Po całkiem udanym 2025 r. nadszedł czas, by bliżej przyjrzeć się cRPG-om, które powinny ukazać się w swojej pełnej wersji w bieżącym roku kalendarzowym. Jeśli większość studiów spełni swoje obietnice, może okazać się, że najbliższe miesiące będą obfitować w bardzo ciekawe produkcje. Przyjrzyjmy się bliżej.
Expeditions: Viking na sterydach?
Jedną z pierwszych cRPG-owych premier 2026 r. powinno być Norse: Oath of Blood. Jeśli podobało się wam Expeditions: Viking od studia Logic Artists, to debiutancka produkcja Arctic Hazard również powinna przypaść wam do gustu. Nic dziwnego: Szwedzi, podobnie jak Duńczycy, znakomicie "czują" klimat łupieskich wypraw i starych, nordyckich bogów.
Norse: Oath of Blood opowie historię o rodowej zemście, która dokona się tylko pod warunkiem, że jej główny bohater, Gunnar, zbuduje solidne podstawy swojego nowego władztwa: stworzy osadę, zatrudni rzemieślników, zwerbuje najemników oraz odpowiednio ich uzbroi. Oczywiście opowieść o wikingach nie obędzie się bez rozlewu krwi, w czym wydatnie pomoże taktyczny, turowy system walki. Czego chcieć więcej? Premiera już 17 lutego!
Polskie Wilki idą po wszystko
Często powtarzam, że polski gamedev cRPG-ami stoi i ten rok może po raz kolejny potwierdzić tę słowa. Na horyzoncie jawi się bowiem premiera The Blood of Dawnwalker - debiutanckiej produkcji studia Rebel Wolves. Choć dla Wilków jest to faktycznie debiut, to jednak trudno odmówić im doświadczenia. Lwia część zespołu, na czele ze współzałożycielem Konradem Tomaszkiewiczem, wywodzi się z CD Projekt RED i posiada doświadczenie w pracy nad grami z trylogii Wiedźmin. To, a także finansowe wsparcie chińskiego giganta NetEase, winduje oczekiwania wobec gry polskiego studia na sam szczyt.
Z drugiej strony Wilki startują z bardzo oryginalnym projektem. The Blood of Dawnwalker zabierze graczy w średniowieczne Karpaty, które zostały opanowane przez wampiry. Coen, główny bohater cRPG-a, powodowany względami rodzinnymi, będzie musiał stawić krwiopijcom czoła. I bynajmniej nie stoi na przegranej pozycji, ponieważ jest tytułowym Dawnwalkerem - istotą zawieszoną pomiędzy mrokiem a światłem. W rezultacie rozgrywka powinna znacząco się różnić w dzień i w nocy! Twórcy gry obiecują, że zadania będzie można wykonywać na wiele różnych sposobów, co powinno sprawić, że gracze wejdą w buty Coena więcej niż jeden raz. Jeśli dołożyć do tego rozbudowany system rozwoju postaci i dynamiczny system walki, znacznie bardziej złożony względem Wiedźminów, może okazać się, że debiutancka produkcja Rebel Wolves realnie powalczy o tytuł gry roku. I tego Wilkom oczywiście życzę!
Remake, na który zasługujemy?
Remake'i i remastery kultowych klasyków sprzed lat, które ukazywały się w ostatnich latach, bynajmniej nie zachęcają do wykładania pieniędzy na kolejne takie inicjatywy - wystarczy tylko przypomnieć Sacred 2 Remaster czy Neverwinter Nights 2: Enhanced Edition, by utwierdzić się w przekonaniu, że wydawcy coraz częściej próbują sięgnąć do kieszeni graczy najmniejszym nakładem sił. Jest jednak jeden projekt, który może tutaj pozytywnie zaskoczyć, a mianowicie Gothic 1 Remake.
Pierwowzór przygód Bezimiennego nigdy nie zdobył sobie światowej sławy, choć w Polsce, Niemczech i Rosji zyskał sobie status kultowego. Stąd, szczególnie w naszym kraju, premiera tego remake'u jest jedną z najbardziej wyczekiwanych. Dobra wiadomość jest taka, że opracowujące odświeżoną wersję gry Alkimia Interactive zdaje się dobrze "czuć" ciężar swojego zadania. Remake znajduje się w fazie produkcji od ponad pięciu lat i w tym czasie przeszedł kilka istotnych zmian. Deweloperzy starają się jednak być blisko społeczności graczy, by końcowy produkt zadowolił zarówno hardcore'owych Gothikowców, jak i całkowicie nowych graczy. Hiszpanie nie zamierzają bowiem jedynie odświeżyć szatę graficzną, ale dostosować rozgrywkę do obecnego rynku, rozbudować i usprawnić niektóre mechaniki, a nawet rozwinąć niektóre wątki fabularne, by dodać im nieco głębii. Wisienką na torcie jest ścisła współpraca z Kaiem Rosenkranzem, kompozytorem ścieżki dźwiękowej oryginalnego Gothika, co powinno zaowocować kolejną ucztą dla miłośników muzyki z Kolonii i okolic.
Czy to ambitne wyzwanie zakończy się powodzeniem? Mam dziwne przeczucie, że tak. Ostatecznie powinniśmy przekonać się o tym "na początku" 2026 r., czyli całkiem niedługo!
Sequele i prequele godne oczekiwania
Bieżący rok umożliwi również powrót do kilku dobrze znanych światów, choć nie poprzez proste remastery, a pełnokrwiste kontynuacje. Lub prequele.
Wśród sequelów chyba najbardziej oczekiwanym tytułem jest Solasta II. Tactical Adventures nie owija w bawełnę. Francuzi zamierzają zabrać graczy na całkowicie nowy kontynent Neokos, by dostarczyć im więcej tego samego: rozgrywki mocno skupionej na taktycznym, turowym systemie walki i solidnej narracji, choć bez dużego nacisku na kompanów czy relacje z nimi. Pierwszą odsłonę gry cechował również bardzo rozbudowany system rozwoju postaci i tego samego można spodziewać się po kontynuacji, którą oparto na SRD 5.2, czyli zaktualizowanych zasadach 5 Edycji Dungeons & Dragons. Dla miłośników lochów i smoków w autorskich światach fantasy Solasta II to niemal pozycja obowiązkowa.
Innym długo - można nawet rzec, że zbyt długo - oczekiwanym sequelem jest Titan Quest II. Swego czasu produkcja Iron Lore Entertainment z 2006 r. okazała się jednym z najlepszych hack'n'slashów od czasów oryginalnego Diablo, a niektórzy do nich wracają do niej z rozrzewnieniem. Obecnie na brak solidnych cRPG-ów akcji nie można narzekać, lecz Grimlore Games zamierza rzucić wyzwanie wszystkim rywalom, ponownie zapraszając miłośników siekania hord wrogów na kawałeczki do świata helleńskiej mitologii, lecz opakowując rozgrywkę współczesnym modelem rozgrywki z kilkoma autorskimi pomysłami. Wydana w zeszłym roku wczesna wersja gry zbiera jak na razie bardzo pozytywne oceny. Jeśli jej twórcy z powodzeniem oszlifują rozgrywkę i rozbudują świat gry o kolejne, pełne wrogów i wymagających bossów lokacje, Titan Quest II może okazać się godnym następcą dzieła studia Iron Lore.
Kolejnym godnym odnotowania sequelem, który powinien ukazać się w 2026 r., jest Outward 2. Pierwsza część tego survivalowego cRPG-a rzuciła wielu graczy na kolana, maksymalnie testując ich zdolności przetrwania. Producenci z Nine Dots Studio przyznali jednak, że nie było ich stać, by w Outwardzie w pełni zrealizować swoją wizję rozgrywki. Teraz sytuacja wygląda inaczej. Outward 2 powinien zaoferować jeszcze większy świat wypełniony wyzwaniami, ulepszony system walki oraz mnóstwo mechanik wpływających na survivalową immersję. Śmiałkowie ponownie nie będą mogli liczyć na skalowanie poziomów przeciwników, dlatego zjawienie się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasu zakończy się rychłą śmiercią. Na mniej spektakularny, lecz równie bolesny koniec mogą liczyć ci, którzy nie sprostają mrozowi, trującym wyziewom, głodowi czy pragnieniu. W rezultacie wszystko: od rodzaju używanej broni, pancerza, plecaka, spożywanego jedzenia po dobór umiejętności i stan rozwoju postaci wpłynie na szanse na przetrwanie. Wisienką na torcie będzie możliwość dzielenia przygód w świecie Aurai z prdzyjaciółmi - online lub lokalnie na podzielonym ekranie. Outward 2 posiada zatem wszystko, by przebić poprzedniczkę, choć z pewnością nie będzie to gra dla każdego.
Na zdecydowanie niższy próg wejścia mogą liczyć ci, którzy sięgną po GreedFall: The Dying World. Prequel gry studia Spiders sprzed kilku lat ponownie zabierze graczy do świata rozdartego konfliktem pomiędzy cywilizowanymi ludźmi z Gacane i rdzennymi mieszkańcami Teer Fradee - tym razem jednak przedstawiając sytuację z drugiej strony. Fanów "jedynki" może jednak zaskoczyć jedna fundamentalna zmiana: dotychczasowy system walki nastawiony na wartką akcję został zamieniony na taktyczne, drużynowe starcia, którym najbliżej chyba do tych z Dragon Age: Początku. Poza tym wszystko pozostanie bez większych zmian: nowy GreedFall postawi amocny akcent na fabułę i budowanie relacji z towarzyszami podróży, rozwój drużyny i personalizację postaci. Wersja gry wydana we Wczesnym Dostępie spotkała się ze sporą krytyką, jednakże "Pająki" pracują w pocie czoła, by tegoroczna premiera okazała się pełnym sukcesem. Czy tak się stanie - czas pokaże.
Ostatnim wartym wspomnienia sequelem jest Lords of the Fallen II. Pierwsza część odświeżonej wersji souls-like'a od CI Games rozbudziła apetyty na kontynuację, o której na razie wiadomo stosunkowo niewiele. Istnieje duże prawdopodobieństwo, że nowy LotF nie ukaże się przed końcem 2026 r., dlatego na razie chyba nie ma powodu szeroko się o nim rozpisywać.
Ambitne "indyki", których lepiej nie przegapić
W 2026 r. miłóśnicy niskobudżetowych produkcji powinni otrzymać w swe ręce szereg ambitnych tytułów - szczególnie, jeśli chodzi o dungeon crawlery. Tutaj na pierwszy plan wysuwa się Monomyth. Produkcja skromnego Rat Tower Software jest odą do klasyków gatunku i już na etapie Wczesnego Dostępu zbiera bardzo dobre opinie. Cralon, dzieło małżeństwa Pankratzów, czyli założycieli legendarnego studia Piranha Bytes, na razie jeszcze nie doczekał się wydania choćby alfy, lecz reputacja stojąca za twórcami pozwala wierzyć, że ten dungeon crawler skutecznie nawiąże do najlepszych gier z gatunku. Nie sposób też nie wspomnieć o polskim Dungeons of the Amber Griffin, czyli blobberze osadzonym w autorskim świecie Magicznych Kaszub. W tym wypadku ekipa pracująca nad grą nie posiada dużego doświadczenia w gamedevie, jednakże śledząc postępy można odnieść wrażenie, że idą one we właściwym kierunku i wcale niewykluczone, że jeszcze w tym roku świat kaszubskich legend zaistnieje w zupełnie nowym medium.
Kto od dusznych podziemi woli rozległe przestrzenie, ten również nie będzie narzekał na brak interesujących "indyków". Miłośnicy wartkiej akcji powinni przyjrzeć się z bliska Forsaken Realms: Vahrin's Call, który na dostępnych obecnie materiałach wygląda jak duchowy spadkobierca Skyrima. Ci, którzy preferują duży nacisk na fabułę, powinni z wypiekami wyczekiwać pełnej wersji Sacred Fire, które nie bez powodu nazywane jest "psychologicznym cRPG-iem". Co więcej, produkcja studia Poetic została osadzona w niezwykle ciekawym świecie Brytanii okresu rzymskiego, co stanowi dodatkowy smaczek dla miłośników historii.
Na koniec warto wspomnieć o dwóch grach wymykających się jasno określonym ramom. Pierwszą z nich jest Banquet for Fools - kolejna produkcja osadzona w świecie Serpent in the Staglands od pary niezależnych deweloperów, Hanny i Josepha. Gra może pochwalić się nietuzinkowym stylem graficznym, niebanalnym, choć nieco powolnym stylem walki, i szeroko rozgałęzioną fabułą. Wersja we Wczesnym Dostępie zbiera same dobre opinie, a premiera jej pełnej wersji powinna odbyć się w pierwszym kwartale 2026 r. Kolejną z godnych odnotowania tutaj gier jest Kromlech. Produkcja czeskiego Perun Creative na pierwszy rzut oka nie wyróżnia się niczym - ot, kolejny fantasy cRPG, tyle że osadzony w świecie starożytnych Celtów. Rzecz w tym, że jedną z głównych cech Kromlecha są tzw. Kryzysy. Mają one sprawić, że najważniejszą walutą w grze okaże się... czas! Tytułowy bohater będzie musiał bowiem spróbować spowolnić lub całkowicie zatrzymać nadciągający nieubłaganie koniec świata, a to, czy mu sie to uda, będzie zależało od wyboru Kryzysów, które rozwiąże i powodzenia swoich działań. To wszystko powinno sprawić, że nowa gra czeskiego studia przy każdym podejściu będzie wyglądała nieco inaczej, tym samym zachęcając do jej wielokrotnego przejścia.
Dla każdego coś miłego
Jak zatem widać, niemal każdy miłośnik cRPG-ów powinien znaleźć wśród tegorocznych tytułów coś dla siebie. Otwartym pozostaje pytanie, czy wszystkie ww. gry zostaną wydane w bieżącym roku kalendarzowym i czy spełnią one pokładane w nich nadzieje. Na udzielenie odpowiedzi w większości przypadków trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.