Jump to content

Kącik miłośników starosłowiańskiej poezji śpiewanej


Hazreth
 Share

Recommended Posts

  • Replies 764
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Czepiam się każdego, kto pisze bzdury. Jeżeli masz coś do moich argumentów z poprzedniej dyskusji, to możesz iść do offtopa, gdzie się ona toczyła, wybrać te, które są absurdalne według ciebie, skomentować i przytoczyć kontrargumenty. Tak działa dyskusja.

Twoja wypowiedź w tej chwili pokazuje jedynie, że nie masz nic mądrego do powiedzenia - bo gdybyś miał, to byś powiedział, a nie uciekał się do ogólnikowych argumentów ad personam, świadczących dobitnie jedynie o tym, że masz coś do mnie osobiście, ale że nie bardzo wiesz, jak mnie podejść, to usiłujesz ulżyć sobie obrażając mnie.

Zatem proszę jeszcze raz uprzejmie: powiedz, co masz do powiedzenia, a jeżeli nie masz nic do powiedzenia - odwal się. To nie jest aż tak skomplikowane, ale w razie problemów mogę rozrysować.

Link to comment
Share on other sites

Haz, Po raz kolejny zrobiłeś potworny burdel w wątku "Dzień Dobry...". Całą tę sieczkę przenoszę do Offtopa.

Co do Twojego czepialstwa Haz:

Nie wiem, czy udając Don Kichota, próbujesz wypowiedzieć krucjatę "bzdurom" i "głupocie ludzkiej" czy też masz nadmiar wolnego czasu. Jeżeli to pierwsze, to odnoszę uzasadnione wrażenie, że chyba masz jakieś kompleksy i próbujesz sobie ulżyć zaczepiając niemal każdego użytkowanika tego forum.

A zaczęło się o tego, że Zimek wyraził SWOJE zdanie:

...uważam go za najlepszego pisarza

Biedaczysko, jak może uważać Kinga za lepszego od Lema, nie? To przecież nie wyobrażalne, żeby człowiek miał ulubionego pisarza, prawda? Tego się, kolego uczepiłeś. Że ktoś uważa, że Kinga jest najlepszy. (To ciekawe, bo nie jeden polski pisarz tak twierdzi: że Kinga jest NAJLEPSZY. Ciekawe jakbyś im wmówił, że nie mają racji ;) ).

Potem zacząłeś uważać humanistów za idiotów, próbowałeś mi wmówić, że istnieją obiektywne fakty oraz że humaniści muszą wbijać na blachę definicje i pojęcia. Takimi tezami, potwierdzasz gimnazjalny model myślenia, jaki Ci kiedyś wpojono.

Obecnie, masz pretensje do mnie, że poczyniłem małą uwagę do nicka jednego z userów. Sorry, ale to było żałosne. Nie wiem czy w ten sposób, chcesz odstraszyć kolejenego forumowicza, tak jak to zrobiłeś z Zimkiem, czy tabletek na ADHD dziś nie wziąłeś.

SJ Ci dobrze radzi: zaparz sobie melisę i wypij ją. Powinna Cię uspokoić. Jeżeli to Ci nie pomoże, to staraj się nie wyżywać na forum za 'jedynki' w szkole, bądź jakieś swoje osobiste niepowodzenia. ;)

Kochać, ani lubić się nie musimy, ale:

Bi victoria, ubi concordia.

Link to comment
Share on other sites

Widać, że nie przeczytałes uważnie mojej ostatniej wypowiedzi, ale nie szkodzi i tak bys nie zrozumiał. Kończmy te farse bo i tak zaraz wylecisz z kolejnym felietonem z jednym argumentem: "i tak ja mam racje". Bywaj Haziu.

Przywykłem do odpisywania argumentami na argumenty. Tych z twojej strony nie dostałem. Chyba, że uznajesz 'to absurdalne i wzięte z okładki kolorowych czasopism' za argument godny dyskusji - w takim razie proszę bardzo, idź dyskutować z ludźmi, którzy podzielają twoje zdanie w tej kwestii. Ja nie przepadam za dyskusjami, które polegają li tylko na wzajemnym opluwaniu się; jeżeli tobie to sprawia frajdę, mnie nic do tego, dopóki trzymasz się na odległość splunięcia.

Haz, Po raz kolejny zrobiłeś potworny burdel w wątku "Dzień Dobry...". Całą tę sieczkę przenoszę do Offtopa.

Co do Twojego czepialstwa Haz:

Nie wiem, czy udając Don Kichota, próbujesz wypowiedzieć krucjatę "bzdurom" i "głupocie ludzkiej" czy też masz nadmiar wolnego czasu. Jeżeli to pierwsze, to odnoszę uzasadnione wrażenie, że chyba masz jakieś kompleksy i próbujesz sobie ulżyć zaczepiając niemal każdego użytkowanika tego forum.

A zaczęło się o tego, że Zimek wyraził SWOJE zdanie:

Powody mojego czepialstwa to moja sprawa; jeżeli to ono cię boli, to ewidentnie masz problem z obronieniem tego, czego się czepiam. Czepiaj się moich argumentów i tego, co mówię, a nie przyczyn, dla których to robię, bo o nich nie masz i nie możesz mieć pojęcia.

Ja nie robię z dupy wyjętej psychoanalizy tobie, bo podchwytujesz moje czepialstwo i ciągniesz te dyskusje.

Biedaczysko, jak może uważać Kinga za lepszego od Lema, nie? To przecież nie wyobrażalne, żeby człowiek miał ulubionego pisarza, prawda? Tego się, kolego uczepiłeś. Że ktoś uważa, że Kinga jest najlepszy. (To ciekawe, bo nie jeden polski pisarz tak twierdzi: że Kinga jest NAJLEPSZY. Ciekawe jakbyś im wmówił, że nie mają racji ;) ).

Powiedziałbym, że chętnie usłyszę, co znaczy "najlepszy".

Oh wait - tutaj też to zrobiłem.

Potem zacząłeś uważać humanistów za idiotów, próbowałeś mi wmówić, że istnieją obiektywne fakty oraz że humaniści muszą wbijać na blachę definicje i pojęcia. Takimi tezami, potwierdzasz gimnazjalny model myślenia, jaki Ci kiedyś wpojono.

Ostatnią osobą, która ma prawo mówić, co zacząłem uważać, jesteś ty, bo masz straszliwy problem ze zrozumieniem tego, co piszę.

Znam paru humanistów, którzy są ludźmi inteligentnymi. Znam paru humanistów, którzy nie do końca wypełniają definicję człowieka inteligentnego. Albo w ogóle. Więc to nie ja uważam humanistów za idiotów, a ty chcesz wmówić mi, że to powiedziałem, niniejszym triumfalnie ogłaszając pokonanie mnie w walce, w której nie bronię nie postawionej przez siebie tezy. Brawo. Gratuluję.

Miałem nadzieję, że w poprzedniej dyskusji odnosiłeś się do ukutego na potrzeby nauk humanistycznych pojęcia 'fakt historyczny' i to on miał być nieobiektywny. Było to głupie, nie pasowało nijak do treści toczącej się dyskusji, bo wyskoczyłeś z tym jak Filip z konopi, ale dało się przy pewnej dozie obronić od owej dyskusji abstrahując - toteż nie kłóciłem się z metodologią historyczną, a z użyciem słowa w złym kontekście. Teraz jednak ewidentnie używasz ogólnie przyjętego słowa 'fakt' i twierdzisz, że to, jakoby miał być obiektywny to absurd - a ja zrobię to, co zrobiłem już wcześniej. Odeślę cię do słownika. Nie możesz dyskutować o czymś, nie wiedząc co to jest.

Co do wkuwania pojęć i definicji - nic takiego nie powiedziałem. To ty użyłeś tego arguemtnu. Jak zwykle zresztą, bez sensu.

Obecnie, masz pretensje do mnie, że poczyniłem małą uwagę do nicka jednego z userów. Sorry, ale to było żałosne. Nie wiem czy w ten sposób, chcesz odstraszyć kolejenego forumowicza, tak jak to zrobiłeś z Zimkiem, czy tabletek na ADHD dziś nie wziąłeś.

To był przytyk osobisty.

Pozwolisz, że uczynię ilustrację:

Wita się nowy użytkownik, niech mu będzie Sir Jedi.

Ja przychodzę i zamiast go przywitać mówię: O, jedi! Kojarzy mi się to z tekstem, jaki niedawno napisałem!

Nie zachowałbym się jak, nie przymierzając, buc?

Link to comment
Share on other sites

Hm, ciekawe zwyczaje są na tym forum, nie powiem.

Właściwie to nie moja sprawa, ale piszecie tutaj tak ciekawe rzeczy, że nie potrafię się oprzeć pokusie wtrącenia się. A więc...

Haz, Po raz kolejny zrobiłeś potworny burdel w wątku "Dzień Dobry...". Całą tę sieczkę przenoszę do Offtopa.

Teraz, jak na mój gust, zrobił się burdel w Offtopie, ale ok. Ja mam dość specyficzne poglądy na temat moderacji for internetowych.

Potem zacząłeś uważać humanistów za idiotów, próbowałeś mi wmówić, że istnieją obiektywne fakty oraz że humaniści muszą wbijać na blachę definicje i pojęcia. Takimi tezami, potwierdzasz gimnazjalny model myślenia, jaki Ci kiedyś wpojono.

Czytałem tę dyskusję i nie wydaje mi się, by ktokolwiek tutaj zaczął wyzywać humanistów od idiotów. Nadinterpretacja, czy wprost przeciwnie?

Tak samo nie widziałem, by ktokolwiek poza tobą mówił o wkuwaniu na blachę. Nie licząc mnie, gdy odpowiadałem na twój post, ale zdaje się, że nikt tego nie zauważył. No cóż, bywa.

Jeszcze tylko przyczepię się do tego obiektywizmu faktów*. Wszystko, tak naprawdę, zależy od tego jak definiujemy obiektywizm. Osobiście uważam, że rzeczywistość to tak naprawdę kwestia indywidualna. Rzeczywistości zaś mamy tyle, ilu mamy obserwatorów. Jej kształt zależy od naszych poglądów, emocji, wiedzy, stanu fizycznego i tzw. widzimisię. Dla ciebie kubek jest czerwony. Dla daltonisty będzie on ciemnożółty. Dla ślepca kubka w ogóle nie ma jeśli go nie dotknie, więc o kolorze ( które to zresztą dla niego nie istnieją nawet jako pojęcia ) mowy być nie może. Dla Amerykanina świat jest płaski z centralnie osadzonym krajem wolności i dostatku, a w około znajdują się małe wyspy, trochę dalej znajduje się z kolei nieco większa wyspa zamieszkana przez smoki... Austria, o ile dobrze pamiętam?

W takiej sytuacji, skoro odbiór całej rzeczywistości jest subiektywny... jak możemy mówić o obiektywizmie? Nie możemy. Ale jeżeli nie możemy mówić o obiektywizmie, to nie możemy mówić o subiektywizmie, tak jak nie możemy mówić o cieniu nie mając w słowniku pojęcia "światło". Więc co tu zrobić z tą rzeczywistością, skoro jest subiektywna, a takiego pojęcia nie ma?

Podzielić go na to co jest mniej, a co bardziej subiektywne, i jedno z nich nazwać obiektywnym, drugie subiektywnym. Tylko wówczas tak naprawdę ten podział ma sens. Z tym właśnie przychodzi nam na pomoc rozróżnienie na fakty i opinie.

Fakt to coś, co jest. Bez oceny, bez opinii, oddarte z wszystkiego co zaburzałoby obiektywność. Kubek odbija zakres światła czerwonego. To, czy dla nas jest on czerwony czy nie, jest już kwestią naszej opinii. Nie bawiąc się w to, czy nasze życie jest snem czy nie, kubek istnieje. To możemy stwierdzić obiektywnie. Jeżeli ktoś po nas wejdzie do pokoju, wówczas również zobaczy kubek. Można więc ten eksperyment powtarzać, za każdym razem dowiadywać się, że kubek tam jest. Obecność kubka jest więc stwierdzona obiektywnie na tyle, na ile można to stwierdzić biorąc pod uwagę margines subiektywności postrzegania świata .

To, że w historii nawet fakty nie mogą być obiektywne, bo pochodzą ze źródeł spisanych przez stronniczych ludzi, to już wina ułomności historii jako nauki.

*to taka moja próba zarzucenia przynętą na dyskutantów. Obawiam się, że jednak z tego nici...

Link to comment
Share on other sites

Przedstawiałem już koncepcję obiektywizmu dwukrotnie w różnych dyskusjach, zrobię to ponownie.

Człowiek, jako gatunek, ma pewne cechy wspólne dla wszystkich osobników; cechą istotną dla dalszych rozważań jest ogólna budowa mózgu.

Ona narzuca i wynikające z niej ograniczenia narzucają nam pewne ramy postrzegania świata - jednak w odpowiedniej części wspólne dla wszystkich ludzi-obserwatorów. Wewnątrz tych ram widzimy świat - trudno powiedzieć, czy taki jaki on jest, ale to w zasadzie zupełnie nieistotne. Ten świat jest do pewnego stopnia postrzegany jednakowo przez wszystkich ludzi-obserwatorów i to, co będzie prawdziwe wewnątrz tego układu dla każdego z nich, można uznać za prawdziwe obiektywnie*.

To, co podlega wartościowaniu, ocenianiu, etc. przez każdego z obserwatorów, to już jest subiektywne.

Odwołując się do przykładu przywołanego przez mojego przedmówcę, zbierzemy grupę obserwatorów w pokoju z kubkiem - i dla każdego z nich ten kubek będzie, a pewne jego właściwości pozostaną niezmienne. To natomiast, czy jest ładny, to, jak nazwą odcień czerwonego, w którym jest jego farba - to są kwestie subiektywne dla każdego z obserwatorów.

To, czy istnieje obiektywizm poza omawianym układem - czy istnieje jakaś wyższa absolutna prawda - jest nieistotne, bo nie ma tam obserwatora, który mógłby to stwierdzić.

Słownik Języka Polskiego, do którego się już tu parokrotnie odwoływałem, podaje następującą definicję obiektywizmu:

«przedstawianie i ocenianie czegoś w sposób zgodny ze stanem faktycznym, niezależnie od własnych opinii, uczuć i interesów»

Czyli w najprostszym ujęciu - stwierdzenie faktów, bez dokonania wartościowania opartego na własnych emocjach, preferencjach, etc.

Co nie pozwala takiemu obiektywizmowi istnieć?

Insza inszość to obiektywizm historyczny. O nim w tej chwili nie rozmawiamy.

*Jest to niewątpliwie pewien uproszczony model; o ile można uznać za nieistniejące obiektywnie omamy schizofrenika, to co, gdy ów schizofrenik nie widzi czegoś uznanego za prawdziwe? Mam jednak nadzieję, że nie muszę tłumaczyć aż tak prostych zależności i załapiecie o ci mi chodzi, bez potrzeby konstruowania 12414-punktowego aneksu zawierającego uzupełnienia.

Link to comment
Share on other sites

Oh noes, przegapiłem najciekawszę dyskusję od czasu założenia forum! Pozwolę się chyba złapać na przynetę Kota_behemota i dołożyć coś od siebie... ale po kolei.

@ Inher

Haz ma rację. Dyskusja polega na wymianie argumentów, a nie próbie szukania pobudek, dla jakich jedna ze stron pisze co pisze. Nawet jeśli chce głosić właśnie mu objawioną i nieskończoną prawdę, ma do tego prawo - przynajmniej dopóki nikogo nie obraża.

@ wszyscy, którzy twierdzą, że Haz obrażał humanistów

Radzę raz jeszcze dokładnie przewertować temat i przeczytać ze zrozumieniem. Haz dał do zrozumienia, że każdy "samozwańczy humanista" obraża sam siebie stwierdzając, że nie jest w stanie pojąć pewnych rzeczy. Tyle. Osobistych wycieczek po humanistach nie zauważyłem.

@temat przewodni

Ktoś zauważył, że granica między "humanistami" i "ścisłowcami" jest płynna i szufladkowanie byłoby głupotą. I ja tak uważam.

Nie zgodzę się, że dla humanistów są granice matematyki, których nie mogą przekroczyć. Ale poprę w pełni stwierdzenie, że dla humanistów są progi, których przyswojenie zajmie im znacznie więcej czasu niż ślisłowcom - nie jest to jednak nic niemożliwego.

@Kot_Behemot

Zgadzam się w większości z twoim ostatnim postem. Zastanawia mnie jednak kwestia pojmowania przez ciebie rzeczywistości... mówisz, że subiektywizm należałoby podzielić na "większy subiektywizm" i "mniejszy subiektywizm" i nazwać jedno subiektywnym, a drugie obiektywnym.

Problem jednak w tym, że nawet jeśli "większy subiektywizm" nazwiemy "obiektywizmem", to w dalszym ciągu jest on subiektywny. A taki obiektywizm zdaje się byc wykluczany przez przywołany przez Haza cytat ze słownika, hm?

Czekam na kontynuację dyskusji. ;)

Link to comment
Share on other sites

Problem z definicją obiektywizmu autorstwa Kota polega na tym, że obrazowe wytłumaczenie ktoś może zrozumieć opacznie.

Jeżeli nie da się wyznaczyć granicy pomiędzy obiektywizmem a subiektywizmem na jakimś absolutnym poziomie, to znaczy, że ani jeden, ani drugi tam nie istnieje, bo one się wzajemnie dopełniają i jeden bez drugiego traci rację bytu.

To, co Kot nazwał 'mniejszym subiektywizmem', jest po prostu formą postrzegania rzeczywistości narzuconą nam przez granice wynikające m. in. z budowy naszego mózgu, tego, jak mamy wykształcone zmysły, etc. Nie uważam stwierdzenia 'mniejszy subiektywizm' za szczęśliwe, bo subiektywizm jest cechą jednostki - a nie wszystkich ludzi traktowanych jako zbiór. Natomiast z ogólnym wydźwiękiem wypowiedzi zgadzam się jak najbardziej - to wspólne postrzeganie będzie obiektywizmem (najprościej rzecz ujmując), jednostkowe zaś - subiektywizmem. Inne definiowanie obu pojęć (na tak elementranym poziomie) mija się z celem, vide drugi akapit tego posta.

Link to comment
Share on other sites

  • 3 weeks later...
  • 1 month later...

To nie kwestia, czy ktoś ma gorzej, czy nie. To kwestia pochwalenia się wiedzą jaką zdobywamy. Ja uczę się np. o królu akadyjskim Szamszi-adadzie. Czyż to nie wspaniałe?

Jasne, że wspaniałe!

Ja wciąż staram sie nadrabiać zaległości do matury, których to zaległości zamiast mniej, jest więcej. :> Ale mezopotamia już za mną. Wróciłem w europejskie klimaty, choćby po to, by pohasać sobie z długiem łukiem pod Crecy czy Azincourt, niah niah.

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...