Epoka Nienawiści dobiegła końca, a nad Sanktuarium zasnuł się woal śmierci. W Diablo IV wystartował właśnie Sezon Przebudzenia Śmierci, czternasty już rozdział sezonowej rozgrywki, w którym gracze przekonają się na własnej skórze, jakie żniwo zebrała porażka Mefista. Owe żniwo, jak się szybko okazuje, jest wyjątkowo obfite.
Wszystko zaczyna się niepozornie. Do bohaterów Sanktuarium przylatuje kruk z ostrzeżeniem od starego znajomego, a trop prowadzi wprost do Zarbinzetu, gdzie zaczął szerzyć się złowrogi kult śmierci. Aby ruszyć śladem tajemnicy i rozpocząć sezonową serię zadań Ewangelia Rozpaczy, gracze muszą udać się do Kiowosadu w Sferze Sezonowej i przeczytać złowieszczy zwój. To on otwiera drzwi do jednej z mroczniejszych opowieści, jakie zaserwowało dotąd graczom studio Blizzard.
Zwiastun rozgrywki nowego sezonu prezentuje się następująco:
Sercem nowego sezonu są Pęknięcia Pandemonium. W Sezonie Przebudzenia Śmierci zasłona oddzielająca wymiary Sanktuarium i Pandemonium zostaje brutalnie naruszona, przez co w całej krainie otwierają się demoniczne wyrwy. Im dłużej gracze utrzymają dane Pęknięcie otwarte, zabijając potwory i zamykając kolejne Rozdarcia, tym więcej łupów z niego wypadnie. Za samo domykanie Pęknięć gracze zdobywają Okruchy Nadziei, które można wymienić na nagrody na tablicy reputacji w Zarbinzecie, a niesforne Gobliny Pęknięć potrafią wyskoczyć w najmniej spodziewanym momencie, otwierając dodatkowe wyrwy.
Pęknięcia występują w trzech odmianach. Po pierwsze, zwykłe Pęknięcia pojawiają się na powierzchni Sanktuarium, a szczególnie chętnie podczas Piekielnych Przypływów. Po drugie, Postępujące Pęknięcia materializują się na obszarze wydarzenia lokalnego w trakcie Piekielnego Przypływu i potrafią odwdzięczyć się wyjątkowymi nagrodami. Wreszcie po trzecie, najgroźniejsze Kolosalne Pęknięcia wyrastają wyłącznie na Polach Desakracji, czyli arenie bossa świata na południowy wschód od Zarbinzetu, i to właśnie one przynoszą największe emocje.
Dlaczego akurat one? Otóż wraz z Pęknięciami do Sanktuarium powrócili Tułacze w wersji 2.0. Te potężne kreatury zostały przywołane, by rzucić wyzwanie najodważniejszym (lub najnierozważniejszym) wojownikom. Zwykłe Pęknięcia nie dają na nie żadnej szansy, Postępujące mogą przywołać Tułacza po mistrzowskim ukończeniu wydarzenia, natomiast Kolosalne gwarantują jego pojawienie się. Pokonanie Tułacza otwiera portal do Komnaty Żniw Śmierci, miniaturowych, jednopomieszczeniowych podziemi, w których czeka specjalna aktywność związana z Pęknięciami oraz najlepsze w całym sezonie źródło Wspaniałych Kluczy Leża.
Nowym mieszkańcom Sanktuarium warto przyjrzeć się bliżej, bo z Pęknięć i Komnaty Żniw Śmierci wyłania się nowa rodzina potworów: powstali. Ogary Cmentarne po śmierci upuszczają sfery wzmacniające Egzarchę, wyjątkowego powstałego, który wchłania wszystko, co leci w jego kierunku. Gracze muszą przechwycić owe sfery, zanim dotrą do celu, inaczej Egzarcha uraczy ich naprawdę potężnym atakiem. Nad wszystkim czuwa zaś nowy sezonowy boss, Spaczona Żniwiarka, której leże, Próg Pandemonium, znajduje się w Zarbinzecie. Po pokonaniu jej w ramach zadań sezonowych gracze odblokowują powtarzalną walkę, a otwierany Wspaniałymi Kluczami Leża kufer daje największe w grze szanse na bezpośrednie zdobycie mitycznych unikatów oraz Fragmentów Pandemonium.
I tu dochodzimy do najważniejszej systemowej rewolucji tego sezonu, czyli mitycznych przedmiotów unikatowych 3.0. Od teraz mityczność przestaje być kategorią rzadkości, a staje się właściwością przedmiotu, którą można dowolnie modyfikować. Innymi słowy, w Sezonie Przebudzenia Śmierci praktycznie każdy unikat da się zamienić w odmieniający rozgrywkę mityczny unikat. Służy do tego znana wszystkim Kostka Horadrimów, która wymaga 5 Fragmentów Pandemonium, albo złotnik korzystający z run i olśniewających iskier. Mityczne unikaty zawsze są starożytne, ich moce unikatowe zyskują dodatkowe 30%, a wszystkie afiksy, w tym te z zaklinania, przeistoczenia i hartowania, trzymają maksymalne wartości.
Co ważne, Blizzard wyraźnie posłuchał głosów z Publicznego Serwera Testowego. Wytworzenie mitycznego unikatu zwraca teraz losowy przedmiot z tego samego miejsca ekwipunku, a nie przypadkowy element z całej kategorii, więc para unikatowych butów zapewni w efekcie parę mitycznych butów. Studio przywróciło też dwa gwarantowane afiksy zamiast jednego, co zachowuje tożsamość unikatów przy jednoczesnej swobodzie eksperymentowania z konfiguracjami. Jest jednak pewien haczyk, którego nie sposób pominąć: jednocześnie założyć można tylko jeden wytworzony mityczny unikat, choć upuszczonych lub znalezionych w skrytkach można nosić dowolną liczbę.
Nowości na tym się nie kończą, a wręcz przeciwnie. W czternastym sezonie Wieża i tablice wyników wreszcie opuszczają fazę bety, a wraz z nią pojawiają się nowe elementy ozdobne, aureole, prestiżowe tytuły i emblematy przyznawane za miejsca w rankingach, w tym osobne tablice dla trybu solo. Właśnie ten tryb, czyli wyzwanie solo, to kolejna świeżynka dla samotnych wilków. Postać solo może być wyłącznie sezonowa, nie dołącza do drużyn ani nie handluje z innymi graczami, a wybór ten jest nieodwracalny aż do końca sezonu, po którym bohater trafia do Sfery Wieczności. W zamian samotnicy otrzymują własną tablicę wyników Wieży, na której mogą zabłysnąć swą niezależnością.
Do tego dochodzi całkiem pokaźna porcja usprawnień rozgrywki. Plany Wojenne można teraz synchronizować z całą drużyną, tworząc jedną wspólną tablicę po zużyciu Znaków El'Druina i przegłosowaniu decyzji przez wszystkich członków ekipy. Podniesiono również limit oboli do 25 tys. oraz limit złota do niemal astronomicznego biliona, a rozgrywkę wzbogaca szereg drobniejszych poprawek, od skalowania doświadczenia w Planach Wojennych po uzupełnienie brakujących trofeów i ikon. Nie zabrakło też miłego gestu wobec niezdecydowanych, ponieważ od 30 czerwca do 7 lipca gracze mogą za darmo wypróbować klasę czarnoksiężnika aż do 30. poziomu, a postępów nie stracą, jeśli sięgną później po dodatek Lord of Hatred.
Osobny akapit należy się nietypowej, lecz udanej współpracy dwóch światów Blizzarda. Sanktuarium stało się bowiem odrobinę bardziej heroiczne za sprawą połączenia sił Diablo IV i Overwatch. Pokonując elitarnych i mistrzowskich wrogów, gracze zdobywają nową walutę o nazwie Oko Overwatch, a za nią odblokowują legendarne elementy ozdobne w darmowym relikwiarzu, w tym pierwszy w historii możliwy do zdobycia barwnik. Ukończenie relikwiarza nagradza żwawym Lisim Duchem Kiriko, który już nigdy nie odstąpi bohatera na krok, a w sklepie Tejal czekają dodatkowo kultowe skórki łączące oba uniwersa.
Jak przystało na start sezonu, nie brakuje też okazji do zbierania nagród. Nowe rangi sezonowe kryją dziewięć poziomów i ponad 120 celów, od punktów umiejętności i mistrzostwa, przez olśniewające iskry i skrzynie z mitycznymi unikatami, po zwierzaka Szarygłaza oraz trofeum wierzchowca Szczątki Żniwiarza. Postępy sezonowe odblokowują ponadto dary sezonowe napędzane rozżarzonymi popiołami, którymi można wzmacniać między innymi zdobywanie Okruchów Nadziei czy szansę na starożytne skrytki. Fani transmisji nie wyjdą na tym gorzej, bo do 15 lipca wystarczy obejrzeć co najmniej dwie godziny kwalifikujących się streamów z aktywnym dropem, aby zgarnąć dwuręczną buławę Ostatni Ból Głowy. Na łowców "kosmetyków: czeka wreszcie nowy relikwiarz karnetu bojowego z wierzchowcem Nangaria, pancerzem Kropierz Bezśmiertnych i portalem miejskim Oko Tyranii na czele.
Jak widać, czternasty sezon Diablo IV to naprawdę spory kęs zawartości, a powyższe omówienie i tak nie wyczerpuje wszystkich zmian w balansie klas czy pomniejszych poprawek. Sam Blizzard żegna się złowieszczą, choć jakże celną obietnicą: „Gdy śmierć się przebudzi, przyjdzie po nas wszystkich".
Pełną listę nowości oraz szczegółowe informacje o towarzyszącej sezonowi aktualizacji 3.1.0 znajdziecie na oficjalnej stronie Diablo IV.