Pokuta - Robert Cichowlas - Recenzja

Wydawać się może, że w okolicach czerwca 2011 roku coś w ówczesnym trendzie literatury pękło, jakaś niewidzialna bariera, która oddzielała książkę od pornografii. Niezaprzeczalny sukces Trylogii Greya musiał skłonić wydawców i pisarzy do zastanowienia się nad faktem czy należy podążać drogą wyznaczoną przez panią ukrywającą się pod nazwiskiem James. W wyniku tego na rynku znaleźć można książki, które próbują się wybić na fali popularności wspomnianego cyklu. Niestety, coraz wyraźniej trend ów jest zauważalny w szeroko pojętej fantastyce, a Pokuta – opowiadanie Roberta Cichowlasa – może być tego najlepszym przykładem.

Główną bohaterką jest Meg - młoda dziewczyna, która otwarcie przyznaje, że jest seksoholiczką. Przez jej chorobę niszczy niemal idealny związek. Niestety, przypadłość owa zawiedzie ją do kochanka, który nie będzie tym, za kogo się podaje. O fabule nie można powiedzieć nic więcej, jest jedynie drugoplanowym elementem w tworze Cichowlasa i chowa się za tym, co w Pokucie stanowi najważniejszą rolę – przedstawieniem seksu.

Czytelnik otrzymuje tu niecałe 30 stron porno. Obrzydliwego, niesmacznego opisu seksu, który ani przez chwilę nie może się podobać przeciętnemu Kowalskiemu. Meg opowiada o trzech kochankach o zbyt wybujałej, a wręcz chorej wyobraźni. Język nie należy do skomplikowanych, jest wulgarny oraz bezpośredni. Ciężko docenić fakt, że Cichowlas używa szerokiego wachlarza epitetów wszystkiego, co ze stosunkiem płciowym związane. Z żalem można zauważyć, że przez ów kształtujący się trend odchodzą chyba w niepamięć sceny erotyczne, które przepełnione były niezwykłym klimatem, a w czytelniku wywoływały gęsią skórkę. Niestety, autor właśnie w ten schemat próbuje się wpasować tworząc Pokutę.

Przeciętnemu czytelnikowi, niebędącemu w stanie przebrnąć przez historię Greya, ciężko będzie rozgryźć, czemu Cichowlas popełnił to opowiadanie. Z jakiej potrzeby zrodziło się w umyśle autora. Pokuta nie zawiera w sobie żadnego przekazu. Meg opowiada o trzech kochankach, dalej zastosowano niewielki zwrot akcji, kilka akapitów bez żadnego wulgaryzmu (!) i jeszcze gorszy niż przydługi wstęp finał. Opowiadanie nie porywa ani szczątkową fabułą, ani językiem, ani tym bardziej seksem, który gra tutaj pierwsze skrzypce. Zadziwia, że komuś do głowy może przyjść pomysł zaspokajania partnerki... świecznikiem. Pytać w takim razie można, czemu? Dlaczego Cichowlas wydał na świat opowiadanie, które reprezentuje sobą tak niski poziom?

No dobrze, tekst promowany jest jako połączenie nadnaturalnego horroru oraz erotyki, które nawiasem mówiąc przy erotyce nawet nie stało. Przyznać należy, że po zapoznaniu się z Pokutą ciężko wskazać jakikolwiek element horroru, jedynie spojrzenie na notkę wskazuje, że miały się one w utworze znaleźć. Ciężko zatem nawet stwierdzić czemu ów dopisek dodano. Czyżby po to, aby sprawić wrażenie, że opowiadanie jest czymś więcej niż wskazywałaby na to rzeczywistość?

Pokutę można polecić jedynie osobom przepadającym za literaturą niewiele różniącą się od pornografii, tylko wtedy czytnik będzie drżał z podniecenia, a palec niecierpliwie przewijał kolejne zdania. Wszystkim innym należy opowiadanie z czystym sercem odradzić w trosce o zachowanie zdrowia na umyśle.


Profil redaktora Sonky


Opublikowano: 24.03.2013 20:58