Dzielnica obiecana - Paweł Majka - recenzja

Z każdym kolejnym rokiem Uniwersum Metro 2033 rozszerza się o kolejne kraje i miasta. Post-apokaliptyczny projekt Dmitrija Głuchowskiego już dawno przekroczył granicę Rosji, a do Polski zawitał w 2014 r. za sprawą omawianej tutaj Dzienicy obiecanej Pawła Majki. Dla krakowskiego pisarza był to powieściowy debiut, stąd obawy o jakość książki mogły wydawać się zasadne. Niesłusznie.

Podobnie jak czynili to inni pisarze tworzący wewnątrz Uniwersum Metro 2033, Majka postanowił umiejscowić akcję swojego dzieła w doskonale znanej sobie scenerii: krakowskiej Nowej Hucie. Czytelnikom niezaznajomionym z post-apokaliptyczną serią Głuchowskiego warto przypomnieć, że wszystko dzieje się już po atomowej zagładzie zwanej Pożogą. Jej przebieg w Krakowie był dość standardowy: śmierć większej części populacji, choroby popromienne, wszechobecna panika, a następnie dni, miesiące i lata spędzone w ukryciu. Z biegiem czasu na terenie Nowej Huty i okolic uformowało się jednak kilka społeczności. Jako pierwszą z nich poznajemy Federację Schronów, bowiem to właśnie z nich wywodzą się główni bohaterowie powieści: Marcin i Ewa.

Dzielnica obiecana zaczyna się dość niepozornie, by nie powiedzieć "nudno". Wspomniani bohaterowie są najmłodszymi członkami trupy aktorskiej, która podróżuje przez podziemne, sfederowane Schrony i bawi publikę opowieściami z przeszłości. Akcja nie porywa, lecz ten rozdział powieści stanowi znakomite wprowadzenie do świata krakowskiego post-apo: widzimy Schrony oczami ich mieszkańców, słuchamy legend o niemalże mitycznym Kombinacie, a także o życiu na powierzchni. Wystawiane sztuki stanowią również punkt wyjścia do refleksji na temat przemijania. Czy warto zachować dawną kulturę, czy może należy stworzyć zupełnie nową, przystosowaną do realiów zagłady? Czy jest sens zajmować się historią "starożytną" - czyli sprzed czasów zagłady, czy może lepiej skupić się na "tu i teraz"? Te pytania, choć padają już na początku książki, pozostają z nami aż do jej zakończenia.

Myli się jednak ten, kto sądzi, że bohaterom Dzielnicy... dane będzie zestarzeć się w zawodzie aktorów. Trupa wpada w wir szeroko zakrojonej intrygi, która zmusza Marcina i Ewę do porzucenia "sielskiego" życia w Schronach i wyprawy na powierzchnię, gdzie o przetrwanie jest niezmiernie trudno. To jednak właśnie w ruinach Nowej Huty powieść Majki naprawdę rozkwita. Industrialny charakter dzielnicy połączony z lokalną fauną i florą, które przez lata mutowały i przystosowywały się do nowych warunków, sprawiają wrażenie autentycznych. Krakowskiemu pisarzowi udało się w doskonały sposób przenieść klimat powieści Głuchowskiego na polskie podwórko, prezentując świat, który całkowicie nie zginął, lecz zaczął adaptować się do nowej sytuacji.

Post-apokaliptyczna Nowa Huta jest zresztą pełna osobliwości: różnorodnych frakcji i nietuzinkowych postaci. Autora warto pochwalić za kreację bohaterów drugoplanowych. Szrama i Ninel, którzy stanowią awangardę pościgu za Marcinem i Ewą, to bohaterowie z krwi i kości, zaś ich "związek" stanowi dodatkowy smaczek fabularny. Czytelnicy dobrze zaznajomieni ze światem Metra 2033 mogą Majce zarzucić za to pewną wtórność pomysłów w zakresie politycznej struktury krakowskich społeczności. Trudno jednak nazwać to poważnym uchybieniem - autor starał się trzymać pewnych ram, lecz przyprawił wszystko nutką lokalnego folkloru. Ostateczny efekt jest co najmniej zadowalający.

Dzielnica obiecana jest typową powieścią drogi. Postaci Ewy i Marcina ewoluują od chwili, gdy ich poznajemy, aż do zakończenia opowieści. Przybrane rodzeństwo od momentu rozbicia trupy musi bardzo szybko przyzwyczaić się do zupełnie nowych realiów: nieustannej walki o przetrwanie w świecie pełnym drapieżników. Nie są osamotnieni w swych zmaganiach, a napotykani bohaterowie - zwłaszcza pewien stalker o dość przewrotnym przydomku Wesoły - znacząco wpływają na ich przemianę. Kiedy dochodzi do grand finale, Ewa i Marcin są zupełnie innymi osobami.

Próba przeniesienia Uniwersum Metro 2033 na polskie poletko okazała się pełnym sukcesem. Choć Paweł Majka zaczerpnął co nieco z cyklu Głuchowskiego, to nie obawiał się wzbogacić powieści o autorskie pomysły. Dzielnica obiecana wypełniła pewną lukę na mapie polskiego post-apo i przetarła szlak innym autorom jak choćby Robertowi J. Szmidtowi. A to dopiero początek!


Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 13.12.2016 22:02