Dziewczyna z Dzielnicy Cudów - Aneta Jadowska - recenzja

Zdarzają się książki, o których jeszcze długo się myśli, przeżywa, jednym słowem książki mocne i wartościowe. O takie pozycje najtrudniej. Dobrze jest trafić na powieść wciągającą, dobrze napisaną, czytaną dla rozrywki i oderwania od rzeczywistości. Tu już jest lepiej, dużo łatwiej znaleźć taką pozycję. Niestety najłatwiej trafić na książkę wtórną, z oklepaną fabułą i będącą na poziomie nieco wyższym od popularnego „harlekina”. Do tej ostatniej grupy zalicza się Dziewczyna z Dzielnicy Cudów Anety Jadowskiej. Skąd tak negatywna opinia? Powodów jest niestety wiele.

Autorka fabułę osadziła w Warszawie, mieście dogłębnie zmienionym przez magię i przez nią podzielonym. Wars, bezpieczniejsza i mniej odmieniona część miasta, oraz Sawa - zdziczała dzielnica, do której lepiej się nie zapuszczać. Niewiele dowiadujemy się o alternatywnych miastach. W ogóle autorka mocno skąpi wiedzy czytelnikowi wydzielając okruszki informacji o uniwersum powieści, zasadach działania magii, społeczeństwie i prawach na jakich funkcjonuje stworzony przez nią świat.

Główną bohaterką powieści i jednocześnie jej najsłabszym ogniwem jest zabójczyni Nikita. Stanowi ona zlepek cech takich bohaterek jak Dora Wilk, Mercedes Thompson czy Kate Daniels. Kobiet walecznych, twardych, lecz rzecz jasna niezwykle wrażliwych, niedopuszczających do siebie uczuć oraz nieco aspołecznych, których charakter wyrobiła trudna przeszłość oraz trauma z dzieciństwa. Oczywiście naszej bohaterce przydałby się towarzysz, nawet jeśli zawsze działa solo, co również wynika z bogatej i trudnej przeszłości. I nagle znikąd wyłania się Robin - utalentowany, miły, sympatyczny i niezwykle „słodki”, który zgodnie z wolą pracownika czyli Zakonu Cieni zostaje dziewczynie przydzielony na dobre i złe. Czy Nikita wpuści go do swego życia i serca? Czytelniku - spróbuj zgadnąć. Nie powinno to być trudne.

Pozostali bohaterowie też nie wyróżniają się w jakikolwiek sposób, wręcz przeciwnie zlewają w nijaką szaroburą masę. Postacie skonstruowane są w sposób, jakiego chyba uczą na warsztatach pisarskich w USA - wszystko pod jedną linijkę i poprawne politycznie. Nuuuuda.

Oś fabuły skupia się wokół śledztwa prowadzonego przez Nikitę w sprawie zaginionej kobiety lekkich obyczajów. Tutaj autorka też się nie popisała, bardziej przewidywalnie nie mogło już być. Kiepskie i ubogie opisy, drętwe dialogi i wspomniani już bohaterowie powodują, że powieść trudno jest uznać za choćby znośną, a o poleceniu komuś, poza wielbicielami serii o Dorze Wilk tejże autorki, lepiej nawet nie myśleć.

Całkowicie nietrafionym pomysłem jest zastosowanie narracji pierwszoosobowej, gdyż czytelnik raczony jest ciągłym narzekaniem jaki to świat jest zły, los niesprawiedliwy, a ludzie głupi i podli. Tego typu narracja niesie za sobą ograniczenia, których Jadowska nie udźwignęła.

I tak jak pierwszą serię Jadowskiej o Dorze Wilk można jeszcze przeczytać uznając ją za okraszony trójkątem miłosnym paranormalny romans, w skład którego wchodzi i przystojny anioł i podniecający diabeł, tak Dziewczyna z Dzielnicy Cudów nawet takich atrakcji czytelnikowi nie oferuje. Trudno przewidzieć jakiej grupie wiekowej została dedykowana ta powieść, ale wyrobiony czytelnik w wieku powyżej 15 raczej nie zostanie będzie nią zachwycony. Jedyną dostrzegalną zaletą Dziewczyny z Dzielnicy Cudów wydaje się być poprawność językowa, choć i tutaj można przyczepić się do zbyt uproszczonego i mało wymagającego stylu.

Nie polecam.


Profil redaktora Honotara77


Opublikowano: 30.11.2016 21:11