Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku - Sabaa Tahir - Recenzja

Profil redaktora Sonky


Opublikowano: 12.07.2017 09:09

Półtora roku to czas niekiedy wystarczający na zatarcie wspomnień pozostałych po lekturze nawet najlepszej powieści. Kim byli bohaterowie? Jakie były między nimi relacje? I szczególnie: co, u licha, tam w ogóle się działo? Jeżeli hierarchizacja książek pod względem wrażeń ma jakikolwiek sens, to sensownym przybliżeniem zależności pomiędzy jakością lektury, a ilością zapamiętanych wątków wydaje się zwykła proporcjonalność. Innymi słowy: im lepsza książka, tym więcej zostaje w głowach. Nie sposób ukryć, że debiut Saby Tahir – Ember in the Ashes. Imperium ognia – potrafił zapewnić kilka miło spędzonych wieczorów, lecz w wyidealizowanej klasyfikacji znalazłby się kilka kroków za czołówką. Z tego też powodu zacząłem zadawać sobie wcześniej wymienione pytania, gdy z pierwszych stron kontynuacji uderzyło zatęchłe powietrze katakumb oraz odgłos przyspieszonych oddechów uciekających Lai i Eliasa.

Elias zostaje skazany na ścięcie za odmowę zabójstwa Lei w trakcie jednej z Prób. Chłopak pogodzony z losem udaje się na szafot, nie zdając sobie sprawy z tego, że dziewczyna przy pomocy Kucharki oraz Izzi opracowała plan wydostania go spod katowskiego topora. Świeżo upieczony Kruk Krwi – Helena – z niechęcią podchodzi do wypełnienia roli mistrza małodobrego jako swojego pierwszego zadania. Broń jednak podąża w stronę odsłoniętego karku młodzieńca, gdy nagle rozlega się huk, widok przysłaniają tumany kurzu, a szafot się zapada. Laia uwalnia Eliasa z więzów w zamian za obietnicę pomocy w drodze do Kauf - najpilniej strzeżonego więzienia Imperium, gdzie przetrzymywany jest brat dziewczyny, Darin. Szaleńcza ucieczka i wyścig z czasem rozpoczyna się.

Ember in the Ashes. Pochodnia w mroku jest typowo awanturniczą powieścią drogi. Bohaterowie muszą wznieść się na wyżyny sprytu oraz swoich (nadludzkich) umiejętności, by w całości dotrzeć do celu. Po drodze muszą dokonać ciężkich wyborów, poświęcić siebie, w zamian zdobywając nowe przyjaźnie. Ze względu na charakter opowieści książka jest dużo mniej brutalna niż poprzedniczka. Owszem, Imperium dokonuje olbrzymich zbrodni z ludobójstwem na czele, jednak to wszystko dzieje się gdzieś z dala od głównych bohaterów, którzy większą część akcji spędzają na skradaniu się. Należy mieć na uwadze, że autorka nadal nie unika podrzynania gardeł postaciom albo tortur.

Opowieść ponownie spięta jest w zadowalającą całość, a dodatkowego smaku nadaje wątek Heleny, która wyrusza w pościg za dwójką zbiegów. Niestety, tym razem autorka nie unika kilku pomniejszych błędów logicznych jak bezgłośne dobycie szabli w katakumbach kilka kroków od wrogów czy ukrywanie pokaźnego arsenału w fałdach ubrań. Gorsze wrażenie wywołuje jednak sam finał. Wydaje się stworzony na siłę, bez większego pomysłu, a im więcej przerzuconych kart powieści, tym płytsze postacie spotykamy. Dodatkowo cały rozdział z wykorzystaniem zawartości absurdalnie głębokich zakamarków odzieży jest na tyle naiwny, że ciężko nie zastanawiać się czy nie jest placeholderem, który zapomniano zastąpić przed wydrukiem.

Kilka rys znalazło się także na bardzo zgrabnie nakreślonym w poprzedniej części romansie między bohaterami. Elias i Laia tworzą parę z rodzaju, parafrazując redakcyjnego kolegę Murky’ego: „tych co chcą, a nie mogą”, choć autorce trzeba oddać, że niemożność uzasadnia rozsądnie. Ciężko zrozumieć dlaczego, mimo że bohaterowie mają się wyraźnie ku sobie, Elias tęskni za Heleną, a Laia chętnie garnie się do Keenana. Może jednak niewystarczająco chcą? Problem w tym, że autorka ani raz nie uzasadnia dokonywanych wyborów, przez co wątek traci na wiarygodności.

Z całą pewnością o słabościach dużo łatwiej pisać, ale trzeba oddać Tahir, że Pochodnia w mroku jest całkiem dobrą młodzieżówką. Autorka mimo kilku niedociągnięć i wyraźnie słabszej końcówki ponownie dostarcza wartką akcję z ciekawymi postaciami na pierwszym planie. Fabuła, którą tak naprawdę dopiero poznajemy, wydaje się obiecywać kolejne warte przeżycia przygody, a na uwadze warto mieć fakt, że w chwili obecnej w zapowiedziach wydawniczych widnieją dwa kolejne tomy. Miejmy tylko nadzieję, że cykl nie rozrośnie się do niewyobrażalnych rozmiarów kończąc się na kilku treściwych tomach