Dragon Age: Początek - Przebudzenie - retrospekcja

Po finałowej scenie pierwszego Dragon Age mogłoby wydawać się, że bohaterowie nie będą mieli już więcej poważnych problemów – ot, arcydemon został pokonany, horda pomiotów rozbita, a niedobitki ścigane zarówno przez sprzymierzone wojska, jak i podnoszącą się z kolan Szarą Straż. Przebudzenie, pierwszy (i jedyny) dodatek do Dragon Age, rozpoczyna się w momencie, gdy główny bohater przybywa do nadanej mu twierdzy i zastaje ją... w oblężeniu pomiotów.

Gry PC - Galeria - Dragon Age: Początek - Przebudzenie - Screeny

Nawiązań do pierwotnej fabuły w „Przebudzeniu” jest zadziwiająco niewiele – owszem, pojawia się kilka postaci już dobrze znanych (Oghren czy Wynne, jednak tym razem nie będzie możliwe zwerbowanie uzdrowicielki do drużyny), lecz jest to raczej hermetyczny epizod z nowym zagrożeniem stojącym na drodze Szarego Strażnika. Chociaż fabularnie obyło się bez fajerwerków (misje poboczne zrealizowano na zasadzie „przynieś-podaj-zabij coś tam”, tylko jeden epizod związany z Justynianem, duchem, jest warty uwagi), to sytuacja odrobinę poprawia się w finale, w którym tym razem faktycznie mamy realną możliwość zadecydowania o dalszych losach Plagi.

Przebudzenie jest zaskakująco krótkie, szczególnie w odniesieniu do 40 – 50 godzin rozgrywki, jaką oferował oryginalny Dragon Age. Dodatek przy dokładnej eksploracji zajmuje około… dwunastu do piętnastu godzin. Tym bardziej, że tak naprawdę nie ma zbyt wiele lokacji, które zajęłyby gracza na dłużej - kilka pomniejszych odwiedzi się dosłownie przelotem, inne zajmą dłuższą chwilę (miasto, opuszczona krasnoludzka twierdza i bagna – te ostatnie to prawdopodobnie najdłuższa część „Przebudzenia”, bo odwiedzimy je także w Pustce).

Gry PC - Galeria - Dragon Age: Początek - Przebudzenie - Screeny

W sferze rozgrywki Przebudzenie także nie oferuje zbyt wiele. Kwestia dokładnego przeszukiwania map w poszukiwaniu ukrytych skarbów została zredukowana niemalże do zera, podobnie jak konsekwencje wyborów bohatera. Owszem, nadal możemy wyeliminować potencjalnego członka drużyny przez na przykład wsparcie templariuszy tropiących zbiegłego apostatę, ale tak naprawdę to koniec możliwości stawianych graczom. Poważniejszy wybór dokona się dopiero w finale, ale i on nie będzie miał specjalnego przełożenia na pozostałą część gry. A szkoda – pierwsza część Dragon Age dawała graczowi zdecydowanie większą swobodę wyborów.

Na plus można policzyć jednak rozbudowanie gry o pewne aspekty (szkoda jednak, że instalacja „Przebudzenia” nie daje tych możliwości także w podstawce) – w przypadku craftingu możliwe jest własne tworzenie run. Trzeba jednak uważać – tym razem jest to zadanie o rzędy wartości bardziej czasochłonne niż poprzednio, gdzie na naprawdę potężne kamienie można było po prostu natknąć się w czasie podróży. Drzewka umiejętności zostały poszerzone, każda z postaci zyskała także dwie dodatkowe specjalizacje i możliwość wyboru trzech z nich (w miejsce dotychczasowych dwóch). Do tego garść nowego uzbrojenia – zmiany w mechanice trudno nazwać rewolucyjnymi, ale na pewno wnoszą one trochę świeżości do tego, co znamy z Dragon Age.

Gry PC - Galeria - Dragon Age: Początek - Przebudzenie - Screeny

Dragon Age: Początek - Przebudzenie to, niestety, nawet nie połowa tego, co otrzymali gracze w podstawce. Zaskakująco hermetyczny epizod zajmuje raptem kilkanaście godzin gry, jeśli zaś skoncentrować się tylko na głównym wątku, to całość jest zapewne do ukończenia w mniej niż dziesięć, a fabularne konsekwencje naszych czynów zostały bardzo mocno zredukowane. Do tego stopnia, że przez większość czasu w „Przebudzeniu” zajmować się będziemy tylko i wyłącznie walką, a jedynego poważniejszego wyboru dokonamy dopiero w samym finale. Kilka zmian i usprawnień w mechanice to za mało, by przykryć tak małą ilość średnio dopracowanego materiału – a szkoda, bo fabuła w ogólnym zarysie dawała dość spore pole do popisu.


Profil redaktora Fenris


Opublikowano: 09.05.2014 06:59