Pierwsze wrażenia z The Bard's Tale IV: Barrows Deep

Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 01.10.2018 20:31

Trzydzieści lat to kawał czasu. Trzydzieści lat - tyle właśnie musieli czekać fani dungeon crawlerów na pełnoprawną kontynuację serii The Bard's Tale (nie, o spin-offie z 2004 r. lepiej nie wspominać tak jak o serialowym Wiedźminie sprzed lat). Czy warto było czekać? Pierwsze osiem godzin rozgrywki, które za mną, daje dość klarowną odpowiedź na to pytanie...

Brutalne zetknięcie z rzeczywistością

Kiedy w 2015 r. inXile Entertainment obiecywało na Kickstarterze stworzenie kontynuacji kultowej trylogii, zdawało sobie sprawę, że nie może stworzyć jej bezpośredniej kopii. Trzy dekady to w branży gamingowej eony, w czasie których nawet tak sztywny w swych założeniach gatunek jak dungeon crawlery nie oparł się pewnym przeobrażeniom. Wprawdzie deweloperzy zapewniali, że zachowają jak najwięcej z pierwotnego ducha serii, to jednak wiadomym było, że zmiany są nieuniknione.

Widać to od samego początku gry. Oczywiście wizualnie The Bard's Tale IV: Barrows Deep prezentuje się o niebo lepiej od poprzedniczek, lecz gracze, którzy oczekują jakości znanej z pierwszego zwiastuna gry, będą zawiedzeni. Nie chodzi o to, że gra jest brzydka, w żadnym wypadku! Niemniej zaprezentowany trzy lata temu materiał, który pochodził podobno z silnika gry, prezentował się o dwie klasy lepiej. Fakt, nie opinia.

Naturalnie nie o grafikę w dungeon crawlerach chodzi, lecz pod względem mechaniki miłośników oryginalnej trylogii czeka kolejny zawód. Mimo obietnicy złożonej jeszcze na Kickstarterze, w TBTIV nie można poruszać się po gridzie - zamiast tego postawiono na pełną swobodę ruchów, która cechuje większość współczesnych gier. Owszem, szef inXile, Brian Fargo obiecał niedawno, że opcja ograniczenia kierunków poruszania się pojawi się w ramach planowanego Legacy Mode, ale... skoro coś miało być gotowe w dniu premiery, to powinno być takie być już teraz, prawda?

Kolejne, (prawie) ostatnie rozczarowanie przynosi proces tworzenia postaci, z którego można skorzystać po ok. dziesięciu minutach rozgrywki. Nie trzeba tego robić, bowiem grę rozpoczynamy w ciele predefiniowej trubadurki zwanej Melodią, ale kto nie chciałby stworzyć własnego barda? Niestety, opcje personalizacji postaci są bardzo skromne. Cztery klasy, niewiele więcej ras, a niektóre z nich posiadają możliwość stworzenia postaci tylko jednej płci. Dla większości graczy nie jest to może poważny problem, jednak patrząc na TBTIV jako na całość, takie potraktowanie sprawy zakrawa o kpinę.

Wreszcie nie można nie wspomnieć o polskiej lokalizacji. Nie wiem, kto jest za nią odpowiedzialny, ale wiem, że wstydu nie posiada. Pal licho, że nie wszystkie opisy przedmiotów i umiejętności zostały przetłumaczone, bowiem można to zrzucić na karb przedpremierowego pośpiechu. Niemniej liczba prostych wpadek językowych, stylistycznych, mylenia liczb osobowych czy adresatów podczas dialogów jest tak wielka, że czwarta odsłona The Bard's Tale może śmiało bić się o miano najgorszej polskiej lokalizacji gry XXI w. Uwierzcie, nie ma w tym stwierdzeniu ani krzty przesady. Na tym polu ta gra potrzebuje nie licznych poprawek, ale zupełnie nowej, porządnej lokalizacji, wykonanej przez kogoś kompetentnego.

Złe miłego początki

Jak zatem widać, The Bard's Tale IV: Barrows Deep robi fatalne pierwsze wrażenie. Niejeden dałby sobie spokój po pierwszej godzinie rozczarowań i walki z technicznymi niedoróbkami (czy wspomniałem, że w premierowej wersji gry imię ich milion?). I... popełniłby wielki błąd, o czym dobitnie przekonałem się podczas moich kolejnych siedmiu godzin spędzonych w Skara Brae.

Już sama wizyta w tym mieście jest nie lada atrakcją. Akcja TBTIV ma miejsce ok. stu lat po wydarzeniach z oryginalnej trylogii, dlatego jeśli pamiętacie dawne Skara Brae, to możecie go nie poznać. Przynajmniej jeśli chodzi o część naziemną, bowiem nowe miasto zostało zbudowane na ruinach starego. Na szczęście w trakcie kilku pierwszych godzin rozgrywki całkiem sporo czasu spędziłem pośród zgliszcz dawnej metropolii. Miłośnicy serii z pewnością rozpoznają takie miejsca jak Gran Plaz, budynek Gildii Bohaterów, Emporium Roscoe'a czy Wieżę Kylearana. W trakcie wędrówki po starym Skara Brae niejednemu z nas z pewnością zakręci się łezka w oku.

Eksploracja jest zresztą kluczowym elementem TBTIV. W tej warstwie inXile Entertainment nie zawiodło - gra pełna jest rozmaitych zagadek: od prostych łamigłówek wymagających przesuwania zębatek, przez złożone zagadki umożliwiające odblokowanie dodatkowych właściwości elfickiej broni, po trudne szarady logiczne w kluczowych lokacjach. Sama wędrówka przez lochy to również przyjemność. Nierzadko bowiem drogę naszej dzielnej drużynie zagrodzi przeszkoda, którą trzeba w jakiś sposób ominąć. Niektóre zawaliska można rozbić przy pomocy bomb, nad innymi "przefrunąć" dzięki zahaczonemu pod sklepieniem bosakowi, a jeszcze inne wymagają użycia tzw. Pieśni Poszukiwacza. Czym one są? Otóż są to specjalne umiejętności pasywne, przy pomocy których główny bohater może rozbić nadwątloną ścianę, wykryć pobliskich wrogów czy w magiczny sposób zreperować zrujowany, kamienny most. Tylko w ciągu kilku pierwszych godzin rozgrywki musiałem użyć takich Pieśni kilkukrotnie, a zapewne dalej jest jeszcze lepiej!

Zresztą The Bard's Tale IV, jak wskazuje sam tytuł, pełna jest różnych pieśni. Do stworzenia ścieżki dźwiękowej gry jej twórcy zaprosili szereg artystów tworzących muzykę w języku gaelickim, z Gedem Grimesem na czele. Efekt jest znakomity, bowiem melodie i pieśni słyszane nie tylko w kluczowych momentach gry, ale nawet podczas zwykłej przechadzki po Skara Brae, budują niesamowity klimat. Nie można było tego zrobić lepiej.

Czymże jednak byłaby opowieść Barda bez wspaniałych bohaterów? Cóż, może po ośmiu godzinach trudno nazwać ich wielowymiarowymi, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że każdy z nich posiada osobowość, do której łatwo się przywiązać. Awanturnicy, którzy przyłączają się do naszego Barda, są nie tylko przydatnymi figurami na taktycznej mapie bitewnej, ale również osobami z krwi i kości, na losie których nam zależy. Podczas wędrówki bohaterowie często umilają sobie czas wspólnymi rozmowami, nierzadko dość złośliwymi i humorystycznymi, co stanowi dodatkowy smaczek.

Mniej humorystyczna - przynajmniej na razie - jest sama fabuła. To może nieco dziwić, ponieważ The Bard's Tale znane jest z dość lekkiego podejścia do tej kwestii. Niemniej główny wątek fabularny jest spójny i intrygujący. Nie mogę powiedzieć, żebym w ciągu tych kilku godzin natknął się na niezwykłe zwroty akcji, ale na to jeszcze z pewnością przyjdzie czas.

Skoro już wspomniałem o walce, to muszę od razu przyznać, że system zaimplementowany w The Bard's Tale IV: Barrows Deep jest dość... osobliwy. Pierwsze, co zastanawia, to kształt pola bitwy. W najnowszej grze studia inXile postaci w czasie walki mogą poruszać się zaledwie po dwóch rzędach, z których każdy posiada cztery kwadratowe pola. Na pierwszy rzut oka możliwości taktyczne wydają się zatem dość ograniczone, ale wcale takie nie są. Zarówno postaci gracza jak i wrogowie dysponują szeregiem zdolności, które potrafią oddziaływać w różnym stopniu i zasięgu, przesuwać bohaterów bliżej lub dalej od wroga czy generować specjalne zdarzenia. Wszystko to jest kontrolowane przez punkty szansy. Każda "drużyna" posiada w danej turze kilka takich punktów, które powinna rozdysponować po całej drużynie. To gracz wybiera, czy będą to ataki, czy buffy; czy wszystkie punkty szansy wykorzysta jedna postać, czy trzy różne; czy wybrane zostaną ataki potężniejsze, wymagające większej liczby punktów szansy, czy też nie. Do tego dochodzą jeszcze zaklęcia, które często wykorzystują nie punkty szansy, ale generowane osobno punkty magii. Kluczem do sukcesu jest odpowiednie sekwencjonowanie zdolności. Przykładowo, jeśli decydujący cios zada nasz chochlik, to pasywna umiejętność Szczęście chochlika zapewni naszej drużynie dodatkowy punkt szansy, tym samym czyniąc ten atak darmowym! Podobne przykłady można mnożyć, co dość dobitnie pokazuje, jak wielki potencjał drzemie w systemie walki The Bard's Tale IV: Barrows Deep. Walki dostarczają naprawdę mnóstwo frajdy, co jest chyba jedną z największych pochwał, jakie może otrzymać pełnokrwisty dungeon crawler.

Jeśli chodzi o rozwój postaci, to trudno mówić o jakichkolwiek zaskoczeniach. Bohaterowie TBTIV awansują na kolejne poziomy dzięki Punktom Doświadczenia, które zdobywają poprzez pokonywanie przeciwników oraz wykonywanie zadań. Jak już wspomniałem wyżej, w grze nie brakuje dobrze przemyślanych zdolności, które użyte wg konkretnego planu mogą przynosić wspaniałe efekty. Kiedy jednak przyglądam się drzewkom umiejętności poszczególnych klas, nie mogę oprzeć się wrażeniu, że tak naprawdę znajduje się w nich sporo "zapychaczy", wstawionych do gry tylko po to, by powiększyć ogólną liczbę zdolności. Przyznam się jednak bez bicia, że przez osiem godzin gry przetestowałem tylko kilka możliwych buildów postaci, dlatego ostatecznej oceny tego elementu TBTIV podejmę się dopiero w finalnej recenzji.

Cierpliwość jest cnotą

Fani blobberów, jak potocznie nazywa się dungeon crawlery, czekali na kolejną część The Bard's Tale IV trzydzieści lat i chyba warto, by poczekali na nią jeszcze kilka tygodni. Pierwsze osiem godzin gry w premierową wersję gry pozwalają sądzić, że nowe dzieło inXile Entertainment to prawdziwy klejnot wśród RPG-ów, choć potrzebuje jeszcze wielu szlifów, by w pełni ukazać swoje piękno. Tymi szlifami są oczywiście patche, które - miejmy nadzieję - usuną wszystkie problemy techniczne, poprawią tragiczną lokalizację oraz wprowadzą Legacy Mode, na który czekają przede wszystkim najwięksi blobberowi puryści.

The Bard's Tale IV: Battows Deep z pewnością nie jest grą dla każdego. Nowa produkcja studia inXile nie robi zbyt dobrego pierwszego wrażenia, ale jeśli dacie jej drugą szansę, to możecie przepaść na kilka kolejnych godzin. Fani takich produkcji jak Legend of Grimrock, StarCrawlers czy Vaporum, miłośnicy eksploracji, rozwiązywania zagadek i turowego systemu walki po prostu nie mogą przejść obok tego tytułu obojętnie.


Darkest Dungeon: The Crimson Court - kupuj bez DRM na GOG.com!