Superkarpik

Members
  • Content Count

    547
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

0 Neutral

About Superkarpik

  • Rank
    Posting Freak
  • Birthday 08/29/1990

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Słyszał pomrukiwanie schodzącego Fletchera i Marco, którzy widocznie dowiedzieli się już czegoś od Shauri. Jedno słowo usłyszał wyjątkowo wyraźnie. Samobójstwo. Po chwili cała czwórka, stała przed nim wyprostowana z bronią przewieszoną przez ramiona i plecy. Luneta delikatnie przytaknęła mu głową , by zaczynał to co miał powiedzieć. W pewnym sensie była ona jego zastępczynią, i często choćby podświadomie słuchał się jej porad i zaleceń. - Nie mamy wiele czasu na wyjaśnienia. Mamy wyjść na zewnątrz i sprowadzić na te mutanty piekło. - Albo sami na siebie – Wymruczał Charlie, na co Elizabeth obrzuciła go wyjątkowo krytycznym spojrzeniem. - Wiem, że nie będzie łatwo i wiem, że wszyscy się boimy, ale takie dostaliśmy rozkazy i musimy je wykonać. Przyszłość całej tej operacji zależy od tego, jak się teraz spiszemy. -A czy w ogóle musimy wychodzić? Czy armia mutantów zauważy brak jednej drużyny? Możemy przecież zostać w tym domku i wyłuskiwać z odległości pojedynczych wrogów. - Nie słyszałeś rozkazów? – Luneta dopadła do Fletchera łapiąc go za ramiona – Nauka i dyscyplina to podstawa bractwa! Więc zachowaj swoje tchórzowskie gadki dla siebie! - Nie jestem tchórzem! To zwykłe samobójstwo! – Charlie wyszarpał się z chwytu i gotowy był zaatakować snajperkę, gdyby nie ingerencja pozostałych członków drużyny. Zamieszanie przerwał dopiero Chris wyciągający z kieszeni pozostałe mu trzy granaty odłamkowe. Ich widok natychmiast uspokoił wszystkich. Zaczął przewracać nimi w dłoni jakby były owocami. - Zróbmy to dla Barnacky’ego. Dla Generała. - Dla generała! – Zakrzyknęła Shauri a za nią pozostali. Cała piątka z krzykiem wybiegła z domu, ich fortecy i schronienia. Rycerz natychmiast wyrzucił do przodu wszystkie trzy granaty nawet nie celując. Biegli przed siebie ze wszystkich sił wypatrując zarówno mutantów jak i dobrych miejsc by się schronić. Po przebiegnięciu co najmniej dwóch kilometrów, w pewnym momencie Chris spostrzegł klęczącą Lunetę. Zaczęła strzelać, do celu, który był dla niego nadal nieosiągalny. Nawet nie zamierzał pytać o wroga. Po prostu biegł dalej. Kiwnął lewą ręką, a Charlie i Zszywacz natychmiast pobiegli we wskazanym im kierunku. On sam pobiegł z Shauri na prawo pozostawiając lunetę na środku, tworząc w ten sposób odwróconego klina. Elizabeth nie przestawała strzelać, pomimo, że nikt z drużyny nikogo jeszcze nie widział. Czyżby dopiero teraz widząc powagę sytuacji zaczęła wykorzystywać pełnię swoich umiejętności? Chris pokiwał do Zszywacza by biegli dalej prosto, pozwalając jedynie Lunecie na samowolkę. - Kontakt! – krzyczała Shauri. W tym samym momencie dowódca wypatrzył masywne sylwetki wynurzające się zza budynków i rusztowań. Oceolla była przedwojennym kompleksem fabrycznym, więc było tu wystarczająco dużo ścian, gruzów i zbrojonych budynków, by zapewniać strategiczna przewagę. Nagle Chris usłyszał głośny krzyk za sobą. Instynktownie upadł na ziemię szukając osłony jednocześnie oglądając się za siebie. Elizabeth trafiona serią padła na ziemię. Charlie tak jak Zszywacz schronili się w Leju. Shauri schowała się za ogromnym głazem osmolonym ze wszystkich stron. - Luneta! – krzyczał, ale nie uzyskał, żadnej odpowiedzi. Odwracając się dostrzegł, kałużę krwi. Poderwał się na równe nogi by dobiec do niej. Jej wystraszone oczy patrzyły na niego. Szybkim ruchem chwycił ją za ramiona i zaczął ciągnąć w pobliże najbliższej osłony. Zszywacz był za daleko, by ciągnąć ją do niego. Usłyszał kanonadę karabinów bractwa ze wszystkich stron. To nie byli tylko Zszywacz i Charlie na przedzie. Rozpoczęła się operacja dziesięciornica. Członkowie drużyny potok z łatwością mogli dojrzeć eksplozje zarówno na wschodzie jak i zachodzie od swoich pozycji. Prawdopodobnie musiały być to drużyny Szpon i Cień. Poza nimi tylko Sztylet mógł przeprowadzić tak głośne wejście. Natężenie strzałów w kierunku Potoku znacznie osłabł. Na tym polegał główny aspekt dziesięciornicy. Atak ze wszystkich stron znacznie rozpraszał przeciwnika. - Zszywacz! – Chris starał się ze wszystkich sił przekrzyczeć kanonadę pocisków przelatujących im nad głowami. Choć ostrzał osłabł, to nadal był śmiertelnie niebezpieczny. Marco zamachał jedynie ręką, że nie da rady przedostać się do rannej Elizabeth. Ledwo udało mu się rzucić przenośną apteczkę w kierunku rannej. Dowódca wychylając się do Shauri nakazał im ruch ofensywny naprzód. Dziewczyna kiwnęła przyjmując rozkaz. Chłopak powoli odpiął skórzane pasy przytrzymujące powyginany, stalowy napierśnik. Luneta oberwała cztery strzały. Wyglądało to nad wyraz paskudnie a brak wiedzy medycznej wcale nie poprawiał tej sytuacji. - Zszywacz do jasnej Cholery! Nie wiem co mam robić! – Wrzeszczał co sił, ale nie widział już nawet swoich żołnierzy. Został sam z wykrwawiającą się na jego kolanach lunetą. Tymczasem w Sztabie dowodzenia Super mutantów panował dziwny spokój. Przerośnięte mutanty obsługiwały archaiczne radia na wielu częstotliwościach przekazując informacje taktyczne swoim braciom. Obok nich stał zwykły człowiek w jasno zielonym pancerzu, zaznaczając na mapie kółka w miejscach ataku. - Tu znaleźliśmy pierwszych. Tutaj byli drudzy. – mówił sam do siebie pokrążony we własnych rozważaniach. – Bardzo blisko siebie. Czyżby frontalny atak? Nie, to za mało finezyjne jak na Bractwo. - Gammorinie, właśnie dostalim rozkaza. Ludziem na zachód. – Wybulgotał mutant siedzący na ziemi ze słuchawkami na uszach o wiele za małym jak na jego zmutowaną głowę. Mężczyzna nakreślił kolejne kółko na mapie. - Czyżby Kleszcze? To możliwe… Wysłać dwa oddziały w kierunku zachodnim. Wypatrywać licznych grup przeciwników. Jeśli to kleszcze, odpowiemy okopaną obroną, a następnie szturmem. - Gammorinie, kolejni ludziem. Zach-pu – tym słowem mutanci określali północny zachód którego wymówienie było dla nich zwyczajnie za trudne. - Zaraz, zaraz – dowódca sił mutantów zaczął nagle rysować kolejne kółka w równych odstępach od siebie. Następnie połączył je w jeden okrąg. - Dziesięciornica- Uśmiechnął się szeroko. – Myślicie, że pokonacie mnie taktyką, która sam wymyśliłem? Mężczyzna ponownie pogrążył się w rozmyślaniach. Patrzył na miejsca pierwszych ataków i dwóch kolejnych. Wiedział gdzie nastąpią kolejne ataki, a co więcej, wiedział w jakich miejscach stacjonowały najsilniejsze drużyny a gdzie najsłabsze. - Pierwsza najsilniejsza drużyna została pokonana z tego co mi wiadomo tak? – Spytał patrząc na telegrafistę, który jedynie pokiwał głową. – tak więc, druga najsilniejsza drużyna jest tutaj. Zniszczenie ich obu jest priorytetem. Wysłać trzy oddziały na zachód. – wydał rozkaz przyciskając na mapie palec w kręgu oznaczającym położenie Czarnego Potoku.
  2. Superkarpik

    Wiara

    Ok calvera, jak i Haz nie załapali o co mi chodzi. Wiem że są doświadczenia na ten temat. Ok spróbuję nieco prościej. Calvera potrafisz przeprowadzić jakieś doświadczenie udowadniające, że powietrze istnieje? Nie, naukowiec, nie fizyk. Tylko ty. płonięcie ogniska. W jaki sposób potrafisz udowodnić że płonie dzięki powietrzu? Zapomnij o regułkach. Pytam filozoficznie. Włącz wiec tryb filozoficzny. Jak stojąc w pokoju udowodnisz że powietrze w tym pokoju rzeczywiście istnieje. Nie udowodnisz tego. Możesz próbować zachowując margines błędu, lub mieć przekonanie, ze przeprowadzone eksperymenty faktycznie działają. Pozostaje także kwestia wiary (zaufania) że to co ktoś w książce napisał jest prawdą (nie podważam w tym zdaniu teorii fizycznych. put fillozophy mind botton on) Tak jak ja w łatwy sposób podważyłem istnienie powietrza (podważyłem, nie zanegowałem) tak łatwo można podważyć istnienie Boga. Oczywiście można wziąć pod uwagę, że przekaz jest bardzo zniekształcony, ale nadal ten przekaz istnieje. Liczne zapiski o cudach, potopie, jak i o samym życiu i działalności Jezusa są zapisane i udokumentowane. Jeśli ktoś powie mi że mogą być podkolorowane powiem to samo o kronikach Gala anonima oraz reszty kronikarzy i tym samym mogę podważyć np. fakt wydarzenia się bitwy pod Grunwaldem. Dlaczego jedne zapisy są prawdziwe a drugie mają być nieprawdziwe tylko dlatego że mówią o Bogu? Mniej więcej oto chodziło mi w pierwszym poście. na koniec odpowiedź bezpośrednio do Calavery : uważasz mnie za idiotę, lub trolla udającego idiotę? Nie zamierzam się jednak zniżać do twojego poziomu, bo pokonasz mnie doświadczeniem. Zważaj troszkę, bo swoją wypowiedzią obniżasz poziom dyskusji w znaczący sposób. Caps lockowe wypowiedzi wcale nie poprawiają zrozumienia przekazu, więc nie stosuj tego bo tylko niepotrzebnie mnie to denerwuje.
  3. 3 epizod gwiezdnych wojen trylogia matrixa trylogia Władcy pierścieni Labirynt Fauna
  4. Wiem że znacząco się wyłamię, i zaskoczę z pewnością wielu z was, ale moim ulubionym saundtrackiem z gier jest... The Sims 2 ! ! ! Kocham tą spokojną nutkę
  5. Superkarpik

    Wiara

    abstrahując do słonia Jak udowodnisz że w garażu jest powietrze? Oddychasz nim, choć tak naprawdę nie możesz tego udowodnić? Rozpalisz ognisko? skąd wiesz że to ogień spala powietrze? (właściwie tlen) Czemu to piszę? Namacalność Boga porównałbym do przykładu powietrza prędzej niż do słonia. Jest mniej namacalny. Bóg w swojej własnej definicji, przynajmniej moim zdaniem. Na wszystko są dowody które jednak łatwo podważyć jeśli nam to wygodne. Przykład z powietrzem. Ktoś zrobił wcześniej doświadczenie pokazując że istnieje? równie dobrze mogę powiedzieć o licznych księgach o prorokach, o bibli jak i o całym piśmie świętym. Istnieje powietrze bo nim oddycham? Bóg istnieje bo mnie stworzył. Ja żyję więc on istnieje. Dodatkowo spytam was o coś. Wierzycie w szczęście? Uważacie że szczęście to rodzaj łaski Boskiej?
  6. chciałem zabrać głos w tym co piszecie ale zaczyna mnie to przerastać po prostu
  7. ponieważ jestem Super to jestem w każdym stawie 8) Ale zwykle ostatnio bywam w tych olsztyńskich jeziorkach
  8. było aż tak źle? zwykle jak ktoś porywa się na utwór innej kapeli to raczej zna go dobrze
  9. politologia. Jednocześnie nie chcę żeby był bardzo podobny, bo wtedy to nie ma sensu
  10. ta wersja rockowa canon d bardzo mi się spodobała. Linkin parka piano znałem już od dawna. Ogólnie stwierdzam że jak piosenka jest dobra to w każdym coverze brzmi świetnie, choćby ją grali na grzebieniu 8)
  11. Skąd jestem? Ze stawu jestem 8)
  12. no to może coś z prawa? Jakby nie patrzeć zdawałem wos więc mógłbym coś chyba znaleźć dla siebie na wydziale prawa i administracji?
  13. Lubię karpie i jestem super 8) poza tym był to mój nick w BF-ie jakieś 3-4 lata temu kiedy zaczynałem znajość z enklawą. A dlaczego nazywałem się Superkarpik? Patrz na pierwszą linijkę 8)
  14. Odhamiamy się muzyką klasyczną. Każdy zna tą nutę z telefonu Spoko
  15. ja tam studia polecam. Sesja raz na semestr, ale tak to jest fajnie. nie narzekam. Chciałem iść na jakiś drugi kierunek z prawa i administracji albo coś z nauk humanistycznych. Co byście polecali?