Gdy po Diablo Immortal opadł kurz...

Profil redaktora Sonky


Opublikowano: 11.11.2018 12:11

O Diablo III napisano już chyba wszystko. Narzekano, że klimat znacząco odbiega od tego, co zaprezentowano na pierwszych zwiastunach. Atmosfera nie tak gęsta, jak w kultowej dwójce. Build postaci ograniczono do wyboru runy i umiejętności. Bardzo słusznie oberwało się aukcjom, z których szybko się wycofano. Choć Diablo III potrafiło przynieść sporo frajdy (szczególnie w kanapowym co-opie na konsoli!), to odbiór społeczności był raczej chłodny. Średnia ocen 4.1/10 dla PC-towej wersji w serwisie Metacritic mówi sama za siebie. Przez to z dużo większą niecierpliwością wyczekiwano kolejnej części popularnego hack & slasha, oczekując powrotu do korzeni. Tym większe było rozczarowanie graczy, gdy okazało się, że Diablo Immortal będzie grą mobilną. W trakcie tej jednej chwili wszyscy wojownicy z trzech stron konfliktu konsola vs. konsola vs. PC wspólnym głosem zakrzyknęli: „gra mobilna, to nie jest gra!”.

Gry mobilne rosną i rosnąć będą. Wystarczy spojrzeć jak, na rodzimym rynku radzi sobie Ten Square Games. Według artykułu Forbesa z 2016 roku udział „mobilnej” części rynku wśród gier w Chinach wzrósł niemal siedmiokrotnie (do blisko 37%) w ciągu czterech lat, gdzie największe tytuły należą do Tencent oraz NetEase. Z tą druga firmą Blizzard na rynku azjatyckim współpracuje już blisko 10 lat. Teraz NetEase zajmie się produkcją Diablo Immortal na bazie swojego wcześniejszego tytułu Crusaders of Light. Jaki z tego wniosek? Diablo Immortal kierowane jest do azjatyckiego odbiorcy, a duet Activision Blizzard chce uszczknąć co nieco z ogromnego tortu, jakim stał się rynek gier mobilnych.

Problemem nie jest fakt, że zapowiedziana gra wyjdzie na smartfony. Hearthstone radzi sobie świetnie, Fallout: Shelter okazał się takim sukcesem, że przeniesiono go na inne platformy, a TES: Blades wydaje się kuszącą ciekawostką. Problemem jest, że nadzieje graczy zostały niepotrzebnie rozbudzone. Diablo uczyniono tematem głównego panelu na tegorocznym Blizzconie, wcześniej dochodziły plotki o powstającym MMO ze świata Sanktuarium, a wiele osób po cichu liczyło na remaster dwójki, która zestarzała się z dużo mniejszą godnością niż WarCraft III otrzymujący odświeżoną wersję. Blizzard starał się studzić emocje przed imprezą, jednak na niewiele się to zdało. W chwili pisania tekstu trailer rozgrywki ma 93,71% negatywnych opinii, „cinematic” 96,47%, a wideo z pytaniem o spóźniony primaaprilisowy żart dobija do miliona wyświetleń na samym YouTube. Wszystko to pokazuje jak bardzo community jest niezadowolone.

Diablo Immortal nie jest złym posunięciem, a z finansowego punktu widzenia wydaje się rozwiązaniem bardzo dobrym. Burza nie zostałaby rozpętana, gdyby „mobilkę” ogłoszono obok kolejnego dodatku do Diablo III (albo w okolicach premiery/zapowiedzi Reaper of Souls), poza Blizzconem lub przy, nawet wczesnej, zapowiedzi czwartej części ukochanego diabełka. W jednej z internetowych dyskusji słusznie zauważono, że Microsoft rozwiązał ten problem dużo lepiej przy okazji Gears POP! Gdy zabawny spin-off wydawał się pogrzebaniem marki, to szybko pokazano Gears 5, nie dając malkontentom powodów do narzekania. TES: Blades zapowiedziano chwilę przed teaserem szóstej części The Elder Scrolls nieukazującym absolutnie żadnej zawartości. Prawdopodobnie twórcy sami w chwili obecnej wiedzą niewiele więcej. Każdy zdawał sobie sprawę, że spadkobierca Skyrima jest w planach, jednak wiedzieć, a zobaczyć, to dwie różne historie. Wysłano jasny sygnał: "przynosimy wam ciekawostkę na smartfony, ale nie zapominamy gdzie, leżą nasze korzenie".

Z drugiej strony Blizzard nie za bardzo miał czym wypełnić tegoroczną imprezę. Wyobraźcie sobie, co by się działo, gdyby jako główny temat wybrano WarCrafta. Choć wersja Reforged mogłaby się obronić, to oczekiwania wobec wznowienia RTS-a byłyby jeśli nie większe, to przynajmniej podobne. Tym samym wszyscy zastanawialiby się, dlaczego dostajemy odgrzewanego kotleta zamiast kontynuacji, a o Diablo szybko by zapomniano. Może warto sobie zrobić przerwę w organizacji Blizzconu, a ogłoszenia o spin-offach, nowych postaciach i prezentację przepięknych "cinematików" rozłożyć po równo na E3 i gamescom?

Czy Diablo Immortal odniesie sukces? Prawdopodobnie tak. Czy znajdzie szerokie grono odbiorców? Oczywiście. Czy Blizzard się skończył i wydanie „mobilki” jest pierwszym zwiastunem końca? Nie. Czy z gry będą zadowoleni gracze wychowani na pierwszej i drugiej części Diablo? W większości nie. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że tak głośny odzew fanów przyczyni się do szybszego ujawnienia planów związanych ze „stacjonarnym” Sanktuarium.


Kingdom Come: Deliverance - kupuj bez DRM na GOG.com!