Po ponad miesiąciu od premiery można śmiało powiedzieć, że Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2 nie zdobyło sercy graczy, a szczególnie fanów kultowej pierwszej części. Kontynuacja, pod względem rozgrywki, bardzo luźno nawiązuje do pierwowzoru i... okazuje się, że nawet jej twórcy byli świadomi, jakie to może nieść ze sobą konsekwencje.
Warto przypomnieć, że pierwotna wersja gry powstawała w Hardsuit Labs pod okiem Briana Mitsody, jednego z ojców Bloodlines. Paradox Interactive, wydawca i właściciel marki, nie był jednak zadowolony z prototypu cRPG. Ostatecznie studio straciło projekt, który przeszedł w ręce The Chinese Room. O całej sytuacji opowiedział w The Goth Boss Podcast Dan Pinchbeck, były dyrektor kreatywny brytyjskiego dewelopera.
Wydawca stwierdził, "chcemy spróbować utrzymać to przy życiu, chcemy znaleźć studio" - powiedział Pinchbeck.
Dla studia, które szczyciło się grami stawiającymi na fabułę, Bloodlines 2 wydawało się idealnym projektem, który mógłby pomóc Brytyjczykom wypłynąć na szerokie wody.
Było naprawdę, naprawdę istotne, żeby oddać sprawiedliwość temu światu i jego mytosowi. Wówczas pojawiło się trudne pytanie: "czy robicie kontynuację pierwszego Bloodlines?" - kontynuował Pinchbeck.
Okazuje się bowiem, że Brytyjczycy zdawali sobie sprawę z tego, że ich nie będzie tak naprawdę Bloodlines 2 i nazywanie jej tym mianem może przysporzyć wielu kłopotów.
Najważniejszą rzeczą, jaką musimy tu zrobić, to powiedzieć, że to nie jest Bloodlines 2. Nie możesz zrobić Bloodlines 2. NIe ma wystarczająco dużo czasu. Nie ma wystarczajaco dużo pieniędzy. Bloodlines wyszlo w bardzo interesującym czasie dla gamedevu, kiedy wychodziły też takie gry jak Stalker i Shenmue, gdy można było wydać naprawdę ambitną grę pełną bugów i dziur, posiadającą wiele wad, ale te ambicje były naprawdę ekscytujące. Teraz to niemożliwe. Odtworzenie tej magii w zupełnie innym środowisku wydawało się błędem - wspominał sesje planowania były dyrektor kreatywny The Chinese Room.
Ostatecznie deweloper musiał odpowiedzieć sobie na pytanie: jeśli nie Bloodlines 2, to co? W ten oto sposób powstała oryginalna koncepcja produkcji, która stała się Bloodlines 2, choć nią naprawdę nie była...
Nie jesteśmy w stanie zrobić Bloodlines 2, nie jesteśmy w stanie zrobić Skyrima, ale jesteśmy w stanie zrobić Dishonored. Jeśli spojrzymy na coś, co nie jest RPG-iem i ni jest osadzone w całkowicie otwartym świecie, ale jest naprawdę mocno skupione na mytosie i wiarygodne, jeśli jest to dobra jazda, wypuścimy na świat tytuł Bloodlines - stwierdził Pinchbeck. Wówczas zaczęliśmy zadawać sobie pytania: "jak mogłaby wyglądać kolejna duża gra Bloodlines po tym, gdyby to się wydarzyło"?
Ostatecznie jednak to rozwiązanie nie okazało się dla Bloodlines 2 najlepszym wyjściem.
Na końcu musieliśmy rozsupłać anakondę zapierdolu w rywalizujacych między sobą priorytetach - podsumował Pinchbeck.
Całą rozmowę możecie odsłuchać poniżej.
Mimo wszystko The Chinese Room nie porzuciło wsparcia dla Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2. Gra otrzymała już pierwszego dużego patcha, a w przyszłym roku doczeka się co najmniej dwóch fabularnych DLC.