Herosi - Antologie - Recenzja

Profil redaktora Murky


Opublikowano: 25.10.2012 01:03

U większości z nas słowo „heros” wywołuje dość jednoznaczne skojarzenia – potężny, muskularny jegomość o nieskazitelnym charakterze, zakuty w lśniący pancerz i uzbrojony w bogato zdobiony miecz. Osobnik takowy ma w zwyczaju bezkrytyczne podejście do rzeczywistości oraz gnanie na pomoc każdej zapyziałej wiosce/pięknej dziewicy w promieniu setek mil. Okazuje się jednak, że są jeszcze na świecie ludzie o wyobraźni gardzącej wytartymi ścieżkami. Efektem pracy niektórych z nich jest najnowsza antologia Powergraph pod tytułem Herosi.

Motywem przewodnim każdego z jedenastu zamieszczonych w książce opowiadań jest postać szeroko rozumianego bohatera - żołnierza, włóczykija lub najemnika, podejmującego się jakiegoś rodzaju karkołomnej misji. Ta bardzo ogólna cecha to jednak jedyne co łączy wszystkie historie. Każdy pisarz podąża swą własną, niezależną od innych drogą. W rezultacie podczas lektury towarzyszyć nam będzie całe spektrum wrażeń – od śmiechu, poprzez zadumę, aż po szok i niedowierzanie.

Na pierwszy plan zdecydowanie wybija się dzieło Pawła Palińskiego zatytułowane Moje usta milczące, moje dłonie rdzawe. Fabuła opowiadania skupia się na odczuciach młodego chłopaka, Hadrina, względem Paczki - czworga poszukiwaczy, którzy, nie zważając na niebezpieczeństwa postapokaliptycznego świata, wyprawiają się poza Osadę, by wydrzeć światu resztki przedwojennej technologii. W oczach większości mieszkańców są oni herosami, chodzącymi legendami i ostatnią ostoją nadziei na lepsze jutro. Według Hadrina przypominają jednakże żerujące na świeżym trupie hieny – to szkodniki, które mamią ludzi złudzeniami i powinny zostać wyeliminowane. Niejednoznaczność motywacji postaci i ładunek emocjonalny jaki kieruje ku nam autor, czynią jego dzieło czymś niezwykłym i ze wszech miar godnym polecenia.

Uwagę zwraca także Iter in Sarmatiam Aleksandry Janusz. Pisarka snuje fantastyczną wizję, w której naukowcom udało się natrafić na rękopis Erazma Łąckiego – polskiego szlachcica i hulaki. Opisuje on w nim wyprawę do mitycznej Sarmatii, legendarnej krainy będącej rzekomo kolebką herbowego stanu. Autorka zgrabnie zaciera granicę pomiędzy fikcją, a rzeczywistością. Przygotowane przez nią imitacje artykułów z Wikipedii czy periodyków naukowych powodują, że niezwykle łatwo ulec iluzji.  

Niestety nie wszystkie opowiadania okazały się być równie udane. Jednym z najsłabszych spośród nich są bez wątpienia Barbarzyńcy Roberta J. Szmidta. W założeniach mieliśmy zapewne otrzymać zabawną, pełną złośliwych spostrzeżeń historię zdradzającego intelektualne ciągoty krewniaka Conana, a skończyło się na słabej, przewidywalnej fabule i wymuszonych żartach. Sługa Tołdysław zwracający się do swojego pana per „księciuniu” czy mag Saruwoman zamiast bawić budzą uśmieszek politowania. Niewiele lepiej wypada też Drzypapa Jakuba Małeckiego. Wielka szkoda, że człowiek o jego potencjale popełnił tak przeciętną, jednowymiarową opowiastkę, w dodatku zwieńczoną wyjątkowo infantylnym morałem.  

Herosi to jedna z najbardziej nierównych antologii, jakie ostatnimi czasy ukazały się na polskim rynku. Z jednej strony natrafimy tu na prawdziwe perełki jak na przykład Iter In Sarmatami czy Moje usta…, ale trzeba mieć świadomość, że przyprawiono je solidną dozą przeciętności (np. Trojański Splin Rafała Dębskiego, będący czymś na kształt Iliady ukazanej w krzywym zwierciadle) lub tekstami zwyczajnie słabymi, wyraźnie odstającymi od poziomu konkurencji (Barbarzyńcy).