Jump to content

Utopia Abasara cz.5 rozdział 2 - Legenda z Wysp Wielkanocnych


Superkarpik

Recommended Posts

- Czy tylko Magnus wierzy w legendę o aniele? – Spytał Gabriel gdy przechodzili przez rynek. Było tu mnóstwo straganów i knajp. Wszędzie kręcili się mieszkańcy wyspy. Było to miłą odmianą w porównaniu do zimnych ścian kryjówki ich klanu. Słońce przyjemnie grzało. Na niebie nie było widać ani jednej chmurki.

- Istnieje wiele wersji tego skąd pochodzi Abasar – zaczął Uriel – Słyszałeś z resztą kłótnie tych starców?

- Więc skąd pewność, że Magnus ma rację? Może wcale nie jesteśmy Aniołami?

- Cóż, wszyscy na pewno nie jesteśmy. Anioł rodzi się jeden na półtora milenium według legendy z wysp wielkanocnych.

- Legendy z wysp wielkanocnych? – Samael był tak samo zaskoczony co Gabriel

- Kiedyś natrafiłem na tę wzmiankę czytając notatki Magnusa.

- Wkradłeś się do jego gabinetu?!

- Tylko raz… - chłopak nieco ucichł zakłopotany.

- I co tam wyczytałeś?

- Raz na ponad milenium w ludzkiej rasie rodzi się orędownik sprawiedliwości. Będzie mu dana siła i potęga tak niezrównana, że żadna inna istota nie będzie w stanie się mu przeciwstawić. Będzie on zdolny naprowadzić świat na właściwy tor lub zniszczyć go doszczętnie.

- Kimś takim jest Abasar?

- Magnus twierdzi, że tak. Ponadto Istnieją znaki szczególne po czym będzie można rozpoznać anioła.

- Co to za znaki? – Gabriel spodziewał się jaka będzie odpowiedź. Przypomniał sobie rozmowę Jego i Magnusa w nocy gdy odwiedził ich dom…

- Znakami szczególnymi anioła będą śnieżnobiałe włosy, Blizny na łopatkach, po utraconych skrzydłach, oraz anielskie imię.

Uczniowie popatrzyli na siebie nawzajem. Gabriel jako jedyny nie miał z nich białych włosów. Nie miał też blizn na plecach. Czy mimo to mógł być aniołem? Skąd by inaczej przejawiał taki talent magiczny?

- A co jeżeli żaden z nas nie okaże się aniołem?

- Wtedy będziemy szkolić następnych uczniów, aż takowy anioł się pojawi.

- Jak to?

- Czytałem o tym w archiwum. O Magnusie także mówiono, że będzie aniołem. Że to on został wybrany do pokonania Abasara. Niestety mijały kolejne lata, a on nie udowodnił tego, że może nim być. Klan ukrytych zbiera kolejnych utalentowanych ludzi od ponad czterystu lat. Chwytają się tej złudnej nadziei mimo to, że nawet nie wiedzą jak rozpoznać, że ktoś jest aniołem. Jedyne co mają to ta legenda z wysp wielkanocnych…

- Nie miałem o tym pojęcia… - Gabriel wydawał się rozczarowany tym co usłyszał.

- Jest wiele rzeczy o których nam nie mówią. Na przykład co się stało z Luminalosem?  Czemu jest tak mało członków klanu ukrytych?

Uczniowie milczeli resztę drogi. Słońce nagle schowało się za chmurami, których nie było wcześniej. Postanowili wrócić do Zeppelina.

Na miejscu czekał już na nich Magnus z Kazitimirem. Wszyscy w milczeniu wsiedli na pokład sterowca. Po kilku minutach opuścili już Sanktuarium.

- To wszystko bujda prawda? Nie ma żadnej pewności na to, że któryś z nas jest aniołem.

Magnus wydawał się zaskoczony pytaniem Gabriela. Przez chwilę patrzył na Kazitimira, lecz ten także nie wiedział co odpowiedzieć młodemu uczniowi.

- Istnieje pewna legenda…

- Tak wiem, Legenda z wysp wielkanocnych. Pytam jednak czy jest coś więcej niż ta legenda?

Magnusowi odjęło mowę. Skąd do czorta ten chłopak znał tą legendę?

- Nie ma żadnej pewności Gabrielu… - westchnął ciężko nauczyciel. – Istnieje tylko nadzieja. Mała świeczka, która przeprowadzi nas przez ten mroczny tunel i zaprowadzi do wyjścia.

- Stąd wiara, że Abasar także jest aniołem? Wierzycie w to tylko dlatego? Tylko dlatego, że nie potraficie zrozumieć jak posiadł tak ogromną moc?

- Tak dzieciaku! Właśnie dlatego wierzymy! – Magnus wstał ze swojego miejsca gwałtownym ruchem.

- Ta wiara to wszystko co mamy! Za tę wiarę ginęły poprzednie pokolenia! Za tę wiarę giną i dzisiaj! Oddam i własne życie, jeśli istnieje choć cień szansy, że ta legenda jest prawdziwa!

Gabriel zamilkł. Zbierała w nim coraz większa wściekłość.

- Ty jesteś gotów umrzeć, za to w co wierzysz, ale moi rodzice nie mieli takiego obowiązku.

Gabriel usiadł bez słowa na drugim końcu sterowca. W głowie miał straszny mętlik. Wszystko w co wierzył przez te wszystkie lata mogło być wymysłem starca. Starca, przez którego wizytę zginęli jego rodzice…

Przypomniał sobie tamten dzień. Dzień w którym dwóch gości przekroczyło próg jego domu na Harnivala 7. Przypomniał sobie sen o płonącym domu. Przypomniał sobie postać spowitą ciemnością o trupim głosie. Nagle poczuł to samo uczucie co w tamtą noc. Zimny oddech na plecach. Ciarki przeszły go po całym kręgosłupie. Spojrzał na zegarek. Z trudem odczytał godzinę na tarczy. Ręce mu się trzęsły. Niedługo powinni dolatywać. W jednej chwili uświadomił sobie wszystko co miało się zaraz wydarzyć.

- Musimy zawracać! – krzyczał – On jest tutaj! W naszej kryjówce!

Nim Magnus zdążył wstać, Zeppelin zaczął potwornie się trząść. Gwałtownie obniżali wysokość lotu. Nauczyciel spojrzał przez okrągłe okienko. Zobaczył siedzibę klanu Ukrytych w ogniu. Budynek płonął od ziemi aż po sam dach. Przed nim z kolei stała postać w czarnym płaszczu z rękoma uniesionymi w kierunku sterowca.

Znalazł nas, pomyślał Magnus.

Abasar nas znalazł…

Link to comment
Share on other sites

  • 1 month later...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...