nie zdążył nawet odstawić dzbanka. - Faktycznie – zaczął krzywiąc twarz w grymasie drwiny - mojemu ojczymowi nie podobały się moje uszy. - Nie jesteś tutejszy, skoro ludzie tak się dziwią twojemu widokowi – zauważył Wilhelm. - No nie – mężczyzna spojrzał z ukosa na rozmówcę – prawdopodobnie jak ponad połowa przebywających w tej śmierdzącej dziurze. Wilhelm zamyślił się. No tak. - Ale o czym wy tu… - podjął gość. - O lampach – odparł niski. – Więc która lampa rozcina naraz trzy palce? - Szklana – Wilhelm pokręcił się na ławie strącając swoją laskę, która klapnęła w gnój rozpędziwszy kury. Bo słomą wyściółki w karczmie „Pod Rajskim Pstrągiem” nie nazywał chyba sam karczmarz. Mężczyzna pochylił się, podniósł drąg i oparł sobie o udo. - Pech chciał, że upadłem z lampą w ręku na tyle niefortunnie, że rozciąłem sobie owe trzy brakujące palce. – Wilhelm spojrzał na rozmówców – Nie udało się ich uratować. Mężczyźni pokiwali głowami. Wszyscy się zgadzają, a pewnie też będą kłamać o swoim kalectwie.