Mrozie

Co czytacie?

668 postów w tym temacie

3 minuty temu, Cursian napisał:

No niby tak - czego więcej może potrzebować facet? :) O! jeszcze "dziengi!" (czy jakoś tak)

I jeszcze "grudy":)

 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Dobre grudy nie są złe, ale wolę dziengi, bo dzięki nim można mieć wszystkie ciekawe rzeczy ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
6 minut temu, Cursian napisał:

Dobre grudy nie są złe, ale wolę dziengi, bo dzięki nim można mieć wszystkie ciekawe rzeczy ;)

Jak widać kasa na pierwszym miejscu.Co za czasy!:)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Zawsze była najwazniejsza. Zasada jest, stety lub niestety, ta sama od zawsze - bogatszy może więcej. W każdym aspekcie, jaki tylko jest w mocy człowieka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
45 minut temu, Cursian napisał:

Zawsze była najwazniejsza. Zasada jest, stety lub niestety, ta sama od zawsze - bogatszy może więcej. W każdym aspekcie, jaki tylko jest w mocy człowieka. 

No tak, kupić da się prawie wszystko....Chyba zagram w totka.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 28.08.2016 o 10:22, Cursian napisał:

Ja tęsknię za Forgottenami. Zgoda, nie była to Wielka Literatura, ale czytało się fajnie. Na przykład serię Wojna Pajęczej Królowej albo Trylogię Mrocznego Elfa. Teraz tylko to postapo aż do zemdlenia. 

Forgottenów jest na rynku od cholery i ciut ciut? Ja w sumie ich jakoś strasznie dużo nie przeczytałem, ale fakt, opowieści o Drizzcie wspominam całkiem miło.

Z drugiej strony, odkąd ISA padła to chyba już nikt się nimi nie zajmuje.

20 godzin temu, Honotara77 napisał:

A ja zaczęłam czytam książkę Dana Simmonsa The fifth heart po rosyjsku, bo u nas jeszcze nie wydano. Czytanie po rosyjsku jest genialne bo np ten ebook kosztuje mnie 10,50 zł :)

To Shane się może do Ciebie uśmiechnie, z tego co pamiętam jest zachwycona Hyperionem i szuka więcej. :)

19 godzin temu, Cursian napisał:

Ja po rosyjsku umiem tylko "patrony", "wpieriod tawariszczi", "za rodinu, za Stalinu", "rzopa", "wodka" i "Putin" :D

Tak mi się przypomniało... ;)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
2 minuty temu, Mrozie napisał:

Forgottenów jest na rynku od cholery i ciut ciut? Ja w sumie ich jakoś strasznie dużo nie przeczytałem, ale fakt, opowieści o Drizzcie wspominam całkiem miło.

Z drugiej strony, odkąd ISA padła to chyba już nikt się nimi nie zajmuje.

Te, co były, to ja już przeczytałem, proszę pana :D

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Serio? Wszystkie Cormyry, Evereski itp? Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu, kiedy ISA prężnie działała, to w jedynym wówczas wrocławskim Empiku mieli kilka regałów z fantastyki, z czego jeden to praktycznie były same Forgotteny... :o No, może z małą domieszką Dragonlance'a.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Jeśli coś mnie ominęło, to pojedyncze sztuki. Część tych książek nawet dla mnie była ledwo strawna, ale trafiały się perełki. Nieźle wspominam Torującego Drogi i całą tę serię. Fakt, prosta opowieść, ale przynajmniej dobrze napisana.   

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Ja znam głównie twórczość Salvatore'a. Z bardziej średnich to chyba pierwsza książka, jaką kupiłem za własna pieniądze, czyli Morze piasków Troya Denninga. Wówczas mi się podobało, bo teren Anauroch nigdy nie był eksplorowany na sesjach, w których uczestniczyłem. :D Z perspektywy czasu mogę jednak ocenić, że nie jest to książka wyróżniająca się w żaden sposób.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Salvatore jest niestety bardzo nierówny. Jego trzy pierwsze książki (w chronologii realnej, nie fabularnej) były kiepściutkie, a i te końcowe o walce z orkami pupci nie urywały. Pięcioksiąg Cadderly'ego był niezły, zwłaszcza Kantyczka. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Tak, pamiętam, że czytając kryształowy relikt kilkukrotnie kartkowałem strony w tył, żeby ogarnąć, co się w ogóle dzieje. Strasznie chaotyczna pisanina. Ale już ta Trylogia, w której Drizzt dopiero wydostawał się z Podmroku, wspominam bardzo dobrze. Podobał mi się tamten pamiętnikarski styl.

Końcówki o orkach nie znam, ale Kantyczka faktycznie dobra. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Scalzi był świetny i poszedł w odstawkę. Na tapetę jednak powróciło fantasy, bowiem Moja Miła użyczyła mi pierwszą część Bohatyra Juraja Cervenaka. Ogólnie czyta się fajnie, akcja rozwija się dobrze, tylko to tło historyczne... Powiedzieć, że autor ma bardzo luźne podejście do historii, to jak nic nie powiedzieć. Ale da się to skonsumować. :)

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
23 godziny temu, Mrozie napisał:

Scalzi był świetny i poszedł w odstawkę. Na tapetę jednak powróciło fantasy, bowiem Moja Miła użyczyła mi pierwszą część Bohatyra Juraja Cervenaka. Ogólnie czyta się fajnie, akcja rozwija się dobrze, tylko to tło historyczne... Powiedzieć, że autor ma bardzo luźne podejście do historii, to jak nic nie powiedzieć. Ale da się to skonsumować. :)

Mrozie, proszę Cię, powiedz że żartujesz. Ta powieść to niewyobrażalna pomyłka. Nie lubię rozstawać się z książkami, ale to jest jedyne, co sprzedałem z biblioteczki. 

Brzydki ziomek rusza w pościg za Swoją Ukochaną, która go zlewa. I nagle ŁUBUDUBU, z mgły wychodzi trzech... delikwentów, których tak poruszyła ckliwa opowieść bohatera, że czynią go pięknym, silnym i zdrowym. Naprawdę chciałem to przeczytać, ale wymiękłem gdzieś przy snajperskich strzałach z łuku i zachwytach nad nieskazitelnym charakterem postaci. Już powieści o amerykańskim rycerzu były lepsze. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach

Gdzie są ci trzej ziomkowie? Mgła u mnie na wsi często, ale nie wyleźli jakoś. Cholerni oszuści. 

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
1 godzinę temu, Cursian napisał:

Gdzie są ci trzej ziomkowie? Mgła u mnie na wsi często, ale nie wyleźli jakoś. Cholerni oszuści. 

Nie masz nieskazitelnego charakteru, przykro mi :|

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Dnia 23.09.2016 o 12:20, Sonky napisał:

Mrozie, proszę Cię, powiedz że żartujesz. Ta powieść to niewyobrażalna pomyłka. Nie lubię rozstawać się z książkami, ale to jest jedyne, co sprzedałem z biblioteczki. 

Brzydki ziomek rusza w pościg za Swoją Ukochaną, która go zlewa. I nagle ŁUBUDUBU, z mgły wychodzi trzech... delikwentów, których tak poruszyła ckliwa opowieść bohatera, że czynią go pięknym, silnym i zdrowym. Naprawdę chciałem to przeczytać, ale wymiękłem gdzieś przy snajperskich strzałach z łuku i zachwytach nad nieskazitelnym charakterem postaci. Już powieści o amerykańskim rycerzu były lepsze. 

Zależy jak na to spojrzeć. Jeśli patrzeć jak na typową fantastykę, no to cóż, masz rację, średnio się to kupy trzyma. Mam jednak wrażenie, że Cervenak pisał tę książki w konwencji byliny, staroruskiego eposu, z którymi siłą rzeczy autor musiał się zapoznać, bo Powieść lat minionych jest w tej książce bardzo żywa. A tam nie takie rzeczy się działy, jak snajperskie strzały z łuku. ;)

Irytuje mnie za to brak konsekwencji przy postaci Jegora. Chłop raz jest uber-chrześcijanski, raz podchodzi do swojej wiary w typowy dla pogan, pragmatyczny sposób. To trochę nie trybi.

Udostępnij ten post


Link to postu
Udostępnij na innych stronach
Gość
Komentujesz jako gość. Jeśli posiadasz konto, zaloguj się.
Odpowiedz...

×   Wkleiłeś treść z formatowaniem.   Usuń formatowanie

×   Twój link będzie automatycznie osadzony.   Wyświetlać jako link

×   Your previous content has been restored.   Clear editor