Legenda wikingów. Opowieści o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach - Artur Szrejter - Recenzja

Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 12.07.2017 08:47

Nigdy nie byłem miłośnikiem książek popularno-naukowych, zwłaszcza z obszaru, który bezpośrednio interesuje mnie historycznie. Niestety, często bywa bowiem tak, że pod płaszczem "przystępności" dla czytelnika maskowane jest spłycenie tematu, będące nierzadko efektem indolencji badawczej autora. Obok tak chwytliwego ostatnio tematu jak dzieje Ragnara Lodbroka nie mogłem jednak przejść obojętnie, nawet pomimo pewnych obaw. Promykiem nadziei był fakt, że za opracowanie zabrał się Artur Szrejter - archeolog z wykształcenia, a zatem osoba, która powinna być zdolna do właściwego czytania i interpretowania źródeł historycznych.

Jest to o tyle ważne, że będąca przedmiotem recenzji Legenda wikingów. Opowieści o Ragnarze Lodbroku, jego żonach i synach opiera się na dwóch tekstach z epoki: XIII-wiecznej Sadze islandzkiej o Ragnarze Lodbroku oraz historii zawartej w XII-XIII-wiecznych Czynach Duńczyków (oryg. Gesta Danorum) Saxo Gramatyka. Oba dzieła powstały zatem kilkaset lat po śmierci ich bohaterów, jednakże uznaje się je za najbardziej spójne. Na tych źródłach bazowali twórcy popularnego dziś serialu Wikingowie, na nich również Szrejter oparł swoją własną, zbeletryzowaną historię Ragnara Lodbroka.

Rezultat jest co najmniej interesujący. Szrejter za narratora przyjął bowiem norweskiego gawędziarza, który w zamian za odrobinę miodu snuje dwie opowieści o dawnym władcy Duńczyków, a każda z nich bazuje na jednym z wymienionych wyżej źródeł. Obie historie opowiadają o dumnym, mężnym i niezwykle sprawnym wojowniku, które nader wszystko miłuje złoto i kobiety. Nie brakuje w nich wartkiej akcji: łupieskich wypraw, walk z fantastycznymi potworami, a także starań o względy córek innych konungów Północy. Biografowie Ragnara zdają się być zgodni co do jego walki z potężnym wężem, choć przedstawiają ją w nieco inny sposób. Podobnie ma się rzecz z innymi ważnymi wydarzeniami z życia wikinga jak zdobycie przez niego przydomka Lodbrok czy moment śmierci. Różnic jest zresztą o wiele więcej niż punktów wspólnych. Każda z historii zdecydowanie inaczej tłumaczy pochodzenie Ragnara, podają różne imiona jego żon i synów, a nawet kolejność ich narodzin, nie są w pełni zgodne nawet co do kierunków podbojów. Osoby znające z serialu dzieje Lodbrokowej familii z łatwością rozpoznają swoich ulubieńców, choć w opowieściach nie brakuje również innych postaci, o których fani filmu z pewnością nigdy nie słyszeli.

To jednak nie znaczy, że nasz rodzimy archeolog nie odrobił pracy domowej - wręcz przeciwnie, trzyma się oryginalnych przekazów znacznie wierniej niż producenci filmu. Trzeba mieć na uwadze, że autorzy wymienionych wyżej korzystali zapewne z różnych przekazów, a i pamięć ludzka pewnikiem zatarła się od czasów życia Lodbroku do momentu spisania opowieści o nim. Warto jednak podkreślić, że Szrejter zbeletryzował oba źródła profesjonalnie, lecz bez naukowego zadęcia; przystępnie, lecz bez nadmiernego spłycania. O ile islandzka saga jest stworzona do karczemnej gawędy, o tyle w przypadku kroniki Saxo Gramatyka zadanie było o wiele trudniejsze. Pozbawioną dialogów relację niełatwo przełożyć na opowieść atrakcyjną dla przeciętnego czytelnika, toteż Szrejeterowi należą się tym większe wyrazy uznania za to, jak wykorzystał to źródło.

Legenda wikingów to krótka, lecz pasjonująca lektura. Nie zaspokoi tych, którzy szukają wyczerpującego opracowania sag i podań o Ragnarze Lodbroku. Stanowi za to znakomity punkt wyjścia dla każdego, kto nie jest z historią wikińskich podbojów za pan brat, a chciałby poszerzyć swoją wiedzę o sławnym władcy Duńczyków. Tak się właśnie powinno pisać dobre książki popularno-naukowe i miejmy nadzieję, że Artur Szrejter na tym nie poprzestanie.