Beowulf. Przekład i komentarz oraz Sellic Spell - J.R.R. Tolkien - recenzja

Chociaż większość z nas imię Beowulfa w jakiś sposób kojarzy, czy to z literatury, czy z filmu, wiedza o tym, że bohater ten oryginalnie wystepuje w poemacie powstałym prawdopodobnie w IX wieku nie należy do powszechnej. Pewnie byłoby tak nadal, gdyby nie fakt, ze poemat ten zafascynował człowieka, który zafascynował miliony - Johna Ronalda Reuela Tolkiena.

J. R. R. Tolkien poematem zainteresował się na długo przed dokonaniami, z których przeważnie go znamy. Jak dowiadujemy się z przedmowy książki, przekład był gotowy już w 1926 roku, sam Tolkien nie zamierzał go jednak publikować. W czasie swojej pracy na uniwersytecie, kwestie tłumaczenia tego staroangielskiego dzieła uczynił tematem licznych wykładów i zajęć dla studentów. Wydania tłumaczenia podjął się syn J. R. R. Tolkiena - Christopher, który wysyła na świat wszystko, co wyszło spod sławnej ręki ojca, a czego on sam wydać nie zdążył lub nie planował.

Wydanie Beowulfa w przekładzie Tolkiena jest przykładem takiego właśnie procederu. Sam poemat na współczesne czasy nie jest specjalnie porywający. Fascynujący staje się on dopiero w zestawieniu go z tekstem angielskim, a ten z ogromem przypisów i notatek samego J.R.R. Tolkiena lub jego syna. Fragmenty tekstu staroangielskiego (skąd inąd tak dziwnego, że nawet nie przypomina angielskiego, jaki znamy) dopiero dają nam obraz ogromu pracy, jaką musiał w to włożyć Tolkien, by przełożyć tekst na język zrozumiały dla współczesnych.

Samo wydanie jest bardzo bogate. Twarda oprawa, ilustracja stworzona ręką samego Tolkiena, tekst angielski i polski równolegle, co umożliwia porównanie tłumaczeń, przypisy i odnośniki do tekstu staroangielskiego, listy, notatki autora, komentarze jego syna - to wszystko sprawia, że książka nabiera charakteru kolekcjonerskiego, wymarzonego kąska dla pasjonatów wszystkiego, co związane z Tolkienem. W tej książce nie chodzi o opowieść, a o geniusz i kunszt J.R.R. Tolkiena pod względem znajomości języków i ich interpretacji.

Jest jednak coś, co sprawia, że z tej książki stanowiącej w większości poważne studium martwego języka, powstała pozycja adresowana do większej grupy odbiorców. Jest to dodatek Sellic Spell - napisana przez J.R.R. Tolkiena historia Beowulfa pozbawiona ciężkiego, historycznego brzmienia. Mogłoby się wydawać, że czytanie drugi raz tej samej historii z jednej książki, to zdecydowanie za wiele. Jednak tak naprawdę dopiero tutaj można poczuć rękę mistrza taką, jaką znamy z jego najsławniejszych dzieł. Opowieść, choć już znana, opowiedziana jest tak, jak to potrafił tylko Tolkien. Jego styl czuć już od pierwszego zdania, a to daje czytelnikowi coraz większą radość z każdym kolejnym. Geniusz i zaangażowanie Tolkiena w ten temat pokazuje również to, że opowieść została przez niego napisana... w języku staroangielskim. Nie znajduje zbyt wielu słów, by opisać swój podziw dla faktu napisania opowieści w martwym języku, ot tak, z szacunku do tematu.

Beowulf w tym wydaniu to kolekcjonerska pozycja przeznaczona głównie dla zagorzałych fanów pisarza, jednak każdy, kto Tolkiena zna i docenia, znajdzie przyjemność w przeczytaniu chociażby Sellic Spell. Wszystko, co wyszło spod jego pióra, zasługuje na porządne wydanie, a ten tom jest tego najlepszym przykładem. Polecam.


Profil redaktora Shane


Opublikowano: 03.01.2016 02:20