Zapowiedź Diablo V podczas tegorocznego BlizzConu nasunęła wiele pytań o przyszłość Diablo IV. Jak się okazuje, na kolejne dodatki do gry nie ma co liczyć. Nie oznacza to jednak, że opowieść o losach Sanktuarium w czwartej odsłonie piekielnej sagi dobiegła końca.
Wiele światła na przyszłość Diablo IV rzucił w rozmowie z serwisem PC Gamer Brent Gibson, dyrektor gry.
Wszyscy skupiamy się na sezonach [Diablo IV] i na drodze do Diablo V. Czujemy, że opowiedzieliśmy już Historię Nienawiści. W Lord of Hatred mieliśmy świetne zwieńczenie w postaci tego, co zrobiliśmy z Mefistem, a teraz zmierzamy ku opowiedzeniu Historii Grozy - powiedział Gibson.
Drugi dodatek, Lord of Hatred, zamknął więc wątek Pana Nienawiści. Akcja Diablo V, które zapowiedziano w miniony weekend, rozegra się sto lat później, gdy Sanktuarium padło łupem Diablo. Ktoś musi zatem doprowadzić świat do upadku i wiele wskazuje na to, że opowieść o tym zostanie zawarta w kolejnych sezonach Diablo IV.
Wydarzenia Diablo V rozgrywają się 100 lat po wszystkim, co dzieje się w Diablo IV, więc daje nam to mnóstwo miejsca, by wciąż płynąć na tej fali razem ze wszystkimi fanami i sprawdzać, dokąd może zmierzać historia, gdy będziemy tam docierać. Ciągłość to coś, co naprawdę nas ekscytuje, ale niekoniecznie mamy idealny obraz tego, dokąd dokładnie to wszystko zmierza, ponieważ chcemy zobaczyć, jak fani reagują z sezonu na sezon - stwierdził dyrektor gry.
Czy istnieje szansa, że Diablo IV i Diablo V będą rozwijane równolegle? Zdaniem obecnego szefa projektu, jest to jak najbardziej możliwe.
Myślę, że możecie się tego spodziewać. Wiecie, gracze Diablo IV kochają tę grę i jest ich mnóstwo. Nadal będziemy wspierać tę grę przez bardzo długi czas - zapowiedział GIbson.
Pierwszą okazję, by sprawdzić, jak studio poprowadzi opowieść po zakończeniu Historii Nienawiści, gracze otrzymają już jutro. Wtedy to właśnie do Diablo IV zawita jubileuszowy Sezon Dziedzictwa Piekła.