Człowiek obiecany - Paweł Majka - recenzja

Paweł Majka, pisarz znany przede wszystkim z opowiadań, Dzielnicą obiecaną zaliczył bardzo udany powieściowy debiut. Kontynuacja wydawała się zatem być tylko kwestią czasu. Krakowianin nie zawiódł oczekiwań - dalsze losy Marcina, Ewy i Wesołego możemy poznać za sprawą Człowieka obiecanego, który niedawno zawitał do księgarń.

Omawiana powieść stanowi kontynuację wydarzeń znanych z Dzielnicy.... Armia psionicznego Króla została pokonana, a on sam niedługo potem zginął. Podobnie rzecz miała się z większością bohaterów poprzedniej części cyklu, choć nie wszystkimi. Ewa i Marcin zbiegli z Kombinatu cali, choć niekoniecznie zdrowi, a Wesoły zaginął. W związku z powyższym pisarz postanowił uczynić jedną z pierwszoplanowych postaci... Szurniętego Stacha! A to dopiero początek prawdziwych rewelacji!

W Człowieku... Majka zdecydował się na podobną, choć nieco bardziej skomplikowaną strukturę opowieści. W Dzielnicy... przez większą część książki narracja prowadzona była dwutorowo: naprzemiennie poznawaliśmy losy Marcina, Ewy i Wesołego oraz ścigającego ich oddziału Szramy i Ninel, by na końcu oba wątki połączyły się w całość. W Człowieku... Majka postanowił opowiedzieć dwie pozornie niepowiązane ze sobą historie. Pierwsza z nich skupia się na eskapadzie kilku śmiałków. w tym wspomnianego wyżej Stacha, do serca Krakowa. Druga przenosi nas do opactwa w Tyńcu, w którym pod wojskową dyktaturą przetrwała kolejna społeczność ludzi. Niebawem okaże się, że najwyraźniej "wszystkie drogi prowadzą na Wawel", bowiem to właśnie on jest głównym spoiwem fabuły. Dotarcie tam nie będzie jednak łatwe dla żadnej z grup.

Najnowsza książka ponownie realizuje schemat typowej powieści Drogi. Bohaterowie, zarówno starzy jak i nowi, znów mają okazję wykazać się i w boju, i na polu międzyludzkiej dyplomacji. Autor po raz kolejny zadbał, by postaci odgrywające główne role nie były papierowymi pacynkami; nie chodzi tutaj tylko o Szurniętego Stacha, który swój przydomek otrzymał nie bez powodu, ale też pozostałych członków obu oddziałów; bliżej przyglądamy się również postaciom Marcina i Ewy, którym daleko już do niezaradnych młokosów podziwiających błękit nieba. Prowadzona z perspektywy bohaterów narracja jest kolejnym atutem, ponieważ pozwala jeszcze lepiej poznać motywacje poszczególnych postaci. Każda z nich posiada własny cel i zamierza go zrealizować, a to nie zawsze idzie w parze z celem oddziału, do którego należy.

Mimo że ostatecznie otrzymujemy kolejną historię o przetrwaniu w nieprzystępnym, post-nuklearnym świecie, to jednak nie jest ona pozbawiona głębszej refleksji. Co jakiś czas powracają dyskusje na temat świata, którego już nie ma, samotności, sensu dalszego istnienia, a nawet... nowego człowieka. Fantazje na temat ulepszania ludzkiego organizmu są wprawdzie domeną gatunku sci-fi, jednak w najnowszej powieści krakowskiego pisarza rozbrzmiewają one wyjątkowo często i dobitnie. Majka przyzwyczaił nas, że nie boi się zadawać trudnych pytań. Nie inaczej jest i tym razem, gdy poprzez swoich bohaterów zastanawia się, czy przetrwanie ludzkości jest uzależnione od stworzenia ludzi lepiej przystosowanych do otaczającego ich środowiska? Jaka musi być tego cena?

Najnowsze dzieło Majki to kolejna, naprawdę dobrze napisana historia z Uniwersum Metro 2033. Jedynym poważnym zgrzytem są pewne różnice czasowe, jakie powstają pomiędzy poszczególnymi częściami książki, co zniekształca ułożoną w dość uporządkowany sposob fabułę. Prawdopodobnie zabieg ten miał spotęgować napięcie, lecz tak naprawdę wprowadził jedynie odrobinę niepotrzebnego zamętu. Sam finał jest dobry, choć nieco... kuriozalny. Kiedy do niego dotrzecie, przekonacie się, co mam na myśli. W ogólnym rozrachunku Człowiek... to kawał dobrej literatury, obok której żaden miłośnik post-apo nie powinien przejść obojętnie.


Profil redaktora Mrozie


Opublikowano: 13.12.2016 22:13