Vindictus: Defying Fate jest mniej więcej w połowie procesu produkcji - tak wynika z najnowszego, listopadowego dziennika deweloperskiego twórców gry. Omawiają oni w nim aktualny stan prac oraz zaprezentowane na niedawnym zwiastunie miasto Rocheste.
W krótkim artykule Koreańczycy odnieśli się do ostatniej sesji AMA, w której poruszono kwestie m.in. fabuły oraz trybu multiplayer. Producenci gry podkreślili, że Vindictus: Defying Fate jest cRPG-iem przeznaczonym dla pojedynczego gracza, a misje wieloosobowe będą stanowić osobną zawartość.
Deweloperzy zapewnili też, że nie zamierzają stworzyć możliwości prowadzenia rozgrywki przy pomocy samej klawiatury, a jedynie kombinacji kontrolera i klawiatury z myszą, co wydaje się dość oczywistym rozwiązaniem. Odnieśli się też raz jeszcze do problemów technicznych podczas ostatnich alfa-testów, które okazały się cenną lekcją.
Wreszcie Koreańczycy rzucili nieco więcej światła na Rocheste:
Rocheste jest ogromny miastem, większym niż Colhen, a zarazem siedzibą Królewskiej Armii Rycerzy, do której należą Gwynn oraz Ellis.
Z racji swojego położenia pomiędzy morzem na wschodzie i Colhenem na północy regiion ten nigdy nie doświadczyń inwazji Fomorian.
Rocheste będzie jednym z kluczowych miejsc, jakie gracze odwiedzą w Vindictus: Defying Fate. NIetrudno zgadnąć, że metropolia posiada swoje ciemne strony, które z pewnością dostarczą śmiałkom wielu wyzwań.
Kiedy? Tego na razie nie wiadomo. ponieważ Vindictus: Defying Fate nadal nie posiada oficjalnej daty premiery.