Miniony rok przyniósł miłośnikom cRPG-ów wiele ciekawych tytułów. Wśród ubiegłorocznych premier pojawiły się zarówno takie, które stawiają na wartką akcję, jak i produkcje skierowanie do miłośników taktycznej rozgrywki. Pojawiły się gry nowe, ale i remastery. Niektóre produkcje pozytywnie zaskoczyły, inne - mniej lub bardziej spektakularnie - zawiodły. Pora podsumować ubiegły rok!
Audentes fortuna iuvat!
Bez wątpienia jednym z największych wygranych 2025 r. jest Kingdom Come: Deliverance II. Warhorse Studios obiecało większą grę z bardziej rozbudowaną rozgrywką opartą na dobrze znanej formule i... słowa dotrzymało!
Czeskiemu studiu po raz kolejny udało się odwzorować w realistyczny sposób XV-wieczne Królestwo Bohemii, na czele z Kutną Horą, która w tamtym okresie była tętniącym życiem sercem monarchii naszych południowych sąsiadów. Kingdom Come: Deliverance II nie odniosłoby jednak swojego sukcesu, gdyby nie główni bohaterowie, Henryk ze Skalicy i Jan Ptaszek, znakomicie zagrani przez Toma McKaya i Luke'a Dale'a. Pośród zalet należy odnotować również bogaty świat przedstawiony, wspaniałą ścieżkę dźwiękową skomponowaną przez Jana Valtę, mnogość opcji personalizowania postaci i oszlifowany system walki, w którym naprawdę ciężko zostać mistrzem fechtunku. Czego chcieć więcej?
Cóż, być może nieco bardziej rozbudowanych dodatków... KCD2 doczekało się trzech fabularnych DLC, jednakże żadne z nich nie rzuciło na kolana rozmachem. Być może można je było zrobić lepiej. Być może należało uczynić z nich integralną część podstawowej odsłony gry. Jednakże nawet przy tej łyżce dziegciu Kingdom Come: Deliverance II można śmiało nazwać cRPG-iem 2025 r.
Polska cRPG-ami stoi!
Kolejne polskie studia przekonują, że nasza rodzima scena cRPG-owa to nie tylko CD Projekt RED i saga o Geralcie z Rivii. W 2025 r. śmiałkami znad Wisły, czy raczej znad Odry, którzy postanowili objawić światu swoją nową produkcję, było studio Awaken Realms. Wrocławianie po długich miesiącach Wczesnego Dostępu wypuścili w końcu pełną wersję Tainted Grail: The Fall of Avalon.
Gra bazująca na autorskim świecie, który wykorzystuje retelling historii o Królu Arturze, szybko zyskała miano "polskiego Skyrima". Tytuł ten przydano produkcji "Awakenów" być może nieco na wyrost - szybko bowiem okazało się, że lokacje spoza Wczesnego Dostępu zawierają całkiem sporo bugów... Deweloperzy jednak wykazali się determinacją i z werwą przystąpili do eliminacji błędów, by pod koniec roku wydać nawet pierwsze DLC!
Tainted Grail: The Fall of Avalon podbiło serca wielu graczy fabułą inspirowaną arturiańskimi legendami, rozległym, mrocznym światem, który oferuje mnóstwo pobocznych aktywności, a także wysokiej jakości dialogami. Z drugiej strony ów świat niekiedy bywa pustawy, modele postaci pozostawiają nieco do życzenia, a brak mini-mapy utrudnia orientację - co jednak niektórzy mogą poczytać za zaletę.
Jak na debiut, trzeba jednak wystawić Awaken Realms naprawdę solidną notę. Czekam na więcej!
Nietuzinkowy debiut z kontrowersjami w tle
Ogromną niespofdzianką ubiegłego roku okazało się Clair Obscur: Expedition 33. Dla francuskiego, niezależnego studia Sandfall Interactive był to debiut na dużej scenie i to debiut wielce udany, bowiem przyniósł mu szereg branżowych nagród. Rezultat może dziwić nieco mniej, jeśli wziąć pod uwagę, że zespół pracujący nad grą, choć niewielki, składał się z wielu weteranów. Reputację popsuło jednak użycie sztucznej inteligencji, za co wielu graczy i dziennikarzy przekreśliło pracę skromnego dewelopera. Czy aby słusznie?
Clair Obscur: Expedition 33 to przede wszystkim unikatowy świat, wyjątkowy sposób narracji zapadającej w pamięc historii, interesujące postaci i dialogi, a także złożony system taktycznej walki. Całość uzupełniają nietuzinkowa oprawa wizualna oraz znakomita ścieżka dźwiękowa. Wszystko to sprawia, że pomimo wizerunkowej "wtopy", produkcję Sandfall Interactive można ocenić naprawdę wysoko.
Quo vadis, Obsidian?
Nieczęsto zdarza się, by Obdisian Entertainment wypuściło więcej niż jedną grę w tym samym roku. W zasadzie przez dwadzieścia lat istnienia amerykańskiego studia taka sytuacja miała miejsce zaledwie dwa razy: w 2010 i 2022 r. W ubiegłym roku Obsidian po raz pierwszy wydał aż trzy produkcje - Avowed, Grounded 2 oraz The Outer Worlds 2 - co dla fanów cRPG-ów powinno oznaczać prawdziwą ucztę. Powinno, ale...
Fakty są takie, że żaden z powyższych tytułów nie podbił rynku. Każdy z nich stanowił bezpośrednią kontynuację gry o uznanej już marce lub przynajmniej był osadzony w znanym graczom świecie. Każdy z nich postawił na akcję, dynamiczny system walki, interakcję z bohaterami niezależnymi. Każdy pozwalał rozwijać głównego bohatera i personalizować go na wiele sposobów, dostarczając powodów do ponownego przechodzenia gry. Było poważnie, było zabawnie, ale... nie widać w tym wszystkim rozwoju. Każdą z ww. gier można nazwać solidną, jednakże po Obsidianie należałoby spodziewać się więcej.
Amerykańskiemu studiu najwyraźniej nie służy odejście od niszowych, lecz nadal popularnych izometrycznych cRPG-ów. Po tym, jak Pillars of Eternity II: Deadfire okazało się finansową klapą, zwrócenie się w stronę gier nieco bardziej nastawionych na akcję miało poprawić wyniki Obsidianu, a tymczasem najciekawszą produkcją od czasu przejęcia studia przez Microsoft okazał się skromny Pentiment. Powstaje pytanie, czy kontynuowanie obranej przed kilkoma laty strategii, której kolejnym owocem będzie Clockwork Revolution, nie okaże się dla Obsidianu zgubne?
Zawiedzione nadzieje
Zdecydowanie największym zawodem 2025 r. jest Vampire: The Masquerade - Bloodlines 2. Fani produkcji studia Troika sprzed ponad dwóch dekad długo czekali na pełnoprawną kontynuację i... trudno powiedzieć, by się doczekali. Gra brytyjskieggo The Chinese Room zabiera graczy do współczesnego Seattle ze Świata Mroku, przedstawia opowieść głęboko osadzoną w settingu Wampira: Maskarady i to w zasadzie koniec pozytywów. Bloodlines 2 zdecydowanie brakuje cRPG-owej głębii na poziomie systemów rozwoju postaci, ale też dialogów i ogólnej fabuły. Ponadto gra ukazała się w nienajlepszym stanie technicznym, który wprawdzie jest cały czas poprawiany, ale nie zmienia to faktu, że w ogólnym rozrachunku daleko jej do poprzedniczki. Produkcja The Chinese Room może spodobać się miłośnikom gier akcji, ale nigdy nie powinna ukazać się pod szyldem Bloodlines.
Inną grą, która nieco zawiodła oczekiwania, było Of Ash and Steel. Debiutancka gra studia Fire & Frost od samego początku budziła skojarzenia do serii Gothic, i to przede wszystkim te pozytywne: pół-otwarty, lecz bogaty świat low-fantasy, protagonista przechodzący drogę od zera do bohatera, zaawansowany, lecz nie souls-like'owy system walki... Wszystko to pozwalało sądzić, że Of Ash and Steel może okazać się godnym, duchowym spadkobiercą serii stworzonej przez Piranha Bytes. Niestety, deweloper zdecydowanie zbyt szybko podjął decyzję o wydaniu gry. Być może należało zacząć od wersji z Wczesnym Dostępem, być może po prostu dać sobie nieco więcej czasu na oszlifowanie wersji 1.0. Fakty są jednak takie, że Of Ash and Steel ukazało się w stanie, w którym nigdy nie powinno trafić do sklepów. Gra posiada ciekawą fabułę i naprawdę wciągający system eksploracji świata, jednakże cóż z tego, jeśli nawet najlepszą wyprawę przysłaniają bugi? Oczywiście ekipa Fire & Frost cały czas dokłada starań, by naprawić swoje debiutanckie dzieło, jednakże pierwsze wrażenie możesz zrobić tylko raz. Szkoda. Niewykluczone, że gra w wersji Enhanced / Definitive / GotY okaże się znakomita, jednakże do tego jeszcze daleka droga.
Wśród cRPG-owych "zawodów" 2025 r. należy również wymienić Swordhaven: Iron Conspiracy. Po całkiem niezłym ATOM RPG ekipa ATOM Team postanowiła wykorzystać swoje doświadczenie i stworzyć całkowicie nowy świat, tym razem w settingu low-fantasy. Większość systemów cRPG-owych była gotowa, więc co mogło pójść nie tak? Otóż wydaje się, że podobnie jak w przypadku Of Ash and Steel, decyzja o premierze pełnej wersji gry zapadła zbyt wcześnie. Pierwsza część Swordhaven, która była intensywnie szlifowana we Wczesnym Dostępie, prezentuje jeszcze całkiem przyzwoity poziom, jednakże im dalej w las, tym gorzej. Wiele do życzenia pozostawia również system walki, który wydaje się co najmniej niezbalansowany. Owszem, ATOM Team przeniosło część udanych systemów do swojej nowej gry, dzięki czemu może ona poszczycić się całkiem niezłą, reaktywną fabułą, wieloma zadaniami pobocznymi, wciągającą eksploracją z wieloma "znajdźkami" i nieco powolnym, lecz dobrze zaprojektowanym systemem rozwoju postaci. Niemniej Swordhaven ewidentnie potrzebuje kilku dodatkowych miesięcy wytężonej pracy, by stać się grą na miarę oczekiwań. Nie wątpię, że deweloperzy są w stanie znacząco poprawić swoje najnowsze dzieło, jednakże szkoda, że robią to już po premierze wersji 1.0.
Nowe szaty króla
Rok 2025 był kolejnym, w którym nie brakowało remake'ów i remasterów, także wśród cRPG-ów. Zdecydowanie największą "premierą" w tym segmencie okazał się Oblivion Remastered. Dzieło studia Virtuos, które oczywiście powstawało przy wsparciu Bethesdy, ukazało się właściwie z dnia na dzień i od razu stało się hitem. Nowy-stary "Obek" zaoferował znacznie ulepszoną grafikę i efekty wizualne, dzięki czemu wyprawa do Cyrodiil wizualnie przystaje do współczesnych standardów. Sęk w tym, że to by było na tyle. Jest to zatem dobra propozycja dla tych, którzy nigdy nie mieli okazji zetknąć się z Oblivionem. Ci, którzy znają cesarską prowincję na wylot, mogą sobie darować i poczekać na fanowski Skyblivion, który nie tylko znakomicie wygląda, ale również rozszerzy grę o szereg nowych misji, mechanik i nie tylko.
Podobnie wygląda sytuacja z Sacred 2 Remaster. Dla wielu wydanie gry oznaczało sentymentalną podróż do świata Ancarii i możliwość eksplorowania go na nowo w odświeżonej oprawie wizualnej i z szeregiem poprawek technicznych. Niestety produkcja SparklingBit okazała się chyba nawet bardziej zabugowana od pierwowzoru, co znacząćo popsuło ten powrót do przeszłości... Brak trybu free play czy PvP, a do tego problemy ze sterowaniem i interfejsem użytkownika naprawdę źle świadczą o tym "remasterze". Chyba lepiej pozostać przy zmoddowanym oryginale - zwłaszcza, że tempo wydawania patchów okazuje się iście żółwie.
Mówiąc o remasterach, nie sposób też nie wspomnieć o Neverwinter Nights 2: Enhanced Edition. W tym konkretnym przypadku można jednak mówić o jawnej grabieży. Aspyr wypuściło grę, która wygląda jak oryginał sprzed dwóch dekad po bardzo delikatnym liftingu, a w dodatku z bugami, których nie było w pierwowzorze. To wszystko można otrzymać już za niecałe... 140 zł! Omijać szerokim łukiem i trzymać się oryginału, przy którym modderzy przez lata wykonali naprawdę świetną pracę.
To był naprawdę dobry rok
Jak zatem widać, rok 2025 miał swoje blaski i cienie, jednakże należy ocenić go pozytywnie. Tytuły takie jak Kingdom Come: Deliverance II czy Tainted Grail: The Fall of Avalon pozwoliły odciąć się od świata realnego na dziesiątki długich godzin, a przecież ukazało się także wiele solidnych gier, jak choćby ww. produkcje Obsidianu czy też niewymienione szerzej ambitne "indyki" takie jak Tails of Iron 2: Whiskers of Winters czy Avernum 4: Greed & Glory. Oby rok 2026 był co najmniej tak samo udany.