World of Warcraft: Przez mroczny portal - Christie Golden, Aaron Rosenberg - Recenzja

Profil redaktora Murky


Opublikowano: 19.03.2019 00:27

Od czasu, gdy Przez Mroczny Portal trafiło do zachodniego czytelnika, minęła ponad dekada. Teraz, za sprawą wydawnictwa Insignis, z powieścią mogą zapoznać się również Polacy. Czy warto było tak długo czekać? Ogólnie rzecz biorąc owszem, ale...

Aby nie narażać się Światłości i nie naruszać naturalnego biegu rzeczy, zacznijmy jednak od rysu fabularnego. Przez Mroczny Portal jest bezpośrednią kontynuacją Fal ciemności. Horda została rozbita, przeklęta brama pomiędzy światami zniszczona, a członkowie Przymierza mogą się wreszcie cieszyć z ciężko wywalczonej wolności. Jak wiadomo, spokój w Azeroth jest żywotny niczym jętka, więc na horyzoncie szybko pojawiają się kolejne kłopoty. Okazuje się, że Khadgar nie spisał się tak dobrze, jak mu się wydawało i wykonał tylko część pracy. Mroczny Portal przetrwał po stronie Draenoru i wkrótce ponownie się otworzy. Ner'zhul, wódz orków, nie zamierza kolejny raz powtarzać błędów z przeszłości i ani myśli na stałe osiedlać się na ziemiach ludzi. Armia inwazyjna służy wyłącznie jako przykrywka, a główne zadanie ma wykonać niewielki, elitarny oddział, którego celem jest zdobycie kilku potężnych artefaktów. Jeśli upadły szaman dopnie swego, zagrożone będą wszystkie światy w uniwersum. Khadgar i Synowie Lothara nie mogą do tego dopuścić. Organizują siły ekspedycyjne i przeprowadzają kontratak na ziemie orków. Wojna przenosi się do Draenoru.

Pod względem fabuły Przez Mroczny Portal to nie lada gratka dla miłośników wykreowanego przez Blizzard świata. Choć książka w dużym stopniu powiela wydarzenia znane z dodatku do Warcrafta II, znacząco rozbudowuje narrację i rozwija niektóre wątki. Czytelnicy dowiedzą się między innymi w jakich okolicznościach powstało Nethergarde Keep, lepiej zrozumieją motywacje Ner'zhula, a także odświeżą sobie znajomość geografii Outlandu (vel Rubieży). [MINISPOILER]: Uważniejsi domyślą się też, jak powstał oryginalny Król Licz oraz docenią skalę i rozmach, z jakim myśli Deathwing. [KONIEC SPOILERA]

Wszystko pięknie, ale problem w tym, że jakieś pół roku temu miałem okazję przeczytać tę książkę w oryginale i jak na ironię zrozumiałem ją wtedy lepiej niż w moim własnym języku. Rozumiem, że to sprężyna Blizzarda i pojmuję, że chodzi o uniknięcie pokrętnych polsko-angielskich potworków. Wyobraźcie sobie choćby coś takiego: ”Grommash Hellscream chwycił za Gorehowla i ciął przeciwnika, rosząc jego krwią spękaną ziemię Blasted Landu”. Brr! Z drugiej strony, choć całkiem nieźle znam tutejsze realia, z trudem domyślałem się, że „Rzezimiot” to wspominany Gorehowl, a Nethergarde Keep przechrzczono na Twierdzę Otchłani. No i dlaczego u licha Khadgar mógł zostać Khadgarem, a ork Kargath zmienił się w Kargata? Gdzie tu konsekwencja? Jeśli przypadkiem czyta to ktoś decyzyjny, mam nieśmiałą prośbę: umieszczajcie, proszę, na końcu książki krótki, polsko-angielski słowniczek nazw własnych. Parę dodatkowych stron raczej nie zrujnuje wam budżetu, a nam znacząco uprzyjemni lekturę. O nic więcej nie proszę.

Mimo kilku niedogodności Przez Mroczny Portal to solidna propozycja dla fanów Warcrafta. Dialogi bywają co prawda drewniane jak architektura Thunder Bluff, a niektórzy bohaterowie mogą poszczycić się psychologiczną głębią godną podpitych murlocków, ale to przecież oczywista oczywistość. Ważne jest to, że ilość wiedzy, jaką przemycają Christie Golden i Aaron Rosenberg stanowi wystarczającą nagrodę za wszelkie trudy. Zaręczam, że podczas lektury nieraz uśmiechniecie się z satysfakcją, bo kilka klocków wskoczy na swoje miejsca, a mętne epizody z historii uniwersum nabiorą wreszcie sensu.