Nomen omen - Marta Kisiel - recenzja

Po raz pierwszy z twórczością Marty Kisiel zetknąłem się kilka lat temu za sprawą antologii Kochali się, że strach. Zamieszczone tam opowiadanie pt. Dożywocie było jednym z najlepszych i przełożyło się na późniejszy debiut książkowy pod identycznym tytułem. Lekki styl, wartka akcja i błyskotliwy humor sprawiły, że debiutanckie dzieło Kisiel można określić jedynie mianem sukcesu. Autorka, czy może raczej "Ałtorka", jak tytułuje samą siebie, nie poszła za głosem fanów i nie napisała kontynuacji swojego hitu. Zamiast tego, po kilku latach pracy, na półki księgarń trafił sygnowany jej nazwiskiem Nomen Omen.

Głównymi bohaterami najnowszej książki Kisiel są Salomea Niezgoda, nazywaną potocznie "Salką", a także jej młodszy brat Adam, powszechnie znany jako "Niedaś". Znajdująca się w kwiecie wieku kobieta postanawia zmienić coś w swoim życiu i przeprowadza się do Wrocławia, gdzie studiuje jej brat. Niebawem okazuje się, że nowe, tanie lokum, które poleciła wynająć Salce jej przyjaciółka, to tajemnicza willa pamiętająca czasy Breslau i zamieszkana przez upiornie wyglądające siostry Bolesne. Niedaś dosyć szybko pakuje rodzeństwo w tarapaty powiązane z mroczną intrygą z przeszłości, w której rozwikłaniu niezbędna okaże się pomoc przypominających wiedźmy właścielek domu.

Już powyższy opis powinien uświadomić miłośnikiem prozy Kisiel, że w willi przy al. Lipowej 5 będą czuli się jak w domu - dosłownie i w przenośni. "Ałtorka" ponownie nakreśliła ciekawych bohaterów o zróżnicowanych charakterach. Salka jest zamkniętą w sobie romantyczką, która poszukuje swojego miejsca na Ziemi, jednak sytuację znacząco utrudnia prześladujący ją pech. Niedaś wprost przeciwnie - to chłopak o dość beztroskim podejściu do życia; ze wpadania w kłopoty mógłby uczynić dyscyplinę olimpijską. Na pierwszy plan wybijają się również dwie siostry bolesne: surowa, poważna, charyzmatyczna była nauczycielka łaciny Matylda, a także znacznie bardziej ciepła i wyluzowana Jaga, emerytowana lekarka i aktualna wielbicielka... World of Warcraft. Jeśli dodać do tego niezwykle atrakcyjne postaci poboczne, które pojawiają się nieco później, to jasno widać, że bohaterowie Nomen Omen mogliby w komplecie szukać angażu w galerii osobliwości.

W przeciwieństwie do Dożywocia, które było zbiorem luźno powiązanych opowiadań, najnowsze dzieło Kisiel posiada jedną, spójną linię fabularną. Tarapaty, które pojawiają się w życiu Niezgód za sprawą Niedasia, zmuszają bohaterów do odkrycia wojennej historii Wrocławia, co jest dodatkowym atutem książki. Zrujnowane działaniami wojsk sowieckich Breslau poznajemy z kilku perspektyw: oczami świadków tamtych wydarzeń w formie retrospekcji, dzięki opowieściom pamiętających ów czas sióstr Bolesnych, a także z historycznych map i opracowań, po które sięgają nasi bohaterowie. Ostateczne rozwikłanie zagadki wymaga odtworzenia biegu wydarzeń sprzed lat, przez co książkę czyta się momentami niczym powieść detektywistyczną. Z kolei duże zróżnicowanie form narracji pozwoliło autorce doskonale wyważyć tempo akcji i tym samym pozytywnie wpływa na odczucia płynące z lektury.

Przy tych wszystkich zaletach w Nomen Omen znajdujemy również wszystko to, co okazało się kluczem do sukcesu Dożywocia: bardzo lekki styl, cechujący się niezwykle barwnymi dialogami i nietuzinkowymi porównaniami oraz duża dawka ironicznego, niekiedy czarnego humoru. Kwintesencją książki jest jej język, bardzo ściśle dopasowany do konkretnych postaci. Stąd Niedaś i jego Warcraftowi kompani posługują się dość niezgrabną polszczyzną, przepełnioną anglicyzmami rodem z gier MMO, studiujący filologię polską Bartek wplata w swoje kwestię cytaty z ulubionych pisarzy doby romantyzmu, a ostatnie słowo i tak zazwyczaj należy do Matyldy Bolesnej - słowo, a nawet fraza, koniecznie wyjęte z klasycznej łaciny.

W ogólnym rozrachunku Nomen Omen oferuje jeszcze więcej znakomitej, bezprecedensowej rozrywki niż Dożywocie. Kisiel w swym wiedźmim kotle znakomicie wymieszała kilka chochel oryginalnych bohaterów, jeszcze więcej wartkiej akcji, garść historii Breslau, dużą porcję znakomitego humoru, a wszystko to przyprawiła szczyptą smakowitego, delikatnego romansu. Wszystko to, podane z kieliszkiem wytrawnego stylu (choć w dialogach Niedasia nieco cierpkiego...), stanowi znakomitą, literacką ucztę. Czekam na więcej!


Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 06.03.2016 22:01