Christie Golden

Tempo, z jakim Insignis pompuje na nasz rynek kolejne pozycje ze świata Warcrafta zadziwia, ale też cieszy, bo rodzimi fani uniwersum są wreszcie na bieżąco z nowościami, a dodatkowo mają okazję nadrobić zaległości. W przypadku Wichrów wojny mamy do czynienia z nieco bardziej złożonym przypadkiem, bo książka ukazała się na zachodzie w 2012 roku i wówczas za sprawą Fabryki Słów po raz pierwszy trafiła też nad Wisłę. Jeśli przegapiliście tamtą okazję, warto się zainteresować, bo poświęcono ją interesującemu dla Azeroth okresowi.

Wydawnictwo Insignis nie przestaje rozpieszczać polskich fanów Warcrafta i przygotowało dla nich kolejną nietypową książkę. Podróż przez Azeroth nawiązuje do świetnych Kronik, ale cechuje się nieco inną skalą. (...) Podróż… jest bowiem stylizowana na zapiski z dziennika, jaki w trackie wspólnej eskapady przez Wschodnie Królestwa sporządzili mistrz szpiegów Mathias Shaw i jego piracki partner Flynn Fairwind.

Miłośnicy World of Warcraft szykują się powoli na premierę siódmego dodatku do swego ulubionego MMO. Blizzard postanowił dodatkowo zaostrzyć ich apetyty, zatrudniając Christie Golden na pełen etat i prosząc ją o napisanie książkowego wprowadzenia – swoistego pomostu między Legionem a Battle for Azeroth. Poszło jej naprawdę dobrze.

Arthas jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci ze świata WarCrafta i z całą pewnością można go stawiać na równi z Illidanem i Thrallem. Wszyscy wymienieni panowie doczekali się już dedykowanych powieści. Kilka lat temu na rynek trafił Władca klanów autorstwa Christie Golden, który skupiał się na wodzu Hordy, a całkiem niedawno wydano dzieło Williama Kinga, pochylające się nad losami Zdrajcy. Powieść dedykowana Królowi Liszowi jest znana zachodnim czytelnikom od 2009 roku, ale Polacy mogą się z nią zapoznać dopiero teraz.

Poprzednia powieść Christie Golden z cyklu Assassin’s Creed nie należała do najbardziej udanych, choć częściowo wynikało to zapewne z miernego scenariusza filmowego, na którym ją oparto. Mimo świadomości całkiem niezłego pióra autorki, które regularnie daje o sobie znać choćby w powieściach z uniwersum Warcrafta, kiepskie wspomnienia wyniesione z przygód Lyncha kazały mi podejść do Herezji ze sporym dystansem.

Jeśli zdarza się wam częściej zaglądać na nasz portal, być może zorientowaliście się, że wszystko co związane z WarCraftem ma u mnie łatwiej. Symbol obok pseudonimu nie wziął się przecież znikąd, prawda? Piszę o tym, bo chciałbym was lojalnie ostrzec, że recenzowałem tę książkę przede wszystkim sercem. Rozum widzi jej wady, ale za nic nie chce przyjąć ich do wiadomości.

Podobnie jak w przypadku Warcrafta Insignis zdecydowało się wydać u nas powieść poświęconą opartemu na grach filmowi, który niedawno miał swą premierę. O ile przygody Durotana okazały się znacznie ciekawsze na papierze niż na ekranie (co nie znaczy, że były jakoś nadzwyczaj absorbujące), o tyle tutaj nie podejmuję się wydawania podobnych osądów. Po prostu nie oglądałem jeszcze Assassin’s Creed. Co z samą powieścią? Cóż, napisała ją Christie Golden, więc z grubsza wiadomo, czego się spodziewać – szału nie będzie, ale kompletnej szmiry również. A może jednak?

Premiera kinowego Warcrafta już za nami. Obraz zebrał skrajnie zróżnicowane recenzje i podczas gdy krytycy byli mocno sceptyczni, przeciętni widzowie nie posiadali się z zachwytu. Film bez większego trudu zdobył tytuł najlepiej zarabiającej ekranizacji gry komputerowej, co ciekawe głównie dzięki… Chińczykom. Równolegle z kinówką na rynek trafiła poświęcona jej powieść, za którą odpowiada Christie Golden i to nią się tutaj zajmę.

Do Durotana podchodziłem z taką samą rezerwą, z jaką oczekuję na kinową adaptację Warcrafta. Choć po wydanym lata temu Władcy Klanów miałem całkiem niezłe zdanie o pisarskich umiejętnościach Christie Golden, to jej ostatnie dzieła - na przykład starcraftowy Diabelski Dług - nie napawały optymizmem. Po skończeniu lektury mogę jednak z czystym sumieniem stwierdzić, że życzyłbym sobie, by obraz w reżyserii Duncana Jonesa przynajmniej dorównał jej poziomem.

Strony: 1