Mrozie

Co czytacie?

Recommended Posts

6 minut temu, Cursian napisał:

Dobre grudy nie są złe, ale wolę dziengi, bo dzięki nim można mieć wszystkie ciekawe rzeczy ;)

Jak widać kasa na pierwszym miejscu.Co za czasy!:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Zawsze była najwazniejsza. Zasada jest, stety lub niestety, ta sama od zawsze - bogatszy może więcej. W każdym aspekcie, jaki tylko jest w mocy człowieka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
45 minut temu, Cursian napisał:

Zawsze była najwazniejsza. Zasada jest, stety lub niestety, ta sama od zawsze - bogatszy może więcej. W każdym aspekcie, jaki tylko jest w mocy człowieka. 

No tak, kupić da się prawie wszystko....Chyba zagram w totka.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 28.08.2016 o 10:22, Cursian napisał:

Ja tęsknię za Forgottenami. Zgoda, nie była to Wielka Literatura, ale czytało się fajnie. Na przykład serię Wojna Pajęczej Królowej albo Trylogię Mrocznego Elfa. Teraz tylko to postapo aż do zemdlenia. 

Forgottenów jest na rynku od cholery i ciut ciut? Ja w sumie ich jakoś strasznie dużo nie przeczytałem, ale fakt, opowieści o Drizzcie wspominam całkiem miło.

Z drugiej strony, odkąd ISA padła to chyba już nikt się nimi nie zajmuje.

20 godzin temu, Honotara77 napisał:

A ja zaczęłam czytam książkę Dana Simmonsa The fifth heart po rosyjsku, bo u nas jeszcze nie wydano. Czytanie po rosyjsku jest genialne bo np ten ebook kosztuje mnie 10,50 zł :)

To Shane się może do Ciebie uśmiechnie, z tego co pamiętam jest zachwycona Hyperionem i szuka więcej. :)

19 godzin temu, Cursian napisał:

Ja po rosyjsku umiem tylko "patrony", "wpieriod tawariszczi", "za rodinu, za Stalinu", "rzopa", "wodka" i "Putin" :D

Tak mi się przypomniało... ;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
2 minuty temu, Mrozie napisał:

Forgottenów jest na rynku od cholery i ciut ciut? Ja w sumie ich jakoś strasznie dużo nie przeczytałem, ale fakt, opowieści o Drizzcie wspominam całkiem miło.

Z drugiej strony, odkąd ISA padła to chyba już nikt się nimi nie zajmuje.

Te, co były, to ja już przeczytałem, proszę pana :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Serio? Wszystkie Cormyry, Evereski itp? Pamiętam, że jeszcze kilka lat temu, kiedy ISA prężnie działała, to w jedynym wówczas wrocławskim Empiku mieli kilka regałów z fantastyki, z czego jeden to praktycznie były same Forgotteny... :o No, może z małą domieszką Dragonlance'a.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jeśli coś mnie ominęło, to pojedyncze sztuki. Część tych książek nawet dla mnie była ledwo strawna, ale trafiały się perełki. Nieźle wspominam Torującego Drogi i całą tę serię. Fakt, prosta opowieść, ale przynajmniej dobrze napisana.   

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja znam głównie twórczość Salvatore'a. Z bardziej średnich to chyba pierwsza książka, jaką kupiłem za własna pieniądze, czyli Morze piasków Troya Denninga. Wówczas mi się podobało, bo teren Anauroch nigdy nie był eksplorowany na sesjach, w których uczestniczyłem. :D Z perspektywy czasu mogę jednak ocenić, że nie jest to książka wyróżniająca się w żaden sposób.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Salvatore jest niestety bardzo nierówny. Jego trzy pierwsze książki (w chronologii realnej, nie fabularnej) były kiepściutkie, a i te końcowe o walce z orkami pupci nie urywały. Pięcioksiąg Cadderly'ego był niezły, zwłaszcza Kantyczka. 

Share this post


Link to post
Share on other sites

Tak, pamiętam, że czytając kryształowy relikt kilkukrotnie kartkowałem strony w tył, żeby ogarnąć, co się w ogóle dzieje. Strasznie chaotyczna pisanina. Ale już ta Trylogia, w której Drizzt dopiero wydostawał się z Podmroku, wspominam bardzo dobrze. Podobał mi się tamten pamiętnikarski styl.

Końcówki o orkach nie znam, ale Kantyczka faktycznie dobra. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Scalzi był świetny i poszedł w odstawkę. Na tapetę jednak powróciło fantasy, bowiem Moja Miła użyczyła mi pierwszą część Bohatyra Juraja Cervenaka. Ogólnie czyta się fajnie, akcja rozwija się dobrze, tylko to tło historyczne... Powiedzieć, że autor ma bardzo luźne podejście do historii, to jak nic nie powiedzieć. Ale da się to skonsumować. :)

Share this post


Link to post
Share on other sites
23 godziny temu, Mrozie napisał:

Scalzi był świetny i poszedł w odstawkę. Na tapetę jednak powróciło fantasy, bowiem Moja Miła użyczyła mi pierwszą część Bohatyra Juraja Cervenaka. Ogólnie czyta się fajnie, akcja rozwija się dobrze, tylko to tło historyczne... Powiedzieć, że autor ma bardzo luźne podejście do historii, to jak nic nie powiedzieć. Ale da się to skonsumować. :)

Mrozie, proszę Cię, powiedz że żartujesz. Ta powieść to niewyobrażalna pomyłka. Nie lubię rozstawać się z książkami, ale to jest jedyne, co sprzedałem z biblioteczki. 

Brzydki ziomek rusza w pościg za Swoją Ukochaną, która go zlewa. I nagle ŁUBUDUBU, z mgły wychodzi trzech... delikwentów, których tak poruszyła ckliwa opowieść bohatera, że czynią go pięknym, silnym i zdrowym. Naprawdę chciałem to przeczytać, ale wymiękłem gdzieś przy snajperskich strzałach z łuku i zachwytach nad nieskazitelnym charakterem postaci. Już powieści o amerykańskim rycerzu były lepsze. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
1 godzinę temu, Cursian napisał:

Gdzie są ci trzej ziomkowie? Mgła u mnie na wsi często, ale nie wyleźli jakoś. Cholerni oszuści. 

Nie masz nieskazitelnego charakteru, przykro mi :|

Share this post


Link to post
Share on other sites
Dnia 23.09.2016 o 12:20, Sonky napisał:

Mrozie, proszę Cię, powiedz że żartujesz. Ta powieść to niewyobrażalna pomyłka. Nie lubię rozstawać się z książkami, ale to jest jedyne, co sprzedałem z biblioteczki. 

Brzydki ziomek rusza w pościg za Swoją Ukochaną, która go zlewa. I nagle ŁUBUDUBU, z mgły wychodzi trzech... delikwentów, których tak poruszyła ckliwa opowieść bohatera, że czynią go pięknym, silnym i zdrowym. Naprawdę chciałem to przeczytać, ale wymiękłem gdzieś przy snajperskich strzałach z łuku i zachwytach nad nieskazitelnym charakterem postaci. Już powieści o amerykańskim rycerzu były lepsze. 

Zależy jak na to spojrzeć. Jeśli patrzeć jak na typową fantastykę, no to cóż, masz rację, średnio się to kupy trzyma. Mam jednak wrażenie, że Cervenak pisał tę książki w konwencji byliny, staroruskiego eposu, z którymi siłą rzeczy autor musiał się zapoznać, bo Powieść lat minionych jest w tej książce bardzo żywa. A tam nie takie rzeczy się działy, jak snajperskie strzały z łuku. ;)

Irytuje mnie za to brak konsekwencji przy postaci Jegora. Chłop raz jest uber-chrześcijanski, raz podchodzi do swojej wiary w typowy dla pogan, pragmatyczny sposób. To trochę nie trybi.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.