Toy Wars - Andrzej Ziemiański - Recenzja

Kiedy 15 czerwca 2008 wygrałem w konkursie Radia Luz najnowszą powieść Andrzeja Ziemiańskiego z autografem mistrza o mało nie zemdlałem ze szczęścia. Gdy w ostatni dzień roku szkolnego książka do mnie doszła, zrobiłem Sobie małą przerwę między kolejnymi tomami "Achai", aby przenieść się o parę dekad (?) w przyszłość i poznać tytułową "Toy".

Główną bohaterką opowieści "Toy Wars" jest Zuzanna "Toy" Iceberg i nie jest oczywiście zwykłą dziewczyną z sąsiedztwa. Jest byłą prostytutką, którą podczas "służby" faszerowano kokainą. Dosłownie z ulicy zabrał ją znany detektyw Paul Iceberg, który ją zaadoptował i nauczył fachu. Wyłożył również grube pieniądze na odwyk dla Toy. Paul jednak umarł, zostawiając jej 6 milionów dolarów, postawił jej mały warunek w testamencie.

Właściwie pestka, pryszcz. Dziewczyna musi się utrzymać z prowadzenia biura detektywistycznego przez dziesięć lat, wtedy fortuna będzie jej. Filigranowa, mierząca metr sześćdziesiąt Toy, która dodatkowo jest krótkowidzem, jakoś przeżywa pierwszy rok. Nikt niczego jej nie zlecił, więc musi jeść żarcie dla kotów i każdy badziew, jaki daje się ukraść. Wtedy zjawia się on... słynny najemnik Pat Dante, który oferuje jej dziesięć tysięcy plus pensja najemnika za zadanie, jakie ma wykonać z jego oddziałem. Nie mając żadnego wyboru, Toy stawia się w wyznaczonym miejscu o wyznaczonej godzinie...

Tak właśnie zaczyna się pierwsze opowiadanie pod tytułem "Toy Toy Song", wchodzące w skład "Toy Wars". Drugim jest "Toytrek" a trzecim mini powieść "Toy Wars - Wojownik ostatecznej zagłady". Dwa pierwsze opowiadania tworzą jakby preludium, wstęp do trzeciego, zdecydowanie bardziej rozbudowanego. Dlatego chciałbym moją recenzję oprzeć właśnie na nim, niech dwa pierwsze będą słodką tajemnicą, ale zapewniam, że trzymają wysoki poziom.

Po wzorowej służbie na rzecz Dantego, Toy dostaje zlecenie dosłownie z pogranicza jawy i snu. Otóż musi się poddać skomplikowanej i ryzykownej operacji wszczepiania bioimplantu - Valkirii, aby pokonać Mistrza Snu, który zawładnął ludźmi zaangażowanymi w projekt stworzenia prawdziwej VR, czyli Wirtualnej Rzeczywistości. Za eksperymentami stoi oczywiście wielka korporacja - Caltron, którą do pewnego stopnia można utożsamiać z, Umbrella Corporation, znaną z serii gier i filmów "Resident Evil", z małą różnicą, Caltron jest mniej krwiożerczy. Toy, jako była narkomanka, jest świetnym materiałem do wypróbowania Valkirii, kokaina wypaliła jej te części mózgu, które przy przebudzeniu impantu ulegają zniszczeniu, dodatkowo jest przecież "prywatnym detektywem". Jednak to, co ma teraz w sobie nie jest zwykłym bioimplantem. Valkiria jest pasożytem, który powoli zabija żywiciela, by samemu przeżyć, jednocześnie za wszelką cenę chce, aby Toy żyła jak najdłużej, ponieważ od teraz dzielą jedno ciało. Po długiej rehabilitacji i nauce korzystania z prawie nowego ciała, Toy musi zbadać sprawę osób, które, zawładnięte przez Mistrza Snu, nie mogą się wybudzić z długiej śpiączki - komy. "Szefem" dziewczyny oraz głównym pomocnikiem w walce z potężnym Mistrzem Snu jest jeden z wiceprezesów Caltronu - Jack Higgins, który tylko na pozór jest karierowiczem, zwykłym gogusiem, tak naprawdę mężczyzna nie odkrył do końca swoich kart.

Ziemiański przedstawia bardzo realny świat przyszłości, dlatego w pełni zgadzam się z koncepcją autora. Według pisarza w przyszłości ma nastąpić zmiana układu sił politycznych i gospodarczych, stracą na niej największe mocarstwa: w tym Japonia, kraje europejskie oraz częściowo Stany Zjednoczone. Wiele zyskają natomiast Chiny i Rosja. W rzeczywistości Toy nastąpił postęp w między innymi w dziedzinie lotów kosmicznych, transportu, militariów. Sama powieść nie jest przestrogą przed stosowaniem implanów. To raczej przestroga przed ciemną stroną ludzkiej duszy, bo to ona może zniszczyć naszą cywilizację, a nie na przykład kosmici, stworzone przez nas maszyny czy SI. Może "Toy Wars" nie jest głębokim studium nad problemem daleko posuniętej technologii, jednak daje bardzo dużo do myślenia. Oprócz tego, w przyszłości ma częściowo ulec zmianie moralność, która będzie bardziej liberalna i indywidualna. Pisarz poruszył także problemy: zbliżającego się przeludnienia Afryki, chorób cywilizacyjnych, nałogów oraz samotności. Pomimo tego, że większość bohaterów to Amerykanie, w książce nie zabrakło wątków polskich. Jak wiadomo, na arenie międzynarodowej, Polska słynie z wysokiej klasy wódek, dlatego przysmakiem Toy jest (istniejąca w rzeczywistości) wódka Belvedere. Spokojnie, będą również na zakąskę inne polskie akcenty. W "Toy Wars" można doszukać się pewnych rozwiązań już zastosowanych w trylogii "Achaja", jednak na szczęście nie są nachalne, przez co nie psują przyjemności z lektury. Co do języka, jest on wulgarny i bezpośredni, szczególnie jeżeli chodzi o "psy wojny" czyli najemników i żołnierzy, nie jest jednak prymitywny. Przez powieść przeplata się specyficzny humor, nierzadko tak zwany śmiech przez łzy, dzięki czemu opowiedziana historia nie jest sztywna i zdecydowanie lepiej się ją czyta. Autor nie stroni również od scen erotycznych, przez lżejsze po troszkę śmielsze, w końcu, Toy to biuściasta, była prostytutka niemalże zawsze ubrana w bardzo krótką miniówkę z coltem springfieldem w ręku i rugerem pod pachą. Przez wulgarny język i erotykę książka jest pozycją raczej dla starszych czytelników, młodszym może niepotrzebnie zaszkodzić. Książka została wydana w serii wydawniczej "Bestsellery polskiej fantastyki". Autorem bardzo treściwych ilustracji jest Grzegorz Krasiński.

Pisarz wyraźnie lubi łączyć gatunki. Tym razem mamy do czynienia z thrillerem science-fiction. Zapytacie jak to? Wyżej pisałem, że przez powieść przeplata się specyficzny humor, a teraz nazywam "Toy Wars" thrillerem? Otóż akcja książki trzyma w napięciu cały czas, ale dzięki różnym gagom nie jest sztywna i można parę razy się uśmiechnąć. Nie mniej jednak, po raz kolejny czytamy misternie uplecioną intrygę, zawierającą kilka nieoczekiwanych zwrotów akcji. W tej książce nie ma sytuacji oraz postaci przypadkowych, każdy pełni jakąś funkcję, która może okazać się kluczowa dla misji Toy. Nie pozostaje mi chyba nic innego, jak uhonorowanie "Toy Wars" najwyższą możliwą oceną i polecenie tej książki każdemu, kto docenia kunszt Andrzeja Ziemiańskiego i nie stroni od mocnych lektur.


Profil redaktora Sir Jedi


Opublikowano: 15.07.2008 23:59