Relacja z XIII Dni Fantastyki

Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 30.07.2017 21:42

Odbywające się w podwrocławskiej Leśnicy Dni Fantastyki są festiwalem o bardzo długiej tradycji. W tym roku fantaści z całej Polski zjechali do Centrum Kultury Zamek już po raz trzynasty. Tradycyjnie na imprezie nie zabrakło reprezentacji naszego portalu, czego efektem jest niniejsza relacja. Jak się bawiliśmy? Czytajcie dalej!

(R)ewolucyjny program

Na przestrzeni ostatnich lat program DF-ów mocno ewoluował. Choć ogólna rama imprezy nie zmieniła się, to jednak różne bloki tematyczne pojawiały się i znikały. Nie inaczej było i w tym roku, kiedy doszło do szczególnie poważnych roszad. Podział znany z lat ubiegłych zniknął niemal całkowicie. Zamiast bloków tematycznych jak "literatura", "film", "komiks" czy "Gwiezdne Wojny" pojawiły się sekcje znacznie szersze i ogólniejsze: "goście", "gry" czy "fani dla fanów". Wprowadziło to nieco chaosu, zwłaszcza dla tych uczestników, których interesowały tylko pojedyncze bloki. Taka zmiana zakrawa o wyważanie otwartych drzwi i zdaje się, że była zupełnie niepotrzebna.

Pewnej zmianie uległa również konwencja niektórych punktów programu. Przede wszystkim spotkania autorskie zniknęły niemal całkowicie. Gości konwentu można było spotkać na rozmaitych panelach lub w wyznaczonych godzinach w specjalnej strefie, a właściwie namiocie, gdzie zaproszone osobistości świata literatury czy komiksu rozmawiały z fanami, podpisywały książki i udzielały wywiadów. Wydawać by się mogło, że taka inicjatywa znacząco zbliży do siebie autorów i fanów, ale... Nie było to nic, czego nie można było zaznać na poprzednich odsłonach Dni Fantastyki. Brak spotkań autorskich, które byłyby prowadzone przez kompetentnych prowadzących - a takich w Fandomie nie brakuje, co udowodniły poprzednie edycje DF-ów - okazał się za to dość mocno odczuwalny. Dyżury autografowe nie są czymś złym, ale rugowanie spotkań autorskich było zabiegiem niepotrzebnym.

Mimo tego, program konwentu prezentował się o wiele lepiej niż w poprzednim roku. Wówczas narzekałem na brak ciekawych literackich atrakcji i pod tym względem było widać zdecydowaną poprawę. XIII Dni Fantastyki odwiedziło kilku zagranicznych gości jak pisarze Graham Masterton, Brian McClellan, Angus Watson czy grafik Lazare Gvimradze. Nie zabrakło również znanych i lubianych polskich autorów książek i komiksów jak Rafał Kosik, Robert M. Wegner, Aneta Jadowska, Jakub "Dem" Dębski i wielu, wielu więcej. W programie nie zabrakło również paneli, prelekcji i konkursów przygotowanych przez fanów. Można zatem było dowiedzieć się jak wyglądała staropolska kuchnia, kim są herosi post-apokaliptycznych światów, a nawet jak wykorzystać medycynę w czasie sesji RPG. Nie można też nie wspomnieć o jak zwykle doskonale wyposażonym Games Roomie, który tradycyjnie już ulokowano w piwnicy dawnej fortecy. Wszak czy może być coś lepszego niż partyjka ze znajomymi w ulubioną planszówkę wśród chłodnych, piwnicznych murów?

Konwentowe życie kwitło także poza ścisłym terenem leśnickiego zamku. W pobliskim amfiteatrze odbył się szereg koncertów i pokazów, m.in. muzyki i tańców irlandzkich czy konkurs cosplayowy. Sporą popularnością cieszyły się wioski fanowskie. Na tegorocznych DF-ach można było spotkać w nich zarówno przedstawicieli zrujnowanego wojną atomową świata przyszłości, jak i skandynawskich wojów. Co ciekawe, ci ostatni nie tylko pokazywali jak posługiwano się mieczem w minionych stuleciach, ale także... uczyli odczytywania run, głagolicy i gry w hnefatafla, czyli skandynawskiego, średniowiecznego odpowiednika naszych szachów! Nieco starsi fani z pewnością docenili również blok dziecięcy, w którym można było zostawić swoje pociechy i cieszyć się festiwalem bez obaw o kolejne pokolenie fanów fantastyki.

Jedno się zatem nie zmieniło: program był bogaty w atrakcje i oferował "coś" dla niemal każdego uczestnika.

Od piwa do koszulek, czyli strefa gastronomiczno-handlowa

Strefa gastronomiczno-handlowa konwentu została w tym roku znacząco rozbudowana. W związku z powyższym musiała zostać przeniesiona na tyły zamku, co okazało się bardzo dobrą decyzją. Część gastronomiczna była oblegana niemal bez przerwy, jednakże nie może to dziwić; nie od dziś wiadomo, że konwentowicz to istota piwo-, kiełbaso- i burgerolubna - zwłaszcza w towarzystwie innych fanów fantastyki. Na tegorocznych Dniach Fantastyki po raz pierwszy można było się napić wyrobów Profesji, jednego z lokalnych browarów rzemieślniczych. Po latach raczenia się rozwodnionymi pseudotrunkami był to prawdziwy strzał w dziesiątkę! Tym bardziej, że browarnicy nie omieszkali wprowadzić do swojej oferty produktów nieco bardziej "fantastycznych".

Część stricte handlowa również się rozrosła. W zasadzie można było w niej kupić niemal wszystko, czego fan fantastyki mógłby zapragnąć: tematyczne koszulki, biżuterię, gry planszowe, kości, a nawet rozmaite wyroby rzemieślnicze - od kompasów przez kaletki po przyrządy alchemiczne. Określenie "niemal" jest o tyle adekwatne, że wśród licznych stoisk nie znalazłem ani jednego oferującego literaturę fantastyczną, co było dla mnie sporym zaskoczeniem. Wprawdzie w holu Zamku funkcjonowała "księgarnia konwentowa", lecz jej asortyment był dość skromny i niezbyt atrakcyjny cenowo. Jeżeli brak stoisk literackich w strefie handlowej był spowodowany chęcią zmonopoliwania sprzedaży książek przez księgarnię konwentową, to był to strzał w stopę. W przyszłości lepiej go nie powtarzać.

Trzynastka nie taka pechowa

Organizacyjnie gastronomiczno-XIII Dni Fantastyki wypadły całkiem dobrze. Obyło się raczej bez poważnych wpadek i kuriozalnych decyzji programowych, z którymi mieli do czynienia uczestnicy Dni Fantastyki rok wcześniej. Rejestracja na konwent nie wymagała stania w długim ogonku, choć zastanawiające jest, dlaczego niektórzy w swoich "pakietach startowych" otrzymali "książkowe" wersje programu konwentu, a inni tylko papierowe tabele programowe - i to dotyczy konwentowiczów przybyłych do Leśnicy już w piątek, więc nie może być mowy o wyczerpaniu zapasu tych pierwszych. Sam program prezentował się lepiej, choć decyzja o zmianie bloków tematycznych była pochopna. Z kolei na plus należy zaliczyć przeniesienie niektórych atrakcji do amfiteatru oraz rozszerzenie strefy gastronomiczno-handlowej i przesunięcie jej na tyły Zamku.

Reasumując, XIII Dni Fantastyki okazały się o wiele lepiej zorganizowanym konwentem od jego poprzedniej edycji. Nie była to wprawdzie najlepsza odsłona DF-ów, na jakiej byłem, ale na pewno pozostawi w mojej pamięci wiele pozytywnych wspomnień. Wszak konwent to przede wszystkim ludzie, a ci są najlepsi właśnie na DF-ach.