Najlepsze RPG-i 2017 r. - podsumowanie

Dla graczy RPG-owych rok 2017 zapowiadał się naprawdę ekscytująco. Kontynuacje serii, powroty klasyków, zupełnie nowe gry... Niewątpliwie było w czym wybierać. Które gry okazały się najlepsze? Które zawiodły? Postanowiliśmy się przyjrzeć temu zagadnieniu w naszym subiektywnym rankingu!

"Turówki" rządzą!

Odkąd Wasteland 2 wskrzesiło podgatunek "turowych" RPG-ów, każdy kolejny rok przynosi nam nowe produkcje z tej kategorii - i są to jedne z najlepszych produkcji na rynku! Jednym z największych hitów minionego roku - i to nie tylko wśród RPG-ów, ale w ogóle wśród gier - było Divinity: Original Sin II. Pierwsza odsłona nowej serii gier od Larian Studios zawiesiła poprzeczkę niezwykle wysoko, lecz Belgowie nie zawiedli! Największy mankament "jedynki", czyli fabuła, doczekał się znaczących poprawek. Do tego ogromny świat, mnogość wyborów i wiążących sie z nimi konsekwencji, ulepszony system walki i... osobliwy humor - wszystkie te składniki złożyły się na wielki sukces sympatycznej ekipy z Gandawy. Divinity: Original Sin II podbiło serca graczy i pozwoliło Belgom na dobre odbić się od dna, dzięki czemu możemy oczekiwać, że w przyszłości deweloperzy uraczą nas kolejnymi znakomitymi tytułami!

Kolejnym gorącym tytułem z branży RPG był Torment: Tides of Numenera. W owej grze, w przeciwieństwie do Wasteland 2, inXile Entertainment postawiło bardzo mocny akcent na fabułę, co zresztą nie może dziwić, skoro gra miała być duchową kontynuacją Planescape: Torment. Efekt? "Ściany tekstu", które wielu fanów ostatniego z wymienionych RPG-ów pokochało, lecz reszta... Cóż, można powiedzieć, że nie chwyciłą bakcyla. Można zresztą odnieść wrażenie, że twórcy Tides of Numenera popełnili ten sam błąd co ich poprzednicy w przypadku gry osadzonej w Wieloświecie: budowanie świata i fabuły zostało okupione niedostatkami w systemie walki, co dla wielu graczy okazało się nie do przyjęcia. Można zatem powiedzieć, że nowy Torment zadowolił przynajmnej część wiernych fanów, lecz o sukcesie kasowym nie może być mowy. Kontynuacja wydaje się niezbyt prawdopodobna.

Poza wymienioną dwójką nie brakowało również mniejszych, niezależnych, lecz nie mniej ambitnych produkcji. Świetnym przykładem tego może być Expeditons: Viking. Dzieło duńskiego studia Logic Artists to hołd złożony dawnym skandynawskim wojownikiem, a jednocześnie wspaniała przygoda na kilkadziesiąt godzin. Miłośnicy historii oraz wymagającej, pełnej niuansów turowej walki nie powinni przegapić tej gry.

Stare-nowe otwarte światy

Gry oparte na sandboksowych, otwartych światach cieszą się coraz większą popularnością, co mogliśmy zaobserwować również na rynku cRPG-ów. Świetnym tego przykładem okazał się ELEX. W swoim najnowszym dziele niemieckie studio po raz pierwszy zdecydowało się opuścić bezpieczne światy fantasy Gothic i Risen, by wyruszyć do krainy przyszłości, gdzie wielki kataklizm doprowadził do wymieszania się zaawansowanej technologii oraz magii.

Koncept ciekawy, ale nie trafił w gusta wielu graczy. Nie raz i nie dwa narzekano na przestarzałą grafikę, niespójną fabułę czy liczne błędy, jednak w ostatecznym rozrachunku ELEX prezentuje się całkiem nieźle. Jeżeli ktoś ceni sobie dotychczasowe produkcje Piranha Bytes, to równie dobrze odnajdzie się w najnowszym dziele studia.

Na zupełnie przeciwległej osi znajduje się Mass Effect: Andromeda. Nowa gra BioWare'u - już bez komandora Sheparda - to wyprawa do zupełnie nowej galaktyki, którą rasy żyjące w Drodze Mlecznej powinny w dłuższej perspektywie czasu skolonizować. Nowe światy, nowe gatunki obcych, nowy silnik gry i kompletnie odmieniony system walki - co mogło pójść źle?

Okazuje się, że całkiem sporo - zwłaszcza, że ekipa tworząca Mass Effect: Andromedę nie miała wiele wspólnego z producentami "Shepardowskiej" sagi. Naciągana fabuła, niedopracowany system eksploracji oraz fatalne animacje sprawiły, że najnowsza produkcja BioWare'u została przez wielu okrzyknięta najgorsza grą 2017 r. Być może nie jest aż tak źle, ale na pewno nie tego spodziewali się fani, którzy jeszcze do niedawna śledzili poczynania Sheparda et consortes w walce ze Żniwiarzami.

Zawiedzione nadzieje

Mass Effect: Andromeda był tylko jednym z cRPG-ów, które nie spełniły pokładanych w nich oczekiwań. Wśród nich należy wymienić The Great Whale Road niezależnego studia Sunburned Games. Niestety, ale Hiszpanom nie udało się poprawić błędów, które raziły, gdy gra znajdowała się w fazie Wczesnego Dostępu i mimo dodania dwóch kolejnych rozdziałów opowieści, ten taktyczny, historyczny eRPeG utonął w morzu przeciętności. Pociągnął też na dno Sunburned Games, które kilka miesięcy po premierze pełnej wersji gry zostało rozwiązane.

Takiego losu nie chciało podzielić kilku innych deweloperów, którzy mieli wydać swoje nowe RPG-i w zeszłym roku, lecz ostatecznie przesunęli daty premiery na 2018 r. Mowa tutaj m.in. o Kingdom Come: Deliverance Warhorse Studios, BattleTechu Harebrained Schemes czy Vampyrze Dontnod Entertainment. Na każdą z tych gier przyjdzie nam jeszcze poczekać od kilku do kilkunastu tygodni, dlatego z ich ocen musimy się wstrzymać do przyszłorocznego zestawienia.

Bywało lepiej...

2017 r. okazał się dla miłośników cRPG-ów dość przeciętnym rokiem. Owszem, pojawiło się kilka hitów, w które nie sposób nie zagrać, lecz równie wiele obiecujących gier nie spełniło pokładanych w nich nadziei. Jak będzie w przyszłym roku? To już materiał na osobną dysputę...

A jakie jest wasze zdanie?


Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 18.01.2018 00:41